VIIkongres_530x445

Już niebawem, bo 11 i 12 września 2015 r. odbędzie się VII Kongres Kobiet. Tym razem na Torwarze!

W tym roku program zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie, zwłaszcza że będziemy na krótko przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.

Dla mnie będzie to wyjątkowy Kongres, o szczegółach postaram się poinformować niebawem :-)

A tymczasem zachęcam do zapoznania się z ramowym programem tego co zaplanowano na tegoroczne spotkanie, oraz do rejestracji na to wydarzenie.

Mam nadzieję, że się spotkamy :-)

„Z tego co zrozumiałam odpowiedź z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, powinnam dobrowolnie płacić składki. Ta dobrowolność polega na tym, że przeważnie nikt nie płaci, bo to są sumy rzędu około 1000 zł miesięcznie. Więc chyba żadna z mam tego nie robi.”

„U mnie czarę goryczy przelał fakt, że nie dostaję zasiłku macierzyńskiego. Wydawało mi się, że w Polsce każda kobieta, która urodzi dziecko, powinna dostać zasiłek automatycznie”.

Hmm, to podobno wypowiedzi z wywiadu telewizyjnego, jakiego udzieliła aktorka Barbara Sienkiewicz, emerytka, obecnie znana jako najstarsza kobieta w Polsce, która urodziła dziecko. Sienkiewicz jest mamą 9-miesięcznych bliźniąt.

Trudno mówić o tym, że „nikt nie płaci”, albo „żadna z mam tego nie robi”.

Otóż jest zupełnie inaczej.

Zasiłek macierzyński nie jest przyznawany z automatu, tylko z tego powodu, że urodziliśmy dziecko. Potrzebne jest jeszcze podleganie ubezpieczeniu chorobowemu – obowiązkowo (np.z tytułu umowy o pracę), lub dobrowolnie (prowadząc działalność gospodarczą).

Zasiłek macierzyński przysługuje ubezpieczonej, która w okresie ubezpieczenia chorobowego albo w okresie urlopu wychowawczego:
1)   urodziła dziecko
Ten tysiąc złotych, o których mówi Pani Sienkiewicz to w praktyce składka, którą płaci każdy przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą powyżej 2 lat, wybierający minimalną podstawę wymiaru składek. Jest ona obowiązkowa, dobrowolna jest tylko owa składka chorobowa.
Zatem – jeżeli ktoś nie podlega ubezpieczeniu chorobowemu (np. właśnie emeryci) to nie uzyska ani zasiłku chorobowego ani macierzyńskiego.

Często mam do czynienia z przedsiębiorcami, którzy nie dostają świadczeń przez błędy ich niedouczonych księgowych.

Spotkałam się np. z przypadkiem, gdy księgowa wmawiała przedsiębiorczyni, że wystarczy wyrejestrować się na kilka dni z ubezpieczenia chorobowego, a następnie do tego ubezpieczenia powrócić z dużą podstawą wymiaru składek – i to od tej podstawy już po miesiącu będzie należny zasiłek w razie choroby. Czyli mieć ciastko i zjeść ciastko:

Wyrejestrowac sie nalezy max 30 dni wystarcza 2 dni zeby nie wypasc z ubezp chorobowego potem oplacic skladke wysoka za kolejny pelny miesiac i w nastepnym miesiacu isc na L4 i oplacic juz od najnizszej skladki najlepiej calosc a potem prosba o zwrot nadplaty wyliczyc proporcjonalnie. I nie kloccie sie teraz ze tak nie jest bo tego jestem pewna bo z tym pracuje !!!

Pani może „z tym pracuje”, ale niestety wprowadza w błąd. Wystarczy spojrzeć w przepisy oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Jeżeli przerwy w podleganiu ubezpieczeniu chorobowemu nie przekraczały 30 dni, to przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przysługującego ubezpieczonemu niebędącemu pracownikiem, którą stanowi przychód za okres 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających miesiąc, w którym powstała niezdolność do pracy (art. 48 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, jednolity tekst: Dz.U. z 2005 r. Nr 31, poz. 267 ze zm.) uwzględnia się przychód z tego okresu nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego w rozumieniu art. 4 ust. 2 tej ustawy.

Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2008 r. I UZP 5/08

Art. 4.
1.Ubezpieczony nabywa prawo do zasiłku chorobowego:
1)po upływie 30 dni nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego – jeżeli podlega obowiązkowo temu ubezpieczeniu;
2)po upływie 90 dni nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego – jeżeli jest ubezpieczony dobrowolnie.
2.Do okresów ubezpieczenia chorobowego, o których mowa w ust. 1, wlicza się poprzednie okresy ubezpieczenia chorobowego, jeżeli przerwa między nimi nie przekroczyła 30 dni lub była spowodowana urlopem wychowawczym, urlopem bezpłatnym albo odbywaniem czynnej służby wojskowej przez żołnierza niezawodowego.
Zatem aby będąc przedsiębiorcą otrzymywać zasiłek w innej wysokości niż średnia z okresu ubezpieczenia chorobowego (do 12 miesięcy) trzeba się wyrejestrować z tego ubezpieczenia na okres dłuższy niż 30 dni. Co więcej świadczenie będzie przysługiwało dopiero po upływie karencji.
Nie można mieć ciastka [brak wypadnięcia z chorobowego] i zjeść ciastko [otrzymać szybko wysoki zasiłek].

Dostaję pytania kiedy znów pojawi się coś (czyli nowy wpis) na blogu.

No to jest :-)

A jest związany z bardzo mi bliską inicjatywą.

Czytelnicy bloga zapewne wiedzą, że ustawa z dnia 15 maja 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw została podpisana przez Prezydenta Komorowskiego, z jednoczesnym apelem do posłów o wydłużenie vacatio legis ustawy do 12 miesięcy.

Ustawa jest już opublikowana  i jeżeli nic się nie zmieni – wejdzie w życie 1 listopada tego roku.

Ponieważ ustawa jest krzywdząca dla przedsiębiorców (pisałam o tym choćby tutaj) powstał Ruch Społeczny Matek na Działalności Gospodarczej, który walczy o:

1. wydłużenie vacatio legis ustawy – tak, wiem to nie rozwiązuje problemu ubezpieczeń społecznych przedsiębiorców, ale da czas potrzebny do dyskusji – już w nowym parlamencie (obecny pracuje do końca września na posiedzeniach)

2. usunięcie lub zmianę art. 22 ust. 3 ustawy z dnia 15 maja 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw – krzywdzący przepis przejściowy, który uderza tylko w przedsiębiorców.

Spotkanie bezpośrednie z wicemarszałkinią Wandą Nowicką zaowocowało projektem ustawy wydłużającej vacatio legis.

Odbyły się rozmowy z Panią Marszałek Kidawą-Błońską, z ministrem Kosiniakiem-Kamyszem, z posłem Piechotą i wieloma innymi posłami.

Wiemy, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej stoi na stanowisku, że ustawa jest dobra, jest plan wydłużenia jej vacatio legis o 2 miesiące, tak aby uniknąć żenujących zasiłków macierzyńskich w oszałamiającej kwocie 17,77 zł. Od stycznia 2016 r. te osoby ubezpieczone (czyli odprowadzające co miesiąc składki na ubezpieczenia społeczne), których zasiłki  macierzyńskie będą niższe otrzymają wyrównanie do 1000 zł, tak aby zasiłek był zrównany ze świadczeniem dla bezrobotnych, studentów i rolników z tytułu urodzenia dziecka (ci ostatni płacą składkę raz na kwartał).

To jednak  zdaniem Ruchu Matki na Działalności Gospodarczej za mało, dlatego na 2 września planowany jest STRAJK PUSTYCH WÓZKÓW przed Sejmem, na ul. Wiejskiej w Warszawie.

Jeżeli rozmowy nic nie dają – trzeba nagłośnić ten problem. Strajkują górnicy, hutnicy, służby mundurowe, więc przedsiębiorcy, a zwłaszcza biznesmamy też mogą.

Przyłącz się – rozpowszechnij STRAJK PUSTYCH WÓZKÓW wśród znajomych i przyjdź pod Sejm 2 września 2015 r.

Otrzymałam taki list. Zamieszczam go w całości:
Witam.

Piszę do Pani jako zaniepokojony przyszły ojciec, który obserwował zmianę ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw.

Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na zmianę terminu vacatio legis? Z tego co czytałem, to część posłów opowiedziała się za inicjatywą znamy terminu wejścia w życie nowych przepisów, a sam prezydent opowiedział się, że złoży do sejmu prośbę o ponowne rozpatrzenie i ewentualne zmiany w ustawie.

Czy sądzi Pani, że jest cień szansy na zmianę tych niekorzystnych przepisów, czy przedsiębiorcze mamy mają szanse jeszcze coś zrobić, zdziałać aby wymóc albo przyśpieszyć projekt zmian. Czy przedsiębiorcze matki mogą zbiorowo złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego?

Proszę mi wybaczyć, że zawracam głowę takimi sprawami, ale już wcześniej korzystałem z usług Pani Kancelarii i otrzymałem, bardzo pomocną i przydatną opinię. Dlatego też postanowiłem zwrócić z tym zapytaniem, wiedząc, że śledzi i wypowiada się Pani na interesujący mnie temat.

Pozdrawiam

Pan nie jest jedyny ze swoimi pytaniami. Dostaję mnóstwo podobnych wiadomości.

Z jednej strony mnie to cieszy, z drugiej smuci – bo pokazuje jak mało wiemy o mechanizmach procesu legislacyjnego, a uczyliśmy się tego na historii i WOS-ie. I, że nie pamiętamy o tym, że każdy z NAS może coś zrobić, a nie tylko czekać „na gotowe”.

No i czuję się jak wróżka – co to wszystko widzi, wie i powie.

O tym jak w naszym kraju wygląda proces ustawodawczy (czyli kto ma inicjatywę ustawodawczą, ile jest czytań projektu, co robi Senat, a jaka jest rola Prezydenta) w jasny sposób prezentuje Sejm na swojej stronie internetowej (KLIK).

O tym, kto może wnieść skargę konstytucyjną informacje znajdziemy na stronie Trybunału Konstytucyjnego (KLIK).

Z informacji dowiemy się np. tego, że Prezydent posiada inicjatywę ustawodawczą, a więc mógłby sam wnieść projekt ustawy do Sejmu. Nie ma natomiast czegoś takiego jak „składanie prośby do Sejmu”. Oczywiście Prezydent prosić i apelować do posłów może, ale w żaden sposób nie jest to wiążące.

Skargę zaś może wnieść indywidualnie każdy obywatel przy pomocy fachowego pełnomocnika, jeżeli uważa, że jego konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone, pod warunkiem, że wcześniej wyczerpał drogę sądową w swojej sprawie.

Zatem – nie,  przedsiębiorcze matki nie mogą złożyć zbiorowej skargi konstytucyjnej.

I tutaj nasuwa się pytanie – dlaczego oczekujecie, że ktoś coś za WAS zrobi – wpłynie na posłów, złoży skargę?

Matki na DG to grupa kobiet przedsiębiorców która się sama skrzyknęła w sieci i zaczęła działać. Bo chce coś zmienić. Jeżeli ta sprawa CIĘ interesuje – przyłącz się, każdy się przyda. Potrzebujemy też facetów, bo nie oszukujmy się – zmiany wpłyną też na wysokość zasiłku np. chorobowego dla przedsiębiorcy (ustawa nie dotyczy przecież tylko kobiet).

Wiele zaangażowanych Pań jest w ciąży, a oczekujecie od nas, że zmienimy system. Same niewiele możemy, choć robimy co się da. Nie mamy wsparcia stowarzyszeń przedsiębiorców, o naszej sprawie nie mówi się w głównych mediach.

Jesteś zatroskany tak jak autor listu? Pomóż!

Potrzeba fachowców od PR i osób z dojściem do głównych kanałów telewizyjnych; potrzeba osób które będą dzwonić i pisać choćby do posłów. Masz możliwość nakręcić spot? Zapraszamy.

