Playing kidsRusza Maluch plus 2017

Wreszcie Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło konkurs na dofinansowanie miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 (utworzenie i funkcjonowanie miejsc). Maluch plus 2017 będzie rozstrzygnięty już w styczniu (termin składania wniosków jest bardzo krótki – dla podmiotów niegminnych to np. 9 grudnia 2016!), co oznacza, że pieniędzy z dotacji będzie można spodziewać się szybciej niż w poprzednich latach.

Ogłoszenie konkursowe wraz ze wszystkimi dokumentami pojawiło się dzisiaj na stronie MRPiPS.

 Więcej informacji o samym konkursie już niebawem na blogu!

Jeżeli masz jakieś pytania – skorzystaj z formularza 🙂

do bloga

Urodziny

Nawet nie zauważyłam, kiedy rozpoczął się 7 rok TemidaJestKobieta.pl. O 6 „urodzinach” tego bloga przypomniałam sobie po powrocie z urlopu.

Ktoś niedawno powiedział, że czuje się jak ojciec sukcesu blogów – oczywiście tych prawniczych.

W sumie to ja mogłabym już chyba powiedzieć, że czuję się jak matka chrzestna prawniczej blogosfery. Wielu prawników pytało mnie co to takiego ten blog, czy trzeba go mieć i czy warto. A potem te blogi zakładali w pierwszej firmie, która się w prawniczym marketingu zaczęła specjalizować.

W 2010 r. dla mnie wszystko było pierwsze. Pierwszy blog (i drugi, a potem jeszcze trzeci), pierwszy wpis na blogu, pierwszy klient z bloga, pierwszy wywiad, artykuł, pierwsze 100 tysięcy odsłon itd….

Law Summit 2016

Wiem, że czyta moje wpisy (i tweety) wielu prawników. Zapraszam Was zatem już niebawem, bo 14 września do Warszawy na Law Summit 2016. Ta edycja zapowiada się naprawdę ciekawie i powinni się na niej pojawić prawnicy, którzy chcą zacząć swoją przygodę z mediami społecznościowymi.

Zaproszenie otrzymałam akurat jadąc na urlop. Po powrocie dopięliśmy szczegóły, i tak oto będę mówić o tym jak blog prawniczy jest sposobem na sukces i niezłym narzędziem do pokazania swojej specjalizacji prawniczej. I nie będzie to moje pierwsze wystąpienie poświęcone blogowaniu 🙂 .

Pisanie blogów sprawia mi dużo radości i daje sporo satysfakcji. Jak połączyć przyjemne z pożytecznym dowiesz się słuchając mojej prelekcji na Law Summit 2016.

Zapraszam.

I czytajcie dalej Temida Jest Kobietą!

e06c798500008b794d075900Absurdy w sprawach z Zus = mijać się z prawdą – to  takie proste

Dzisiaj będzie wpis o tym, że mówiąc delikatnie – ZUS pisze nieprawdę.

W jednej ze spraw, które ostatnio prowadzę sąd przysłał odpowiedź ZUS na nasze odwołanie. Sprawa dotyczy zakwestionowania podstawy wymiaru składek pracownicy (a mówiąc krótko – ZUS uznał, że Klientka zarabia za dużo) i przyznania świadczenia w kwocie dużo niższej, która zdaniem ZUS jest adekwatna. O tym, że ZUS tak postępuje pisałam choćby w tym wpisie: Jak ważny jest sprawnie działający Trybunał Konstytucyjny

Odpowiedź na odwołanie w dużej mierze była powtórzeniem decyzji i praktycznie nie wnosiła nic nowego do sprawy. Pełnomocnik procesowy  – radca prawny – napisał tam jednak coś, co sprawiło, że postanowiłam przygotować dzisiejszy wpis.

 Ze zdumieniem przeczytałam, że:

„również Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że art. 83 ust 1 pkt 1 w zw. z art. 41 ust 12 (…) ustawy o sus jest zgodny z Konstytucją”

Pomyślałam sobie, jak mogłam przegapić tak ważne orzeczenie! Wchodzę więc na stronę Trybunału i szukam tego orzeczenia. Co się okazało? Że Trybunał Konstytucyjny jeszcze nie orzekał w tej sprawie.

Do tej pory spotykałam się głównie ze złymi decyzjami (rzadziej z pismami procesowymi), w których brakowało dobrej podstawy prawnej, a w uzasadnieniu powoływano się na orzeczenia, które nie pasowały do charakteru sprawy.

