Na wojnie z ZUS? Czy to konieczne?

Oczywiście to nie tak, ale  trochę taki jest wydźwięk artykułu, który ukazał się w INN:Poland w ubiegłym tygodniu (bo przecież tytuł musi być sensacyjny i przyciągać uwagę). Dziennikarz zapytał mnie jak to jest z wypłacaniem zasiłków przez ZUS, skoro jest tyle wyłudzeń.

Artykuł można przeczytać tutaj.

Kontrola

Moi drodzy – nie dajmy się zwariować. Przecież nie każda kontrola oznaczać będzie decyzję negatywną dla płatnika czy osoby ubezpieczonej.

Ale – do kontroli lub postępowania wyjaśniającego warto się przyłożyć. Niestety wielu przedsiębiorców traktuje ten etap postępowania jak natrętną muchę, od której trzeba się opędzić. Odpisują więc ZUS jednozdaniowe ogólniki, byle tylko na wezwanie odpowiedzieć. To niestety błąd, który potem perfekcyjnie wykorzystuje organ rentowy. Bo papier wszystko przyjmie, a nie każdy adresat decyzji się od niej odwoła do sądu.

 

Dochodzenie świadczeń z ubezpieczenia chorobowego to nie żadna wojna z ZUS, KRUS czy ZER. Każdy z tych organów ma prawo sprawdzać zasadność roszczeń, prawidłówość zgłoszeń czy opłacanie składek. W wyniku postępowania może wykluczyć z ubezpieczeń.

Walczyć na argumenty można nie tylko w odwołaniu od decyzji. Można to zrobić wcześniej, tylko mądrze, co może zaprocentować w przyszłości np. wypłatą odsetek za opóźnienie.

Ale to już temat na kolejny wpis. O tym jak skutecznie walczyć o odsetki od ZUS napiszę niebawem.

 

 BlogTemida Jest Kobietą – doceniona 🙂

Dzisiaj dostałam maila z agencji marketingowej widoczni.com, z informacją i gratulacjami 🙂  Agencja przeczesała prawniczą blogosferę i wybrała top 15 blogów prawniczych. Temida Jest Kobietą znalazła się w tym zestawieniu 🙂

Bardzo mnie to cieszy. Z kilku powodów.

Agencja sama wybrała blogi. Nie trzeba było się zgłaszać, wypełniać ankiet, ani pisać „reklamowych” peanów na cześć bloga. Zapewne miała w tym swój cel, ale co tam 😉

Poza tym mój blog jest chyba najstarszym w zestawieniu (prowadzę go od sierpnia 2010 r.!), a mimo to nadal jest atrakcyjny i chętnie przez Was czytany. Dziękuję!

Decyzja o jego prowadzeniu była jedną z najlepszych decyzji, jaką podjęłam. Ciężka praca i konsekwencja procentują.

Taki ranking zachęca do dalszego pisania. Muszę się Wam przyznać, że teraz kiedy jestem mamą dwójki małych dzieci znajdowanie czasu na pisanie jest nie lada wyzwaniem (nie mówiąc o samym pisaniu z córką na kolanach!). I to też jest motywacja do skończenia wreszcie zmian w moich blogach, które są zaplanowane od roku.

No i to jest niezwykle miłe, gdy koledzy po fachu mnie zaczepiają np. na konferencji, albo przed salą sądową i mówią „Ja Panią znam, czytam Pani blogi!”

Szczerze mówiąc, kiedy zaczynałam przygodę z blogowaniem, prawniczej blogosfery jeszcze nie było. A blogów prawniczych było kilka, może kilkanaście. Pewnie Rafał Chmielewski mógłby coś więcej na ten temat powiedzieć.

 

Ustawa dezubekizacyjna obniżyła świadczenia wielu byłym mundurowym. Dotknęła także osoby, które nigdy munduru nie nosiły (np. sportowców), dzieci czy wdowy lub wdowców po zmarłych funkcjonariuszach.

Nie będę tutaj opisywała dlaczego ustawa jest zła, sprzeczna z konstytucją i porządkiem prawnym. Bo ten post będzie trochę o czymś innym.

Będzie o tym jak „ciężko” pracują pracownicy Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Nie od dzisiaj wiadomo, że ZER został zalany odwołaniami od decyzji. Procedura jest bowiem taka, że odwołanie do sądu wypływa wpierw do ZER, który musi się do niego ustosunkować. Jeżeli odwołanie jest niezasadne zobowiązany jest przekazać sprawę do Sądu. Niestety ustawa nie precyzuje w jakim terminie ZER ma to zrobić. Więc ZER się zwyczajnie nie spieszy.

