Ubezpieczenie chorobowe – porównanie

Wiele osób prosi mnie o wpisy porównawcze, zatem dzisiaj na pierwszy ogień porównanie – czym różni się ubezpieczenie chorobowe pracownika i osoby prowadzącej działalność.

Dzisiaj wpis będzie krótki, bo w zasadzie najważniejsze rzeczy znajdziecie w infografice.

Drobne wyjaśnienie:

Osoby prowadzące działalność gospodarczą w pewnych przypadkach mogą opłacać składki na preferencyjnych warunkach (30% podstawy wymiaru), a przez pierwsze pół roku prowadzenia biznesu nie opłacać ich wcale (co oczywiście wiąże się z brakiem ubezpieczenia). Oczywiście mając prawo do preferencyjnego ZUSu można opłacać także wyższe składki. Do infografiki przyjęto sytuację, gdy przedsiębiorca co miesiąc odprowadza składki od podstawy minimum 60% wymiaru, czyli tak jak to robi większość prowadzących działalność powyżej 2 lat.

 

ustawa dezubekizacyjnaNiekonstytucyjna ustawa dezubekizacyjna

O tym, że ustawa dezubekizacyjna (nowelizacja ustawy o emeryturach mundurowych) jest niekonstytucyjna mówi się od czasu uchwalenia tych zmian przez Sejm obradujący 16 grudnia 2016 r. w Sali Kolumnowej parlamentu. A nawet jeszcze wcześniej, bo właściwie od momentu, gdy propozycje obniżenia uposażeń mundurowych ujrzały światło dzienne.

Pod skrótem „ustawa dezubekizacyjna” funkcjonuje nowelizacja ustawy o o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin z 16.12.2016 r., która z dniem 1.10.2017 r. obniżała uposażenia mundurowym (i dodatkowo członkom ich rodzin), którzy pełnili służbę na rzecz „państwa totalitarnego”( definicja kto pełnił służbę dla państwa totalitarnego została wprowadzona tą nowelą), w okresie do 31.07.1990 r.

Teraz gruchnęła informacja, że Biuro Analiz Sejmowych za niekonstytucyjne uznało te przepisy, na mocy których funkcjonariuszy pozbawia się prawa do wysokości  emerytury wypracowanej po 31.07.1990 r. Taką opinię przyjęła też sejmowa komisja ustawodawcza. Opinia została przyjęta dla Marszałka Sejmu, który będzie prezentował stanowisko Izby w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie P 4/18, która dotyczy tej ustawy. Kiedy Trybunał zajmie się tą sprawą nie wiadomo.

O co chodzi z tą niekonstytucyjnością ustawy?

Najlepiej zobrazować to na przykładzie.

Pani Anna służbę rozpoczęła 1 siepnia 1989 r. Ta data jest ważna, bowiem za pracę na rzecz państwa totalitarnego nie uznaje się służby rozpoczętej 12 września 1989 r.

W slużbach mundurowych pracowała do 2012 r. kiedy to przeszła na emeryturę, za swoje zasługi została odznaczona przez Prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi.

W sierpniu 2017 r. odebrała decyzję obniżającą jej ęmeryturę ze względu na to, że okres służby 1.08.1989-31.07.1990 (jeden rok) zaliczono jej jako służbę na rzecz państwa totalitarnego.

Prawnicy Biura Analiz Sejmowych stwierdzili, że ustawa dezubekizacyjna jest niekonstytucyjna, w zakresie w jakim odbiera świadczenia wysłużone przez mundurowych w wolnej Polsce.

W przypadku naszej bohaterki chodzi o 22 lata służby w RP. Tak naprawdę to jakieś 75% odwołujących się od decyzji ZER jest w podobnej sytuacji, co Pani Anna.

Co więcej,  wielu funkcjonariuszy po przejściu na emeryturę nadal pracowało „w cywilu”, odprowadzając składki do ZUS. To co wypracowali mogli później doliczyć sobie do emerytury mundurowej.