A tu teraz taki wstyd. Czyżby pełnomocnik liczył na to, że sąd czy też ja tego nie sprawdzimy?

Jak to mówi stare porzekadło: Kłamstwo ma krótkie nogi.

pieniądze

Koszty zastępstwa prawnego

Pamiętacie mój wpis o tym, że sądy zasądzały 60 złotych tytułem kosztów zastępstwa procesowego w sprawach przeciwko ZUS?

Stawki te jakiś czas temu wzrosły do 180 zł, a następnie 360 zł, co i tak nie stanowiło kwot oszałamiających. Były to stawki znacznie odbiegające od cen rynkowych obsługi prawnej w sprawach o podleganie ubezpieczeniom społecznym. W praktyce to oznaczało, że odwołujący się po wygranej, za to, że wynajął sobie radcę prawnego lub adwokata otrzymywał wyrokiem sądu od ZUS owe 60 zł.

Do wczoraj.

Wczoraj bowiem Sąd Najwyższy podjął w składzie 7 sędziów następującą uchwałę:

W sprawie o ustalenie istnienia bądź nieistnienia stosunku ubezpieczenia społecznego lub jego zakresu (o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego; o podleganie ubezpieczeniom społecznym) do niezbędnych kosztów procesu zalicza się wynagrodzenie reprezentującego stronę radcy prawnego, biorąc za podstawę zasądzenia opłaty za jego czynności z tytułu zastępstwa prawnego stawki minimalne określone w  § 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (jednolity tekst: Dz.U. z 2013 r., poz. 490 ze zm.).

Sąd Najwyższy nadał uchwale moc zasady prawnej oraz ustalił, że przedstawiona wykładnia wiąże od dnia podjęcia uchwały.

III UZP 2/16

Zatem we wszystkich sprawach, w których ZUS wydawał decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym koszty zastępstwa prawnego w zależności od wartości przedmiotu sporu powinny wynosić tyle:

Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:

1) do 500 zł – 60 zł;
2) powyżej 500 zł do 1.500 zł – 180 zł;
3) powyżej 1.500 zł do 5.000 zł – 600 zł;
4) powyżej 5.000 zł do 10.000 zł – 1.200 zł;
5) powyżej 10.000 zł do 50.000 zł – 2.400 zł;
6) powyżej 50.000 zł do 200.000 zł – 3.600 zł;
7) powyżej 200.000 zł – 7.200 zł.
Stawki te obowiązują w sprawach rozpoczętych do końca 2015 roku.
W sprawach, w których odwołanie od decyzji zostało złożone od 1 stycznia 2016 r. stawki te kształtują się następująco:

Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:

1) do 500 zł – 120 zł;
2) powyżej 500 zł do 1500 zł – 360 zł;
3) powyżej 1500 zł do 5000 zł – 1200 zł;
4) powyżej 5000 zł do 10 000 zł – 2400 zł;
5) powyżej 10 000 zł do 50 000 zł – 4800 zł;
6) powyżej 50 000 zł do 200 000 zł – 7200 zł;
7) powyżej 200 000 zł – 14 400 zł.
Takie koszty w przypadku przegranej będzie pokrywał ZUS.

Co to oznacza?

1. Moim zdaniem ZUS wreszcie przestanie wydawać decyzje w sprawach, w których dowody jednoznacznie wskazują, że nie ma racji. Do tej pory jedyne ryzyko, które ZUS ponosił było takie, że musiał dodatkowo wypłacić 60 -360 zł gdy przegrał.
2. Więcej osób otrzymujących decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym (obecnie ZUS często kwestionuje zatrudnienie) zdecyduje się wynająć pełnomocnika specjalizującego się w ubezpieczeniach społecznych i oddać sprawę do sądu. Wreszcie bowiem, jeżeli udowodni swoje racje „odzyska” także cały koszt lub znaczącą większość obsługi prawnej. To bardzo dobra wiadomość!

Na jednej z facebookowych grup poradniczych dla młodych mam padło niedawno pytanie o kontrolę kobiet w ciąży przez ZUS. Chodziło o pozorność zatrudnienia (zbyt krótki okres od rozpoczęcia pracy do przejścia na zwolnienie lekarskie).  W komentarzach dobre rady – co zrobić, jak się przygotować do kontroli itp.

Są też takie, że to pracodawca powinien się tłumaczyć przed ZUS, nie pracownica.