Zobaczcie sami.

Zapracowany ZER MSWiA

Oto odpowiedź ZER na odwołanie w sprawie jednego z moich klientów, które zostało złożone na początku lipca 2017 r., czyli 8 miesięcy temu.

Odpowiedź na odwołanie nosi datę 13.02.2018 r., dotarła do kancelarii dopiero w ubiegłym tygodniu, czyli teoretycznie po miesiącu od daty przygotowania pisma. ZER jest w tej sprawie reprezentowany przez dwóch pełnomocników: radcę prawnego i aplikanta radcowskiego występującego jako pracownik ZER. Obaj muszą być tak strasznie zapracowali, że przez miesiąc, który upłynął od powstania pisma, do jego wysyłki żaden nie zdążył go podpisać! Jestem bardzo ciekawa, czy sąd też odebrał pismo bez podpisu 😉

Ktoś powie – może się zdarzyć. Owszem może, zazwyczaj w pośpiechu, gdy goni nas termin. Tutaj nic nikogo nie goniło, a osób do złożenia podpisu było aż dwie.

To nie pierwszy przypadek, kiedy z ZER dostaję niepodpisane czy niekompletne pismo. Niedawno trafiło też do kancelarii takie z nalepioną żółtą karteczką z napisem „wysłać do pełnomocnika emeryta” 😉 Ale było podpisane 🙂

W kontekście tego, jak długo czekają Odwołujący na rozpatrzenie ich sprawy, z tych niedociągnięć i opieszałości urzędniczej  jawi się smutny obraz. W tym przypadku upłynęło aż 8 miesięcy zanim sprawa  wpłynęła do sądu 🙁

 

No cóż, będę dzisiaj nieobiektywna, ale muszę pochwalić samorząd miasta w którym mieszkam i pracuję, czyli Warszawy.

Stolica przywiązuje naprawdę dużą wagę do tego, by poprawić liczbę miejsc w żłobkach, w ostatnich latach, przybyło dużo nowych miejsc, zwłaszcza w dzielnicach, które szybko się rozbudowują, zapominając chyba jednak nieco o innych (na Ochocie chyba nie wybudowano żadnego nowego żłobka).

Opłata za wpis do rejestru

Zgodnie z przepisami ustawy o opiece nad dziećmi gmina może pobierać opłaty od podmiotów niegminnych, za wpis do rejestru żłobków. Wysokość opłaty ustala sama, uchwałą, jednakże nie może być to kwota wyższa niż 1.000 zł.

Przy całkowitych kosztach założenia żłobka tysiąc złotych nie jest dużą kwotą, ale podoba mi się, że radni warszawscy zdecydowali się zmniejszyć to obciązenie do minimum, czyli do 1 zł 🙂

Biorąc pod uwagę, że w tym roku mają ruszczyć unijne dotacje związane z opiek nad dziećmi do lat 3, koszty założenia olacówki będą mogły jeszcze spaść.

Ciekawym wsparciem, które oferują poszczególne dzielnice Warszawy, jest najem lokali użytkowych z zasobów gminnych, które spełniają wymogi do prowadzenia w nich żłobka po preferencyjnych stawkach.

O tym jak Warszawa realizuje opiekę nad najmłodszymi mieszkańcami mozesz przeczytać tutaj.

A jak jest w innych gminach? Możecie się pochwalić w komentarzach 🙂

 

 

To pytanie pada bardzo często w rozmowach z klientami, niezależnie od tego, czy chodzi o sprawę z zakresu ubezpieczeń społecznych, sprawę medyczną, czy inną sprawę cywilną.

Jakiś czas temu Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało „ranking sądów” wymieniając te, które radzą sobie z wpływającymi sprawami na bieżąco i te, które mają coraz większe zaległości. Informacje o tym, gdzie najdłużej czeka się na wyrok znajdziesz tutaj.

Ranking sądów

Moim zdaniem ranking Ministerstwa pokazuje tylko część prawdy i przedstawia sądy tylko od złej strony. Na opóźnienia w rozpatrywaniu spraw składa się wiele czynników, często przewlekaniu spraw winne są … same strony postępowania.

Ale do rzeczy.

Przede wszystkim w sądach brakuje sędziów. W całym kraju  mamy około 500 wakatów na tym stanowisku. I jest to wina Ministerstwa, nie sądów. Jasnym jest, że jeżeli w wydziale powinno orzekać 6 sędziów, a orzeka 4 to oczywistym jest, że zaległości będą.