Czekanie z założonymi rękami nic nie da.

sb10065747q-001.jpg
„Jak nas „pokażą” media, tak nas „zobaczy” społeczeństwo”
Ze zdumieniem przeczytałam wczorajszą opinię dziennikarki Pani Anny Popiołek opublikowaną na portalu wyborcza.biz. dnia 01.07.2015 r. (opinia znajduje się także w dzisiejszym papierowym wydaniu Gazety Wyborczej).
Zgodnie ze stanowiskiem autorki – w dniu wczorajszym Prezydent RP zaproponował, aby „oszustki” mogły przez kolejny rok wyłudzać zasiłki macierzyńskie.
Po pierwsze nie wiem co na to Kancelaria Pana Prezydenta, bo informacja przekazana do prasy po spotkaniu minister Wóycickiej z przedstawicielkami Matek na DG. Nie- dla prawa wstecz! brzmiała zupełnie inaczej.
Po drugie opinia Pani Popiołek zawiera błędy merytoryczne i świadczy o głębokiej nieznajomości tematu będącego przedmiotem tejże opinii.
Autorka powtarza stereotyp, w który kazało uwierzyć społeczeństwu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowując projekt zmian. Stereotyp, że matki prowadzące działalność gospodarczą to oszustki i wyłudzaczki, że dyskryminowane są kobiety na zatrudnione na etatach.
Pani Popiołek w swojej opinii pisze, że wystarczy założyć działalność gospodarczą, opłacić jedną składkę ZUS w wysokości ok. 3.000 zł, następnie działalność zawiesić, a dzięki temu będzie się dostawało ok. 7.000 zł miesięcznie zasiłku macierzyńskiego przez rok.
Jest to nieprawda.
Jeżeli ktoś najpierw założy działalność, a po miesiącu ją zamknie lub zawiesi to nie dostanie żadnego świadczenia. Nie będzie go bowiem w systemie ubezpieczeń społecznych. Nie wiem także skąd wzięła Pani sumę 7.000 zł płatnych co miesiąc przez rok. Nawet gdyby tyle najwyższy zasiłek dla osoby ubezpieczonej dobrowolnie wynosił (a tak nie jest), to maksymalnie można pobierać go przez pół roku, potem świadczenie spadnie zgodnie z przepisami do 60% tej kwoty.
Poza tym Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma możliwość prowadzenia kontroli i postępowań wyjaśniających. Często w wypadkach tak krótkiego prowadzenia działalności wydaje decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym (ma do tego prawo) lub decyzję obniżającą podstawę wymiaru składek (do tego akurat nie ma prawa). Sprawy z odwołania ciągną się w Sądach Okręgowych nawet do 2 lat, a w tym czasie odwołująca się nie zobaczy z ZUS ani złotówki.
Nie wiem czy autorka opinii jest zatrudniona na etacie czy może prowadzi własną działalność. Usługi dziennikarskie da się „łatwo” zawiesić. Prowadzenie wielu firm już nie – bo najpierw trzeba zwolnić choćby pracowników. Zawieszenie działalności sprawia jedynie, że nie trzeba odprowadzać obowiązkowej składki zdrowotnej, trzeba sobie wówczas poszukać alternatywy (np. dopisać się do ubezpieczenia męża, zarejestrować jako bezrobotna, albo opłacać tę składkę dobrowolnie) albo o bezpłatnej służbie zdrowia można zapomnieć.
Zawieszenie działalności nie sprawia, że zobowiązania firmy znikają. Nadal trzeba płacić bieżące zobowiązania np. raty kredytu firmowego czy leasingu.
Warto też podkreślić, że w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw dominują firmy kobiece właśnie. Prócz składek na ZUS płacimy podatki i inne daniny publiczne. Na składki same musimy zarobić (za pracowników cześć składek płaci pracodawca).
Wątpię, żeby osoby pracujące na etacie chciałyby się dowiedzieć, że za trzy miesiące sposób naliczania ich zasiłków się zmieni. Że odtąd będą dostawać świadczenia np. od najniższej krajowej pensji + 1/12 różnicy między ich pensją właściwą a pensją minimalną za każdy przepracowany miesiąc.
Autorka zapomina także, że wiele kobiet aby dostać świadczenie uciekało w fikcyjne etaty. To też oszukiwanie.
Nie wolno wrzucać do jednego worka kobiet, które uczciwie płacą składki, z tymi zakładającymi fikcyjne firmy. Wiele z nich pracuje uczciwie, a do założenia działalności gospodarczej zmusiła je sytuacja (mowa o tzw. samozatrudnieniu).
Samo ewentualne wydłużenie vacatio legis ustawy oddala tylko problem, ale go nie rozwiązuje. Rozwiązanie kompleksowe powinno być wypracowane już po jesiennych wyborach.
Mnie cieszy jedno – że kobiety potrafią walczyć. Ruch Matki na DG wielu otworzył oczy na fakt, że proponowane zmiany nie są takie „różowe”, że uderzają w zasadę praw nabytych. Wielu naszych rozmówców tak naprawdę nie wiedziało jak funkcjonuje system ubezpieczeń społecznych. Że po zmianach matka prowadząca działalność gospodarczą i opłacająca składki od tej samej kwoty co pensja matki na etacie dostanie mniejszy zasiłek, mimo iż odprowadzi więcej do systemu.
Obecnie mówią o tym nawet Ci, którzy zmiany wprowadzali. Wyraz temu dała choćby Wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka w swoim liście do Prezydenta RP.
Matkom na DG nie chodzi tylko o wydłużenie vacatio legis ustawy, która leży na biurku Prezydenta. Oczywiście trzymają Bronisława Komorowskiego „za słowo”. Cieszy fakt, że sprawą zainteresował się osobiście Minister Kosiniak-Kamysz oraz Cezary Tomczyk. Miejmy nadzieję, że oznacza to szybką ścieżkę legislacyjną, ale warto rozpocząć szeroką dyskusję o tym jak system ubezpieczeń społecznych dla przedsiębiorców powinien wyglądać.
Mamy nadzieję, że od teraz „nic o nas, bez nas”. I proszę przestać nas nazywać oszustkami.
Katarzyna Przyborowska, radca prawny, autorka bloga www.TemidaJestKobieta.pl
Edit: w godzinach porannych ta polemika została wysłana drogą mailową do Gazety Wyborczej z prośbą o publikację. Odpowiedzi brak.
Edit 2: z 03.07.2015 r. – odpowiedzi nie było, ale Wyborcza.biz opublikowała polemikę. Jest też odpowiedź dziennikarki o koleżance wyłudzaczce zasiłku.