Były też takie głosy (pisownia oryginalna):

Jak można kobiety w ciąży tak ganiać i stresować. Przecież to ma wpływ na dzieciątko. Szok. To się nadaje do trybunału praw człowieka w Strasburgu

Tym bardziej ganiać kobiety na L-4 gdzie te ciążę są zagrożone… Mnie pisma z urzędów stresują, a co dopiero kobietę w ciąży. Ale się zezłościłam. Trzeba napisać do Kaczyńskiego, on jest pro rodzinie, może pogoni te (…) w ZUS. Jak można kobiecie w ciąży opóźnić wypłatę świadczeń… albo co gorsza odmówić tych pieniędzy

Trzeba jasno powiedzieć, że w przypadku wątpliwości ZUS ma prawo przeprowadzić kontrolę lub postępowanie wyjaśniające. W tym czasie wypłata świadczenia przez ZUS może być wstrzymana lub świadczenie jest wypłacane od innej podstawy wymiaru niż pensja wynikająca z umowy o pracę.

Niestety bardzo często wydawanie decyzji jest przeciągane. Świadczenie jest wypłacane dopiero po wydaniu decyzji, lub po prawomocnym wyroku sądu (gdy się odwołujemy od decyzji), najczęściej bez odsetek, o które trzeba stoczyć osobną batalię.

I tak na marginesie – żeby przygotować skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka trzeba wpierw przejść drogę sądową w kraju (mieć prawomocne orzeczenie kończące postępowanie – np. wyrok sądowy).

Dzisiaj kolejny wpis o absurdach w sprawach z ZUS. Poprzedni znajdziecie tutaj.

Ile można czekać na przekazanie przez ZUS naszego odwołania do Sądu? Okazuje się, że aż 533 dni, czyli o 503 za dużo!

Szczerze mówiąc nie bardzo mieściło mi się to w głowie, gdy o sprawie poinformowała mnie Czytelniczka bloga, ale to prawda.

Zgodnie z przepisami ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 83 ust. 7) w przypadku wniesienia odwołania – ZUS ma dwie możliwości:

  1. albo rozpatrzyć sprawę pozytywnie dla Odwołującego się – zgodnie z odwołaniem (wówczas nie nadaje sprawie dalszego biegu);
  2. albo w terminie 30 dni przygotować na to odwołanie odpowiedź i przekazać je do właściwego sądu.

Nie ma tutaj mechanizmu  „kontrolnego” dla Odwołującego, jak w przypadku opieszałości przy wydawaniu decyzji (w takim przypadku można wnieść odwołanie od razu do sądu), nad ZUS nie wisi żaden „bacik”.

Osobiście, wydaje mi się, że ZUS zwyczajnie zgubił akta, albo trafiły gdzieś na dno wielkiej sterty spraw.

A sprawa nie byle jaka bo pracownicy ZUS obciął świadczenie uważając, że ta zarabia za dużo. To ulubiony ostatnio sposób ZUS na wypłatę zaniżonego świadczenia. Problem polegał na tym, że odwołanie od decyzji zaniżającej podstawę wymiaru składek odwołał się tylko pracodawca (i o sprawie też zapomniał), pracownica nie.

Kobieta po półtora roku zapytała ZUS kiedy wreszcie dostanie wyrównanie świadczenia… no i się zaczęło. Nagle sprawa została przekazana do sądu, a sąd postanowił…. odwołanie  przekazane z rażącym uchybieniem terminu ….rozpatrzyć jak gdyby nigdy nic, a ostatecznie – przyznać rację ZUS. Wyrok jest nieprawomocny.

Pytania w tej sprawie rodzą się co najmniej dwa:

  • czy sąd powinien orzekać, a jeżeli tak, to czy nie powinien uznać, że skoro od złożenia odwołania od decyzji minęło tyle czasu to należy Odwołującemu przyznać rację?
  • Czy Odwołujący może się starać o jakieś odszkodowanie/zadośćuczynienie z tytułu opieszałości urzędniczej?

O tym będzie mowa w jednym z kolejnych wpisów.

 

Długo mnie tutaj nie było, za co wszystkich wiernych Czytelników przepraszam.

Na swoją obronę mogę tylko napisać, że łączenie funkcji Matki Polki ze strażakiem gaszącym prawnicze pożary („pani mecenas termin na odwołanie od decyzji ZUS mija za kilka dni, proszę mnie ratować”) do łatwych nie należy. A teraz w kancelarii mamy wyjątkowe natężenie spraw przeciwko Waszej ulubionej Instytucji.

