Dochód utracony

Żeby otrzymać świadczenie wychowawcze na pierwsze dziecko (500+), dochód na członka rodziny nie może przekroczyć kwoty 800 zł, a w przypadku rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym – 1200 zł.

O tym jak obliczać dochód pisałam tutaj.

Dochód w przypadku świadczeń przyznawanych w 2017 r., liczony jest z tego co rodzina otrzymała/zarobiła w 2016 r. Jeżeli przy ustalaniu prawa dochód jest już nieaktualny to odpowiednio albo dodaje się nowy dochód w rodzinie, albo odejmuje tzw. dochód utracony.

I tu zaczynają się problemy, a często z pomocą przychodzą dopiero sądy, stające po stronie uprawnionych, którzy otrzymali decyzje odmowne. Ustawa ma bowiem zamknięty katalog dochodów utraconych i nie bierze pod uwagę wszystkich sytuacji, w jakich mogą się znaleźć poencjalni beneficjenci.

Jedną z takich spraw opisała Katarzyna Wójcik z Rzeczpospolitej prosząc mnie o krótki komentarz.

Pilnie potrzebna jest kolejna nowelizacja ustawy, ale jak na razie rząd chyba nie ma tego w planach.

 

No i stało się to, czego się wiele osób spodziewało.

Sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie, do których trafiło jedno z tysięcy odwołań pokrzywdzonych przez ustawę dezubekizacyjną, złożyli w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o zbadanie zgodności przepisów ustawy o  zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin z ustawą zasadniczą.

Media, które dotarły do uzasadnienia (wniosku nie ma jeszcze na stronie internetowej Trybunału) piszą, że sąd zwraca uwagę na represyjny charakter ustawy. W zasadzie mogę powiedzieć, że w dużej mierze powinno się ono pokrywać z argumentacjami jakie znajdują się w odwołaniach od decyzji obniżających świadczenia.

Co teraz?

Odwołania od decyzji są przekazywane przez organy rentowe MSWiA oraz Służby Więziennej do sądu w ślimaczym tempie. W sprawach, które prowadzę nawet nie połowa ma nadaną sygnaturę.  Postępowania sądowe będą trwały zapewne kilka lat.

Biorąc pod uwagę tempo prac w Trybunale i fakt, że ustawa ta nie jest kwestią priorytetową postępowania sądowe mogą utknąć w Sądzie Okręgowym w Warszawie na jeszcze dłuższy okres.

Wczoraj Minister Rafalska ogłosiła, że tegoroczny konkurs Maluch + został rozstrzygnięty.

Przykładowo  w tym roku wysokość dofinansowania na funkcjonowanie miejsc opieki wynosi 150 zł miesięcznie na dziecko, co oznacza, że rodzice posyłający dziecko do placówki, która otrzymała środki na funkcjonowaniez MALUCHA będzie płacił czesne niższe o 150 zł. Gdy do tego dołożymy np. bon żłobkowy (np. w Warszawie) to dofinansowanie będzie spore.

Wszystkie wyniki są podane na stronie MRPiPS.

Pod koniec listopada Trybunał Konstytucyjny orzekał w sprawie niezmiernie ważnej dla pracowników i pracodawców. Trybunał miał orzec, czy kompetencja ZUS do ingerowania w podstawę wymiaru składek, od której obliczane i wypłacane są świadczenia jest zgodna z Konstytucją. O sprawie pisałam w poście :

Czy ZUS będzie mógł ingerować w podstawę wymiaru składek pracowników?

oraz w  tym poście.

Chodzi o sprawę o sygnaturze P 9/15, wyrok zapadł 29 listopada 2017 r. 

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 83 ust. 1 pkt 3 w związku z art. 41 ust. 12 i 13, art. 68 ust. 1 pkt 1 lit. c i art. 86 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2017 r. poz. 1778) w zakresie, w jakim stanowi podstawę ustalania przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych innej − niż wynikająca z umowy o pracę − wysokości podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie chorobowe, jest zgodny z art. 2 w związku z art. 84 i art. 217 oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Najkrócej mówiąc oznacza to, że ZUS wydaje decyzje dotyczące ustalania wymiaru składek i ich poboru zgodnie z Konstytucją.

W jakich sprawach ZUS ingeruje w podstawę wymiaru?