Ustawa dezubekizacyjna sprawiła, że lata służby na rzecz państwa totalitarnego liczone są po „0” (czyli tak jakby ich nie było), ale dodatkowo „zabrała” świadczenia „wypracowane” na służbie, a potem także często „w cywilu” po 1990 r.  W praktyce nie ma znaczenia ile ktoś pracował po 1990 r., bo wszyscy dostają tyle samo (przeciętną emeryturę wypłacaną przez ZUS).

Podsumowując opinię można stwierdzić, że komisja ustawodawcza uznała, że niezgodne z Konstytucją jest ograniczenie wysokości emerytury, za okres służby po 1 sierpnia 1990 r.

Całość opinii można przeczytać tutaj.

Swoją drogą trzeba przyznać, że sytuacja jest „nietypowa”. Posłowie, którzy sami przecież uchwalili zmiany, teraz przyznali, że uchwalili przepisy niezgodne z Konstytucją.

 

 

Zmiana tytułu ubezpieczenia – śmiało mogę powiedzieć, że w tym tygodniu to był dla mnie temat nr. 1 Rozmowy na ten temat prowadziłam w drodze powrotnej z rozprawy w Lublinie,

w samochodzie wracając z sądu w Siedlcach, w kancelarii i wreszcie dzisiaj w domu – kaszląc przy tym niemiłosiernie, bo przeziębienie trzyma mnie już dwa tygodnie. Wszystkie historie mają wspólny mianownik – ZUS źle wylicza podstawę wymiaru i wypłaca zaniżone zasiłki.

O tym problemie pisałam szeroko np. w tym wpisie:

Problematyczny art. 48a, czyli dlaczego ZUS nie umie liczyć

Tej tematyce był także poświęcony mój poprzedni wpis na tym blogu.

W sumie to nie bardzo wiem, dlaczego ZUS uparcie źle przelicza zasiłki  tym, którzy ubezpieczeni są składką chorobową dobrowolnie, a do okresu ubezpieczeniu wlicza im się okres ubezpieczenia z innego tytułu. Chyba liczy na to, że adresaci decyzji nie znają przepisów…bo sposób wyliczenia właściwej podstawy jest skomplikowany (zwracano na to uwagę  w Sejmie już na etapie projektu zmian). Jest też druga możliwość – urzędnicy nie potrafią poprawnie zastosować przepisu.

Całe szczęście – sądy stając po stronie moich Klientów w uzasadnieniach bardzo dobitnie tłumaczą ZUS jak powinien liczyć zasiłki w tego typu sprawach 🙂

 

Prawnik od ZUS

Dzisiaj publikuję kolejny wpis, który nie jest tym, zapowiadanym w weekend na moim Instagramie. Jego kanwą była powtórna wizyta mojej Klientki, która ma problem z wysokością zasiłku.

Podczas pierwszej wizyty opisała mi swój problem – chodziło o wyliczenie wysokości zasiłku, w przypadku, gdy dobrowolne ubezpieczenie chorobowe jest konytynuowane w okresie nie dłuższym niż 30 dni po zakończeniu ubezpieczenia z innego tytułu np. z umowy o pracę.

Sytuacja wygląda tak:

Przedsiębiorca opłaca składki z tytułu działalności gospodarczej. Znajduje pracę, np. na 3 miesiące, a z działalności w tym czasie opłaca wyłącznie składkę zdrowotną. Po zakonczeniu zatrudnienia wraca do opłacania wszystkich ubezpieczeń z działalności gospodarczej, w tym do dobrowolnej składki chorobowej i zaczyna opłacać te składki od podstawy wyżej niż wymagane 60%. Jeżeli przejdzie na świadczenie w okresie krótszym niż 12 miesięcy to ZUS musi przeliczyć świadczenie zgodnie z art. 48a ustawy zasiłkowej.