Ale do rzeczy.

Niedawno w internecie przeczytałam informację, że ZUS zagląda na media społecznościowe osób pobierających zasiłek chorobowy.

Jedziesz na urlop i potrzebujesz urlopu? Wystarczy aby udało się przejść na L4. Dotarłeś na miejsce i wrzucasz fotki i informacje o tym jak tutaj jest fajnie na FB, Twittera i Instagram….Bój się. ZUS widząc Twoje zdjęcia na rajskiej plaży może mieć duże wątpliwości czy jesteś chory i wszcząć postępowanie wyjaśniające, Ciebie zaś wysłać na kontrolę do lekarza orzecznika. Nie oznacza to jeszcze odebrania świadczenia, ale tłumaczenie przed ZUS może być uciążliwe….

Z danych ZUS wynika, że w 2015 r. przeprowadził 165 tysięcy kontroli osób pobierających świadczenia.Czy to dużo? Sporo, choć świadczeń przyznano 4 miliony.

W tych statystykach jest ujęta pewnie moja klientka, której ZUS sprawdzał w ubiegłym roku każde L4 przez lekarza orzecznika, a gdy nie mógł ich podważyć znalazł inny sposób, by wykluczyć ją z ubezpieczeń. No więc teraz spotykamy się na sali sądowej.

Zatem maniacy mediów społecznościowych – chorując zróbcie sobie przerwę od portalu pana Zuckerberga 😉

gazetyTe prawie 6 lat prowadzenia bloga Temida Jest Kobietą sprawiły, że moje wpisy śledzi wielu dziennikarzy zajmujących się tematyką ubezpieczeń społecznych, polityki prorodzinnej czy szeroko pojętego biznesu.

Mój wpis o tym jak ważny jest sprawnie działający Trybunał Konstytucyjny (na przykładzie sprawy przeciwko ZUS) stał się inspiracją dla dziennikarki Rzeczpospolitej. Katarzyna Nowosielska zajęła się tematem kontroli przeprowadzanych przez ZUS u pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży.  Artykuł możecie przeczytać tutaj.

Tematem zajął się również Paweł Bednarz, dziennikarz Onet Biznes, który poprosił mnie o komentarz do swojego tekstu. Jego artykuł można przeczytać tutaj.

e06c798500008b794d075900Ponieważ prowadzę mnóstwo spraw sądowych swoich Klientów przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych (różne typy spraw) postanowiłam zainicjować nowy cykl związany z absurdami tego typu postępowań – począwszy od kontroli czy postępowania wyjaśniającego przed ZUS po postępowanie dowodowe przed sądem.

Na dobry początek – przykład z sali sądowej w bardzo dużym Sądzie Okręgowym. Dowód dopuszczony z urzędu przez sędziego (mężczyzna, i to chyba tylko go tłumaczy). W tej sprawie ZUS stwierdził, że moja Klientka nie podlega ubezpieczeniom społecznym z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, a następnie odmówił wypłaty zasiłku macierzyńskiego (Pani pracowała do końca ciąży, urodziła już dziecko i pracuje nadal). Złożono odwołania od obu decyzji.

Postanowienie sędziego brzmi tak:

  1. dopuścić dowód z opinii biegłego sądowego specjalisty z zakresu ginekologii-położnictwa

celem ustalenia:

czy w okresie od ……..2015 roku odwołująca […….] była zdolna do prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej w związku z ciążą

  1. zobowiązać biegłego do sporządzenia opinii na piśmie w terminie 7 dni, w trzech egzemplarzach, na podstawie akt sprawy, dokumentacji przedłożonej przez odwołującą – po przeprowadzeniu badania lekarskiego,
  2. na termin badania wezwać odwołującą, którą zobowiązać do dostarczenia na termin badania posiadanej dokumentacji lekarskiej.

W tego typu postępowaniach często dokumentacja medyczna trafia do biegłego ginekologa celem określenia zdolności do prowadzenia działalności gospodarczej przez kobietę w ciąży. Zazwyczaj taki wniosek dowodowy składa pełnomocnik ZUS, ja wnoszę o jego oddalenie, bo moim zdaniem taka opinia nic nie wnosi do sprawy. Sądy jednak (dla świętego spokoju, żeby nie narazić się na zarzut w apelacji, że nie przeprowadzono ważnego dowodu – proszę sobie wybrać właściwe) przeprowadzają te dowody. Ściągają z przychodni, w której prowadziła ciążę odwołująca się kopię dokumentacji medycznej i dają do oceny biegłemu.