Co ciekawe Prezes tej instytucji w swojej opinii wydanej w sprawie przyznał,  jakie wytyczne mają jednostki terenowe ZUS „dotyczące podejmowania działań zapobiegających wykazywaniu bardzo wysokich podstaw wymiaru składek, gdy analiza danych wskazuje, iż może być to działanie nieprawne, mające na celu wyłącznie uzyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczeń społecznych”:

Oddziały i Inspektoraty mają w szczególności przyglądać się sprawom, w których:

− występują rażące i niczym nieuzasadnione dysproporcje w podstawach wymiaru składek ubezpieczonych lub nastąpiło znaczące zwiększenie podstawy wymiaru składek osoby, która w niedługim czasie składa wniosek o wypłatę świadczenia krótkoterminowego,
− występują powiązania rodzinne pomiędzy ubezpieczonym a płatnikiem albo osobami będącymi np. wspólnikami spółki z ubezpieczonym,
− przychody płatnika składek nie pozwalają na wypłatę wynagrodzeń w kwotach uzasadniających wykazane przez niego podstawy wymiaru składek, albo płatnik osiąga straty (bądź nie składa wymaganej dokumentacji podatkowej),
− płatnik składek uniemożliwia lub znacznie utrudnia przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego lub kontroli, szczególnie w zakresie związanym z obowiązkiem ubezpieczeń społecznych lub wysokością wykazanych podstaw wymiaru składek.
Zdaniem TK ZUS nie określa wynagrodzenia otrzymywanego przez pracownika w sposób arbitralny, lecz przeprowadza w tym celu postępowanie dowodowe w ramach postępowania wyjaśniającego. Rolą sądu nie jest zaś „przyzwolenie” na taką praktykę ZUS (jak to ujął pytający sąd), lecz ocena prawidłowości jego ustaleń.
Z wyrokiem Trybunału można zgodzić się lub nie (ale akurat ten wyrok nie budzi żadnych wątpliwości natury proceduralnej).
Ja mam tylko jedną wątpliwość, z racji tego, że w swoim życiu zawodowym analizowałam już setki decyzji wydawanych przez ZUS.
Bardzo często owo postępowanie dowodowe ograniczone jest do zadania listy pytań, na które odpowiadają płatnik i ubezpieczony, załączając żądane przez ZUS dokumenty.
A potem okazuje się, że ZUS nie dostał dokumentów potwierdzających wykształcenie pracownika, co jest argumentem dla obniżenia podstawy wymiaru. Natomiast po przeczytaniu zawiadomienia z pytaniami, nigdzie nie znajduję informacji, że ZUS chciałby zobaczyć dyplomy ukończenia szkół przez pracownika. To płatnik albo ubezpieczony miał się domyśleć, czego organ sobie życzył…

Wskazówka

I jeszcze jedno – nie lekceważcie pytań ze strony ZUS. Zdarza się bowiem, że gdy klienci przychodzą do mnie ze sprawą i na moje pytanie o postępowanie wyjaśniające przedstawiają mi odpowiedzi na pytania ZUS w stylu:
Pyt 1 – tak
Pyt 2 – nie
Pyt. 3 – nie wiem
Pyt. 4 – 8-16
Pyt. 5 – pracodawca
itd.
to ja załamuję ręce. Gdy ZUS dostaje takie lakoniczne i zdawkowe odpowiedzi, to jeszcze łatwiej jest mu wydawać decyzje powodujące negatywne konsekwencje dla płatników i ubezpieczonych.

Mimo, że ubezpieczeniami społecznymi zajmuję się od bardzo dawna (sprawdźcie np. ile lat prowadzę tego bloga) to nadal trafiają do mnie sprawy, o bardzo ciekawym stanie faktycznym. Oto ciekawa wygrana sprawa.

Opowiem Wam o sprawie, w której ZUS dwukrotnie prowadził postępowanie wyjaśniające na tym samym materiale dowodowym. Tylko za drugim razem doszedl do odmiennych wniosków.

Pani X przez lata prowadziła działalność gospodarczą, z sukcesami. W 2013 roku ją zawiesiła z powodów rodzinnych. Ciężko chorowali jej rodzice, którymi musiała się sama opiekować, drugie dziecko wymagało większej niż standardowa opieki.

Mniej więcej po dwóch latach sytuacja ustabilizowała się, i Pani X jako, że nigdy nie była typem „kury domowej” zapragnęła znowu nosić teczkę i chodzić na szpilkach, czyli wrócić do biznesu. Wznowienie działalności zbiegło się z informacją, o trzeciej ciąży. Pani X prężnie zabrała się do pracy. Wynajęła biuro, odświeżyła stare kontakty, dzwoniła, mailowała, wysyłała oferty, startowała w kilku przetargach. I nic. Tylko koszty. Dwa lata w branży Pani X obfitowały w wielkie zmiany, a Pani X mówiąc krótko, wypadła z rynku…Starała się na ten rynek wrócić, do tego stopnia, że z niemowlakiem pojechała na targi branżowe!