Brakuje także wykwalifikowanych pracowników sądowych, tych, którzy pracują w sekretariatach wydziałów czy w Biurach Obsługi Interesanta.  Niedawno, kiedy po godzinie oczekiwania w kolejce połączyłam się z BOI Sądu Okręgowego w Krakowie usłyszałam, że panie pracują we dwie, a „klimat” w sądzie jest taki, że kto może to szuka sobie innej pracy.

Sprawnie działające sekretariaty to przynajmniej połowa sukcesu. Bo każdemu podniesie się ciśnienie, gdy usłyszy, że postanowienie w jego sprawie już wydano, ale nie ma kiedy go wysłać.

Z mojego doświadczenia wynika, że najdłużej na pierwszą rozprawę czeka się w apelacji warszawskiej. I nie chodzi tylko o sprawy apelacycjne, czy rozpoczynające się w Sądach Okręgowych w I instancji. Przykład? Na początku września 2017 r.  złożyłam wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Właśnie sąd wyznaczyl termin posiedzenia – na początek kwietnia 2018 r. Jak skwitował to mój klient: „siedem miesięcy czekania, na 10 minut roboty”.

 

 

Konstytucja biznesu

Konstytucja biznesu, czyli pakiet zmian sygnowany przez rząd premiera Morawieckiego ma wejść w życie już 1 marca 2018 r. Jako, że na blogu od lat opisuję i komentuję bieżące zmiany w prawie, trudno aby bez echa przeszła

Prawo przedsiębiorców, o ile zostaną zakończone nad nim prace (ustawa jest ponownie w Sejmie) zakłada zupełne odwrócenie zasady, że to obywatel jest dla urzędu. Od teraz frontem do obywatela ma być urząd i urzędnicy, a każda wątpliwość ma być rozstrzygana na korzyść przedsiębiorcy.

Osoby fizyczne zyskają możliwość prowadzenia działalności bez formalnego zgłoszenia do ewidencji, jeżeli comiesięczne przychody będą niższe niż połowa pensji minimalnej (w tym roku wynosi ona 2100 zł). To dobra wiadomość np. dla Pań trudniących się drobnym rękodziełem czy blogerów na początku drogi zarabiania na blogu.

Gdzie jest haczyk?

Haczyki są nawet dwa. Przede wszystkim, jeżeli w danym miesiącu przychód takiej osoby przekroczy kwotę wskazaną wyżej, to taka osoba ma obowiązek zarejestrowania się w CEiDG w terminie 7 dni od daty osiągnięcia wyższego przychodu. Od chwili pierwszego przekroczenia tej kwoty będzie to już działalność gospodarcza ze wszystkimi jej konsekwencjami, nawet jeżeli w kolejnych miesiącach przychód ponownie spadnie poniżej 50% pensji minimalnej.

Drugim haczykiem jest brak ubezpieczenia społecznego. Jeżeli taki przedsiębiorca-nieprzedsiębiorca nie będzie posiadał innego tytułu do ubezpieczeń, to nie będą mu przysługiwały żadne świadczenia z ZUS. Brak jakiejkolwiek rekompensaty np. z tytułu zachorowania może być dotkliwy.

Swoją drogą zastanawiam się, na podstawie jakich dokumentów, w przypadku ewentualnej kontroli ze strony ZUS lub Urzędu Skarbowego będzie ustalany ten przychód.

W kolejnym wpisie omówię nową ulgę w ubezpieczeniach dla młodych przedsiębiorców.

Jeżeli potrzebujesz podrady prawnej – napisz .

„Nie płaciłeś w terminie, będziesz chorował za darmo” – pisze Gazeta.pl

O co chodzi i czy blady strach powinien paść na przedsiębiorców?

Otóż gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, których ostatnimi czasy ZUS poszukuje u dłużników, z coraz większą werwą.

Wielu przesiębiorców (głównie małych, jednoosobowe działalności gospodarcze) ma zaległości w ZUS z tytułu opłacania składek. Po dwóch latach prowadzenia biznesu składki, które rosną z roku na rok bywały dużym obciążeniem, zwłaszcza, gdy przychody z działalności były niewielkie, albo w danym miesiącu nie było ich wcale. Są też tacy, którzy notorycznie nie płacą, nie korzystają z państwowej służby zdrowia i mają świadomość, że w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia i tak przyjmie ich każdy szpital.

Bat na przedsiębiorców?

Ponieważ od stycznia tego roku składki na ubezpieczenie płacimy na indywidualne rachunki, bez podziału na trzy odrębne składki, jak było dotychczas wszyscy dookoła mówią o tym, że dłunicy stracą prawo do świadczeń.