W każdej z tego typu spraw, w której byłam lub jestem pełnomocnikiem opinia była jednoznaczna – że w okresie, w którym lekarz prowadzący nie wysyłał ciężarnej na zwolnienie lekarskie była zdolna do prowadzenia działalności gospodarczej. Gdyby biegły stwierdził inaczej to moje Klientki miałyby powody aby domagać się od swoich lekarzy zadośćuczynienia za narażenie ich zdrowia (bo nie powinny pracować).

Nigdy jednak sądy nie żądały przeprowadzenia badania – tym bardziej ginekologicznego! Biorąc pod uwagę fakt, że na etapie postępowania przed sądem zazwyczaj te kobiety są już w połogu, albo nawet po połogu to takie badanie jest bez sensu i niczego nie wnosi. Osobę można poddać badaniu, ale na okoliczność stanu jej zdrowia obecnie, a nie przed np. rokiem! Jak przeprowadzić badanie na okoliczność zdrowia w ciąży kobiety, która w ciąży już nie jest – ja nie wiem.

Co ciekawe dowód  przeprowadzany jest w drodze pomocy prawnej przez biegłego będącego na liście biegłych innego Sądu Okręgowego! Jak się dowiedziałam od Pani w sekretariacie wydziału – w sądzie właściwym nie ma na liście biegłych tej specjalności i muszą się podpierać innymi z sąsiednich okręgów.

Jest to nieprawda, bo jest jeden biegły z zakresu ginekologii i położnictwa, bardzo znany profesor, ale jego zwyczajnie „szkoda” do takiej opinii, bo on opiniuje głownie w sprawach błędów okołoporodowych.

 Ciąg dalszy nastąpi…

pieniądzeChcieć to móc. I takie właśnie działanie zaprezentował właśnie prezydent Duda. Choć uczciwie trzeba przyznać, że w sprawie, która nie wepchnie Pana prezydenta w nurt kolizyjny z szefem PIS.

Po kolei. Dwadzieścia dwa dni temu ruszył program #Rodzina500+. Każda rodzina z dwójką dzieci, a także część rodzin z jednym dzieckiem stała się beneficjentem programu.

Celem świadczenia wychowawczego ma być częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowywaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.

I chyba z tej ustawowej definicji wynikają problemy głównie samotnych matek starających się o alimenty. Podobno obserwuje się też zwiększoną liczbę pozwów o obniżenie alimentów, właśnie z powodu tego nowego świadczenia.

Państwowe wsparcie należy traktować jako dodatkową pomoc, nie zaś zwolnienie z obowiązku alimentacyjnego rodzica, tym bardziej, że ściągalność alimentów w Polsce to ok. 17%.

Moim zdaniem żadne wsparcie Państwa (zasiłki) nie powinno wpływać negatywnie na obowiązek rodzica jakim jest utrzymywanie niesamodzielnego dziecka. Bo jest to wsparcie dodatkowe, główny ciężar zawsze spoczywa na rodzicach i rodzinie. Tłumaczenie, że matka może wystąpić o świadczenie w wysokości 500 zł nie może być żadnym argumentem do tego aby alimenty obniżyć lub zasądzić je w niższej kwocie!

Na szczęście prezydent skierował już do Sejmu projekt ustawy zmieniającej Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz inne ustawy. Zamysł jest bardzo dobry – zmiany wyraźnie wskazują, że na zakres obowiązku alimentacyjnego nie wpływa nie tylko świadczenie wychowawcze ale również świadczenia rodzinne, świadczenia z pomocy społecznej, funduszu alimentacyjnego czy świadczenia przysługujące na dzieci umieszczone w pieczy zastępczej.

Mam nadzieję, że Sejm podejmie prace nad projektem błyskawicznie i uchwali je na najbliższym posiedzeniu.

Na marginesie warto także dodać, że w Sejmie leży jeszcze jeden projekt zmian dotyczący 500+. Chodzi o wprowadzenie obowiązującego przy świadczeniach rodzinnych systemu „złotówka za złotówkę”, zgodnie z którym przekroczenie kryterium dochodowego, powoduje obniżenie wysokości otrzymywanych świadczeń zamiast odmowy ich przyznania. O tym, że należałoby wprowadzić ten mechanizm do ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci pisałam TUTAJ.