Oczywiście, gdy wystąpiła z wnioskiem o wypłatę zasiłku macierzyńskiego ZUS wszczął postępowanie wyjaśniające, w którym otrzymał wszystkie dokumenty świadczące o prowadzeniu działalności gospodarczej. Trochę to trwało, ale postępowanie zostało umorzone, a zasiłek wypłacony.

Kiedy zasiłek się skończył, najmłodszy syn ruszył do żłobka, mama wróciła do pracy. Ale zaczął się sezon chorób, najmłodsza latorośl więcej chorowała, niż była w placówce. Pani X więc kilka razy była na „opiece”.  ZUS widząc kolejny wniosek ponownie wszczął postępowanie, lecz tym razem odmówił wypłaty świadczeń, co więcej uznał, że działalność Pani X nie jest działalnością gospodarczą oraz, że „liczne zachorowania powodują, że nie jest zachowana ciągłość podejmowania działań niezbędna do uznania, że są one podejmowane w toku działalności gospodarczej” (czytaj: bo dzieci Pani chorują, to nie prowadzi Pani działalności). Tym samym ZUS uznał, że od chwili wznowienia prowadzenia działalności tak napawdę to jej nie prowadzi, a więc nie jest ubezpieczona.

Pani X się nie poddała, od decyzji wpłynęło odwołanie. Co więcej Pani X podjęła odważną decyzję i przygotowywała się do przebranżowienia firmy. Zabrało jej to kilka miesięcy (w tym czasie m. in. odbyła kursy i szkolenia), ale udało się. Żeby prowadzić nowy biznes wynajęła nawet większy lokal.Wyzdrowiała także mama Pani X, która w sytacjach awaryjnych może się zająć dziećmi Pani X.  I udało się! Firma zaczęła przynosić przychody. Z miesiąca na miesiąc są coraz większe, praca sprawia Pani X dużo radości (teraz Pani X pracuje z dziećmi). Do tego Pani X zaczęła szkolić innych, bierze udział w projekcie unijnym. Dzieje się dużo, dużo dobrego.

I teraz pytanie zasadnicze – czy naprawdę, tak jak uważa ZUS to nie jest działalność gospodarcza?

Sąd Okręgowy przyznał nam rację i uznał odwołanie za zasadne i zmienił decyzję ZUS (organ w postępowaniu sądowym był bierny). Zdaniem sądu prowadzenie działalności gospodarczej to nie tylko kwestia przychodu. Owszem, charakter zarobkowy jest ważny, ale często aby ten zarobek wypracować konieczne jest poniesienie wydatków (czyli kosztów), a strata w działalności, zwłaszcza w jej początkowym okresie jest zjawiskiem normalnym. To, że kobieta otwiera działalność (lub do niej powraca) chcąc mieć przy tym ochronę ubezpieczeniową jest działaniem racjonalnym. Fakt, że działalność jest nadal prowadzona, tylko potwierdza, że nie chodziło wyłącznie o ochronę ubezpieczeniową.

Wyrok jest nieprawomocny, ZUS może wnieść od niego apelację.

Jaki morał płynie z tej historii?

Taki, że nie zawsze działalność musi przynosić przychody, żeby uznać ma ona charakter zarobkowy.

Druga ważna rzecz – istotna jest ciągłość prowadzenia działalności. ZUS coraz częściej sprawdza osoby, które przez bardzo długi okres korzystały ze świadczeń. Zdarza się, że takie osoby dostają decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym nawet kilka lat wstecz, co oznacza także obowiązek zwrotu pobranych świadczeń.

 

 

Czy ZUS nadal będzie mógł ingerować w podstawę wymiaru składek pracowników?

Nie wiem, czy Czytelnicy bloga pamiętają, ale mniej więcej od 2.5 roku w Trybunale Konstytucyjnym „wisi” sprawa ważna z punktu widzenia każdego pracodawcy. Chodzi o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą kompetencji ZUS do ingerowania w podstawę wymiaru ubezpieczenia chorobowego pracowników. Pisałam o tym, w tym wpisie z kwietnia 2015 r:

Pracowniku – ZUS obniżył Ci w decyzji podstawę wymiaru składek?