I tu zaczynają się schody, bo ZUS w takiej sytuacji często żle interpretuje przepisy i bardzo zaniża wypłacane świadczenie. Konieczne jest wtedy wystąpienie o wydanie decyzji o podstawie wymiaru świadczenia, a następnie zaskarżenie jej do sądu.

Pisałam o tym np. w tym wpisie:

Problematyczny art. 48a, czyli dlaczego ZUS nie umie liczyć

a o wygranych w tego typu sprawach pisałam całkiem niedawno w tym wpisie:

Dwie wygrane sprawy jednego dnia

Klientka otrzymała poradę jak w takiej sytuacji wyliczane jest świadczenie.

Problematyczny art. 48a

Po kilku dniach dostałam maila z prośbą o wyjaśnienie (faktycznie przepis zawiera skomplikowany mechanizm wyliczeń). Dzisiaj spotkałyśmy się ponownie.

Jak się okazało sceptycyzm mojej Klientki wynikał z faktu, że umówiła się rownież na poradę u innego prawnika „specjalisty od ZUS”, który zanegował wszystko co jej mówiłam i stwierdził, że w takim przypadku nie ma szans na wysoki zasiłek, bo ZUS wylicza go z konkretnej liczby miesięcy.  Podobną informację otrzymała również na maila, którego mi pokazała.

Dochodzę więc do wniosku, że ZUS prowadzi świetną „akcję dezinformacyjną”, chyba też wśród prawników. A prawnik od ZUS na przepisach ubezpieczeń społecznych powinien się znać jak mało kto. Ale widzę też światełko w tunelu. Ów prawnik specjalista po tym jak przez dwa tygodnie rozgryzał sprawę „naszej” klientki, zamieścił wpis o tym, że wysokie zasiłki „na działalności” nadal są możliwe.

Bardzo się cieszę, że moja porada się przydała 🙂

 

ZUS

Dwie wygrane sprawy jednego dnia sprawiają, że był to dzień wyjątkowy 🙂

Wczoraj bowiem ja i moi Klienci odnieśliśmy dwa zwycięstwa nad ZUS przed dwoma różnymi Sądami Okręgowymi (jestem super kierowcą!), w dwóch ciekawych sprawach. Oba wyroki są prawomocne 🙂

Pierwsza sprawa dotyczyła podstawy wymiaru zasiłku macierzyńskiego oraz interpretacji art. 48 a ustawy zasiłkowej. O błędach w interpretacji tego artykułu pisałam w tym wpisie.

Druga dotyczyła kwestii ubezpieczenia chorobowego po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego przez osobę objętą tym ubezpieczeniem dobrowolnie. Dzisiaj trochę o tej drugiej kwestii, dokładna analiza – niebawem, w osobnym poście na blogu.

ZUS bardzo często takie osoby wyklucza z tego ubezpieczenia, jeżeli po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego nie przystąpią do niego powtórnie, co ciekawe w terminie 7 dni, od daty zakończenia pobierania świadczenia. ZUS twierdzi, że takie postępowanie jest uzasadnione przepisami ustawy systemowej (choć nie jest).

Potem jest często płacz i zgrzytanie zębów, „wina księgowej”, bo ZUS bywa nieugięty. Często jest to przyczyna do odmowy wypłaty kolejnego świadczenia – np. chorobowego czy opiekuńczego. A jeżeli świadczenie jest wypłacane, to bardzo często z pominięciem art. 43 ustawy zasiłkowej.

Spraw związanych z odmową wypłaty świadczenia, w tego typu sytuacji jest dużo. Ta, o której piszę swój finał miała dokładnie po 2 latach od odmowy przyznania świadczeń.  Teraz ZUS będzie je musiał wreszcie zapłacić.

 

Ulga na start

Ulga na start –  Prezes ZUS uspokaja

Po fali artykułów i komentarzy, że ulga na start jest pułapką dla młodych przedsiębiorców (przeczytaj moje wpisy na blogu na ten temat) głos wreszcie zabrała p. prezes ZUS Gertruda Uścińska.