Trzeba jednak pamiętać, że do grudnia ubiegłego roku dobrowolną składkę chorobową opłacało się razem ze składką emerytalną i rentową. Zapłacenie tej składki w niepełnej wysokości, niezapłacenie jej lub zapłacenie po terminie wiązało się z wypadnięciem z ubezpieczenia chorobowego za ten miesiąc.

Zatem tak naprawdę, ktoś kto już był dłużnikiem ZUS już wcześniej nie uzyskałby prawa do świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Płacenie na jedno konto zamiast trzech nic tutaj nie zmieni.

Wielu przedsiębiorców zwraca się do mnie w sytuacji, gdy ZUS odmówił im świadczenia, właśnie ze względu na wypadnięcie ze składki chorobowej.

Dobra rada – jeżeli wiecie, że w najbliższym czasie możecie korzystać ze zwolnienia lekarskiego lub będziecie w szpitalu (bo np. macie zaplanowaną operację, na którą czekaliście ostatnie dwa lata w kolejce) to sprawdzcie w ZUS czy przypadkiem nie macie jakiegoś zadłużenia. To jest też dobry moment na złożenie wniosku o przywrócenie ciągłości składki chorobowej. Później raczej będzie na to za późno.

Jeżeli jesteś dłużnikiem ZUS i nie wiesz jak z tego zadłużenia wyjść – napisz aby otrzymać wycenę porady.

 

Dochód utracony

Żeby otrzymać świadczenie wychowawcze na pierwsze dziecko (500+), dochód na członka rodziny nie może przekroczyć kwoty 800 zł, a w przypadku rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym – 1200 zł.

O tym jak obliczać dochód pisałam tutaj.

Dochód w przypadku świadczeń przyznawanych w 2017 r., liczony jest z tego co rodzina otrzymała/zarobiła w 2016 r. Jeżeli przy ustalaniu prawa dochód jest już nieaktualny to odpowiednio albo dodaje się nowy dochód w rodzinie, albo odejmuje tzw. dochód utracony.

I tu zaczynają się problemy, a często z pomocą przychodzą dopiero sądy, stające po stronie uprawnionych, którzy otrzymali decyzje odmowne. Ustawa ma bowiem zamknięty katalog dochodów utraconych i nie bierze pod uwagę wszystkich sytuacji, w jakich mogą się znaleźć poencjalni beneficjenci.

Jedną z takich spraw opisała Katarzyna Wójcik z Rzeczpospolitej prosząc mnie o krótki komentarz.

Pilnie potrzebna jest kolejna nowelizacja ustawy, ale jak na razie rząd chyba nie ma tego w planach.

 

No i stało się to, czego się wiele osób spodziewało.

Sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie, do których trafiło jedno z tysięcy odwołań pokrzywdzonych przez ustawę dezubekizacyjną, złożyli w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o zbadanie zgodności przepisów ustawy o  zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin z ustawą zasadniczą.

Media, które dotarły do uzasadnienia (wniosku nie ma jeszcze na stronie internetowej Trybunału) piszą, że sąd zwraca uwagę na represyjny charakter ustawy. W zasadzie mogę powiedzieć, że w dużej mierze powinno się ono pokrywać z argumentacjami jakie znajdują się w odwołaniach od decyzji obniżających świadczenia.

Co teraz?

Odwołania od decyzji są przekazywane przez organy rentowe MSWiA oraz Służby Więziennej do sądu w ślimaczym tempie. W sprawach, które prowadzę nawet nie połowa ma nadaną sygnaturę.  Postępowania sądowe będą trwały zapewne kilka lat.

Biorąc pod uwagę tempo prac w Trybunale i fakt, że ustawa ta nie jest kwestią priorytetową postępowania sądowe mogą utknąć w Sądzie Okręgowym w Warszawie na jeszcze dłuższy okres.

Wczoraj Minister Rafalska ogłosiła, że tegoroczny konkurs Maluch + został rozstrzygnięty.

Przykładowo  w tym roku wysokość dofinansowania na funkcjonowanie miejsc opieki wynosi 150 zł miesięcznie na dziecko, co oznacza, że rodzice posyłający dziecko do placówki, która otrzymała środki na funkcjonowaniez MALUCHA będzie płacił czesne niższe o 150 zł. Gdy do tego dołożymy np. bon żłobkowy (np. w Warszawie) to dofinansowanie będzie spore.

Wszystkie wyniki są podane na stronie MRPiPS.