 

Rozprawa

I uwaga: sprawę (P 9/15) rozpatrzy Trybunał Konstytucyjny w dniu 29.11.17 o godz. 10.00. 

Gdy zobaczyłam wyznaczony do rozpatrzenia tej sprawy skład sędziowski przyznam szczerze, że jako prawnik odetchnęłam z ulgą. W tym przypadku nie będzie dywagacji czy będziemy mieć do czynienia z wyrokiem, czy ze spotkaniem sędziów przy kawie. W składzie nie ma tzw. sędziów dublerów, nie będzie wątpliwości, że będzie to wyrok.

Jestem bardzo ciekawa jego treści i argumentów. ZUS może bowiem stracić bardzo ważną kompetencję.

Zapewne po wyroku zamieszczę wpis – komentarz.

 

Maluch+2018 – rekordowa pula pieniędzy do rozdania

Podobnie jak w ubiegłym roku  Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło konkurs na dofinansowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 (utworzenie i funkcjonowanie miejsc) na rok przyszły. Maluch plus 2018 będzie rozstrzygnięty już w styczniu (termin składania wniosków jest bardzo krótki – dla podmiotów niegminnych to np.17 listopada 2017!).

Wnioski

Ogłoszenie konkursowe wraz ze wszystkimi dokumentami jest już na stronie MRPiPS.

Uważam osobiście, że to bardzo dobrze, że program na kolejny rok rusza tak wcześnie. Da to większą stabilność finansową placówkom biorącym w nim udział, a rodzicom informację, o ile zmniejszą się koszty miesięczne czesnego w żłobku.

Instytucje opieki nad dziećmi do lat 3 muszą więc teraz szybko podejmować decyzje, żeby na spokojnie złożyć stosowne wnioski (choć jak znam życie i historie z lat ubiegłych wnioski pisane na ostatnią chwilę pewnie też się zdarzą).

Jeżeli masz jakieś pytania lub potrzebujesz pomocy – skorzystaj z formularza 🙂

 

Temidajestkobieta.pl  w sierpniu skończyła siedem lat nieprzerwanej bytności w sieci. Przypomniałam sobie o tym… wczoraj 😉

W prawniczej blogosferze Temida... jest już więc staruszką 😉 Tyle lat blogowania wzbudza niemałe zdziwienie na konferencjach dla prawników, na których jako prelegentka opowiadam o prowadzeniu bloga.

Gdybym miała podsumować czas od sierpnia 2016 r. do teraz to muszę przyznać, że przynajmniej kilka miesięcy było trudnych. Przez jedną osobę musiałam nagle zweryfikować wiele planów zawodowych, przypłaciłam to swoim zdrowiem, przez co o dwa miesiące za wcześnie na świat przyszła moja druga córka. Ja zaś w tempie błyskawicy musiałam przyswoić ogrom wiedzy na temat wcześniactwa i zostać super logistykiem dzieląc czas między dom, pracę i oddział neonatologiczny w szpitalu.

Na całe szczęście „młodszą” ominęła większość problemów wcześniaczych. Uff.

Zostałam więc podwójną mamą i regularną czytelniczką Matki Prezesa, czyli bloga o tym jak w tym podwójnym macierzyństwie nie zwariować. Polecam!

Jednak chyba nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Okazało się, że mam świetne asystentki (dziękuję dziewczyny!), dzięki którym mogę więcej czasu poświęcić swoim córkom. Trudno w to uwierzyć, ale za chwilę „starsza” kończy dwa lata, a „młodsza” 6 mcy! Więc wiecie,  np. temat żłobków jest mi jeszcze bliższy 😉

Przyszłość

Przyznaję się, że zaniedbałam nieco blogi, w tym Temidajestkobieta.pl. Ale temu już przeciwdziałam, przy wsparciu Moniki Murackiej, która wykazuje anielską cierpliwość w naszej wspólnej pracy.

Co poza tym – obiecuję więcej pisać. Moja praca zawodowa ostatnio obfituje w same ciekawe sprawy, z których przynajmniej kilka jest świetnymi materiałami do podzielenia się z Wami. Kolejny wpis już niebawem 🙂

Tymczasem dziękuję za te wspólne siedem lat i proszę o kolejne.

Pozdrawiam serdecznie:-)

 

Dzisiaj w sieci można przeczytać artykuł o byłym szefie BOR, którego, mówiąc kolokwialnie dopadła ustawa dezubekizacyjna.