Mother and baby in home office with laptopOd kilku dni kwestia tego, jak wygląda polityka prorodzinna Państwa wobec matek prowadzących własną działalność gospodarczą stała się bardzo ważnym tematem. A wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, która obecnie czeka na podpis Prezydenta, a także tej uchwalonej wczoraj, która tworzy nowe świadczenie rodzinne z tytułu urodzenia dziecka.

Matki prowadzące działalność zaprotestowały i postanowiły głośno mówić, że nie mają ochoty na to, aby ich kosztem wprowadzano zmiany. Przygotowały petycję do Prezydenta sprzeciwiając się nierównemu traktowaniu.

Z petycją możesz zapoznać się i podpisać ją TUTAJ.

Ostatnich kilka dni było również wyjątkowe dla mnie, ponieważ w pewnym sensie dla mediów stałam się „ekspertem od zasiłków” i niestrudzenie prostowałam wszystkie „prawdy i półprawdy” serwowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

O co w tych wszystkich zmianach chodzi chyba najlepiej przedstawia rozmowa, którą przeprowadził dzisiaj ze mną redaktor Tomasz Stawiszyński w Poranku RDC.

Audycji można wysłuchać TU.

Dzisiejszy poranek był bardzo pracowity. Najpierw byłam gościem Pytania na Śniadanie (poprzednią moją wizytę możesz zobaczyć tutaj). Rozmowa dotyczyła zmieniających się przepisów dotyczących przyznawania zasiłków przedsiębiorcom. Możecie ją zobaczyć poniżej, wystarczy kliknąć w zdjęcie. Była bardzo ciekawa, zwłaszcza z perspektywy Rzecznika ZUS, któremu przydzielono rolę „adwokata diabła” 😉

Prosto ze studia na Woronicza pędziłam do sądu okręgowego, na rozprawę…przeciwko ZUS.

Pytanie na Śniadanie

108279806_0007ff9a28 Wczoraj jadąc do jednego z łódzkich sądów na rozprawę przeciwko ZUS słuchałam sobie radiowej Trójki i audycji Kuby Strzyczkowskiego „Za, a nawet przeciw”. Temat brzmiał: Czy polski wymiar sprawiedliwości działa sprawnie?

Jeden ze słuchaczy mówił o swojej sprawie właśnie przeciwko ZUS, że mimo iż to ZUS powinien występować w roli „podsądnego”, w praktyce jest nim płatnik lub ubezpieczony.

I wiecie co? Ten słuchacz miał rację. Mimo, że proces jest kontradyktoryjny i to ZUS zgodnie z rozkładem ciężaru dowodu powinien w postępowaniu sądowym udowodnić, że ktoś np. nie podlega ubezpieczeniom społecznym w praktyce to odwołujący się musi udowadniać, że jest inaczej.

Często przed sądem ZUS nie składa żadnego wniosku dowodowego na poparcie swoich twierdzeń, albo składa takie, które ze sprawą nie mają żadnego związku, a sąd i tak je dopuszcza. A mój klient się irytuje. Ostatecznie uznaję jednak praktykę sądu, bo wydając korzystny dla nas wyrok jednocześnie wytrąca ZUS zarzut apelacyjny – że nie przeprowadzono wszystkich dowodów 😉

I wracając do tematu audycji. O tym, czy wymiar sprawiedliwości działa sprawnie mogliby dużo powiedzieć moi klienci, którzy dzisiaj mieli rozprawę.

Czekaliśmy na tę rozprawę niemal dwie godziny (poprzednia  rozprawa – w kwietniu trwała 15 minut, bo sąd na niej dokonał tylko połączenia 2 spraw), zdążyliśmy przesłuchać tylko jedną z 3 osób, bo sąd utyskiwał jakie to opóźnienie jest, że ma jeszcze kilka spraw na dziś (było po godz. 14.00), że sąd musi pracować za ZUS, że trzeba wszystko zaprotokołować, żeby potem nie było pomyłki… Szczerze powiedziawszy, więcej  straciliśmy na tłumaczeniu sądu, dlaczego musi rozprawę odroczyć… Kolejny termin za 3 miesiące. Podobno ostatni.

Po tym, jak poprzedni wpis dotyczący matek prowadzących własną działalność spotkał się z ogromnym zainteresowaniem pora chyba na jego  drugą część.

 W ubiegły piątek  nad projektem zmian debatowała komisja senacka. Miałam na niej być, jednakże zatrzymały mnie obowiązki zawodowe. Gdy mogłam jechać na posiedzenie – było już po sprawie. Choć głos przedsiębiorczych kobiet został… wysłuchany.

Ustawy, jak własnej niepodległości bronił Minister Bucior z MPiPS. Bo przecież w Sejmie przeszła niemal jednogłośnie (w szaleństwie sejmowego uchwalania mało który poseł orientuje się dokładnie nad czym właśnie głosuje), bo trzeba ukrócić nadużycia robione przez „działaczy gospodarczych”. Kim działacz gospodarczy jest – ja nie wiem, ale takich słów używał Pan Minister. Zero uwag na temat jak matka z maleńkim dzieckiem ma sobie poradzić z prowadzeniem działalności (bo to chyba za duża abstrakcja).

I tu moja drobna uwaga – ustawa o o systemie ubezpieczeń społecznych obowiązuje od 1 stycznia 1999 r., a kluczowe zapisy dotyczące przedsiębiorców były niemal niezmieniane. Podobnie rzecz ma się z ustawą o o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, która weszła w życie od 1 września 1999 r.

Podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe ubezpieczonych, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 5, stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego przyjętego do ustalenia kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek, ogłoszonego w trybie art. 19 ust. 10 na dany rok kalendarzowy. Składka w nowej wysokości obowiązuje od dnia 1 stycznia do dnia 31 grudnia danego roku.

Podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe osób, które ubezpieczeniu chorobowemu podlegają dobrowolnie, nie może przekraczać miesięcznie 250% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, o którym mowa w art. 19 ust. 10. – ten zapis obowiązuje od 1999 roku!

Podnoszenie podstawy wymiaru i otrzymywanie wyższych świadczeń w przypadku przedsiębiorców było tematem tabu, dostępnym tylko wybranym. Aż ktoś wreszcie nabrał odwagi i sprawa dotarła aż do Sądu Najwyższego, który to utarł nosa ZUS.