To nie przypadek, ustawa jest tak napisana, że nawet oficerowie wybitnie zasłużeni dla naszego kraju po transformacji ustrojowej mogą spodziewać się obniżek świadczeń. Wystarczy bowiem jeden dzień pracy na rzecz „państwa totalitarnego” [pytanie retoryczne – czy Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem totalitarnym?] aby być objętym nowelizacją ustawy o  zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Decyzja ministra

Co prawda w ustawie zapisano, że:

Minister właściwy do spraw wewnętrznych, w drodze decyzji, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, może wyłączyć stosowanie art. 15c, art. 22a i art. 24a w stosunku do osób pełniących służbę, o której mowa w art. 13b, ze względu na:

1) krótkotrwałą służbę przed dniem 31 lipca 1990 r. oraz
2) rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia.

jednak powszechnie uważa się, że ten przepis (art. 8a ustawy) ma służyć ministrowi Błaszczakowi do zachowania uposażeń osób będących funkcjonariuszami w PRL, których  służba „podpada” pod definicję służby na rzecz państwa totalitarnego, a które obecnie są w partii rządzącej, lub są blisko z nią związane.

Kryteria są bardzo nieostre, bo nie wiadomo np. jak interpretować czasokres krótkotrwałej służby – miesiąc, rok, dwa, pięć? Dla każdej decyzji wydawanej przez Pana ministra ten okres może być inny. Bo być może ktoś po 1989 r. rzetelnie wykonywał zadania (np. podczas zagranicznych misji), ale służbę rozpoczął w 1988 r . i nie będzie to już krótkotrwała służba przed dniem 31.07.1990 r.

Odwołanie do sądu

W artykule wspomniano również o odwołaniach od decyzji do sądu. Mało kto wie, że oblężenie tak naprawdę przeżyje jeden wydział w Sądzie Okręgowym w Warszawie i zablokuje się pewnie na bardzo długi czas. Pisałam już o tym wcześniej we wpisie o tym gdzie odwołać się od decyzji ZER.

Minister Sprawiedliwości przymierza się do obniżenia kosztów zastępstwa procesowego w sprawach o podleganie ubezpieczeniom społecznym.

Przekaz płynący z Ministerstwa od dawna jest jasny – radcowie prawni i adwokaci zarabiają za dużo, a obecnie  dodatkowo –  należy chronić interesy ZUS. W praktyce odbije się to na obywatelach zaskarżających decyzje ZUS.

Po uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 20 lipca 2016 r. sądy zaczęły zasądzać w sprawach o podleganie ubezpieczeniom społecznym, nie 60 zł czy 180 zł, ale stawki adekwatne do wartości przedmiotu sporu, wynoszące dużo więcej. Po przegranej ZUS musiał je wypłacać w pełnej wysokości – czasami po kilka tysięcy złotych.

A trzeba jasno powiedzieć, że ZUS uwielbia wydawać decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym, a w konsekwencji odmawiać wypłaty świadczenia. Chyba większość spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych, które prowadzę dotyczy właśnie tego typu spraw.

Ochrona ZUS

Jak wynika z uzasadnienia projektu, aż 1/3 spraw toczących się w sądach okręgowych w wydziałach ubezpieczeń społecznych dotyczy decyzji o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym. Ministerstwo pokusiło się także o wyliczenia, w ilu sprawach ZUS „uległ” przeciwnikowi (czytaj: odwołujący miał rację, decyzja ZUS była błędna). To bardzo dużo i pokazuje skalę problemu.

Ministerstwo idzie pod prąd orzeczeniu Sądu Najwyższego (ma moc zasady prawnej). Zaproponowana stawka ma się nijak do nakładu pracy pełnomocnika (nie oszukujmy się – sądy oczekują, że to odwołujący udowodni, że ZUS się myli, zatem rola znającego się na tego typu sprawach pełnomocnika jest ogromna).

Oczywiście – w przypadku przegranej duże koszty płaci na rzecz ZUS odwołujący. Ale, jeżeli taka osoba ma pełnomocnika to moim zdaniem rolą pełnomocnika jest odwieść swojego klienta od zaskarżania decyzji, gdy ZUS ma rację. Ponadto, zgodnie z art. 102 k.p.c.:

W wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami.

Sąd nie musi używać tego przepisu, ale jeżeli sprawa jest z gatunku beznadziejnych to warto taki wniosek w interesie klienta wnieść. Często zadziała 🙂