Od tego czasu nastała era „naciągaczek” – jak ładnie wszyscy piszą o kobietach  biznesmenkach podnoszących składki (uwaga: mężczyźni też to robią!).

Tylko o jakie naciągaczki chodzi, skoro od 16 lat mamy takie przepisy?!!!

Tak Panie Ministrze – możliwość „manewrowania podstawą wymiaru składki” przedsiębiorca ma od lat 16! Zatem o jakim omijaniu systemu jest mowa? Na marginesie – maksymalna podstawa wymiaru składek jest wyższa, niż ta, którą Pan na posiedzeniu wymieniał…

Problem jest duży, bo….wydłużono okres, kiedy zasiłek macierzyński można pobierać. Kiedyś to było 20 tygodni, a teraz aż 52!

No to bum – walnijmy w przedsiębiorcze matki.

Więc jak to będzie wyglądać po zmianach?

Jeżeli przez rok będzie się opłacało składki dla młodych przedsiębiorców w wysokości 525,00 zł to netto zasiłek wyniesie 371,48 zł, 80 % zasiłku to netto 297,18zł

Dla przedsiębiorców, których podstawą jest kwota 2375,40zł (najniższa podstawa wymiaru składek) zasiłek wyniesie:

100%: 1680,78 zł
80%: 1344,62 zł

Należy pamiętać, że każdy przedsiębiorca musi zapłacić jeszcze składkę zdrowotną – 279,41 zł.

Ostateczna kwota zasiłku to zatem albo 17,77 zł, albo 1065,21 zł. I to ma być lepiej (wg. słów Pana Ministra) od bezrobotnej matki, która nie wkładając nic do systemu od stycznia 2016 r. będzie dostawała co miesiąc 1000 zł. Wychodzi na to, że Pan Minister wyliczeń nie zna…

I co z takimi pieniędzmi zrobić, jak żyć Pani Premier  kiedy działalność można prowadzić tylko osobiście i nie można jej zamknąć? {gdy zachoruję, albo urodzę dziecko to mój zasiłek nie pokryje nawet płaconego przeze mnie czynszu za wynajem kancelarii, więc jaka to rekompensata utraconych zarobków, gdzie to zabezpieczenie macierzyńskie?}

Mam wrażenie, że każda biznesmenka, której działalność nie będzie szczególnego rodzaju (nie będzie wymagane posiadanie określonych uprawnień – jak np. w przypadku prawników czy architektów) będąc w ciąży będzie wolała przepisać działalność na męża/partnera/siostrę/mamę (i ją w ten sposób prowadzić) będzie wolała zostać… bezrobotną.

Problem jest duży, ale raczej chyba nie jest medialny, bo próby zainteresowania tematem  dziennikarzy spełzły na niczym.

Środowisk kobiecych jest mnóstwo, a biznesmenki jakoś nie potrafią walczyć o swoje (zwłaszcza po tym, co usłyszały na komisji senackiej). Mało kto pamięta, że istnieje jeszcze np. Partia Kobiet (i pomyśleć, że na samym początku, jeszcze jako aplikantka, lata świetlne temu budowałam struktury tej partii w kuj-pom.), mamy nowe twory polityczne – antysystemowego Kukiza bez programu, czy NowoczesnaPL, która podobno prowadzi konsultacje społeczne.

Warto działać i coś robić niż tylko siedzieć, narzekać i zadawać pytania typu „czy jeżeli rodzę w grudniu to załapię się na stare przepisy?” Wśród małych i średnich przedsiębiorstw dominują te, których właścicielkami są kobiety, a i tak nadal o nas i za nas decydują głównie… faceci, czasami bezdzietni (jak Minister Pracy i Polityki Społecznej). Bieżące wydarzenia w kraju także komentują głownie mężczyźni, bo media są bez kobiet (#mediabezkobiet).

Może jesienne wybory i przemeblowanie sceny politycznej pozwolą wreszcie porozmawiać nad zmianami w systemie ubezpieczeń społecznych – wystarczy, że przedsiębiorcy będą płacić składki od uzyskiwanych przychodów i skończy się czas „manipulowania” abstrakcyjną podstawą wymiaru składek?