Oczywiście podtrzymała interpretacę w duchu reformy ministra Morawieckiego, że osoby rejestrujące działalność gospodarczą i korzystające z ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne nie muszą obawiać się „oskładkowania” zawiranych z nimi umów. Nadal jednak nie mamy żadnego prawnego uzasadnienia takich twierdzeń.

Więcej na ten temat przeczytasz też w artykule M. Rzemka w Rzeczpospolitej.

O tym, że ulga na start jest pułapką pisałam tutaj już dwukrotnie.

Możesz przeczytać o tym w tym wpisie

oraz tutaj:

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Postanowiłam wrócić do tematu przerażona tym, że do uspokojenia atmosfery wystarczy notatka zamieszczona na stronie ZUS.

Temat ten jest dyskutowany w internecie. Nie dalej jak kilka dni był poruszony na jedym z for na FB, skupiającym profesjonalistów w obsłudze dokumentacji i płatności do ZUS. Wszyscy uspokajali klientów na podstawiw informacji, którą ZUS zamieścił na swojej stronie internetowej w dziale aktualności, wśród takich informacji jak „Dolina Krzemowa w ZUS, czy „ZUS rezygnuje z dotacji”.

Informacja brzmi tak:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnia, że umowa agencyjna, umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług, do której  zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może być uznana co do zasady jako wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, pod warunkiem że:

  • jej przedmiot jest taki sam jak przedmiot prowadzonej działalności,
  • osiągane przychody są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej.

W takim przypadku umowy cywilnoprawne zawarte w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych.

Zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są ww. warunki.

Pisemna interpretacja nr 285 z 24 lipca 2018 r., znak: DI/100000/43/822/2018, wydana przez Oddział ZUS w Gdańsku, zawierająca odmienne rozstrzygnięcie, została wydana w sprawie jednostkowej, na podstawie stanu faktycznego przedstawionego przez wnioskującego i dotyczy wyłącznie przedsiębiorcy, na wniosek którego została wydana.

A teraz zerknijcie sobie na interpretację ZUS Oddział w Gdansku. Możecie ją przeczytać tutaj po wpisaniu jej znaku.

Czym różni się od informacji zamieszczonej przez ZUS? Tym, że zawiera przepisy na poparcie stanowiska.

Musisz wiedzieć, że interpretacji nie wydaje każdy oddzial ZUS i „urzędnik z przypadku”, a tylko dwa wyznaczone: w Gdańsku i Lublinie.

Pytanie – dlaczego oficjalne stanowisko ZUS nie jest podparte żadnym przepisem? Moim zdaniem dlatego, że takiego nie ma i konieczna jest nowelizacja przepisów. Oczywiście  mogę się mylić. Najgorzej będzie, gdy nowelizacji nie będzie, a ZUS za rok, dwa zmieni interpretację i zacznie przedsiębiorców ścigać o zaległe składki.

 

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika

Składki za kontrahentów z ulgą na start

ZUS potwierdził to,  o czym pisałam na tym blogu w piątek, a mianowicie, że w przypadku korzystania z usług młodych przedsiębiorców nieopłacających składek na ubezpieczenie społeczne (tzw. ulga na start) trzeba za nich te składki odprowadzić, tak jak od umów zlecenia.

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Dzisiaj w artykule Mateusza Rzemka  rzecznik prasowy ZUS powierdza, że interpretacja, którą wydał w indywidualnej sprawie ZUS Oddział w Gdańsku jest oficjlnym stanowiskiem ZUS!

Tak więc zwolnienie z płacenia składek jest pozorne, zostało bowiem przerzucone na kontrahentów młodych przedsiębiorców.

Flagowy projekt premiera Morawieckiego to… fikcja.

Szczerze mówiąc, wypada chyba rekomendować przedsiębiorcom, mającym prawo do ulgi – do zrezygnowania z niej. Mogą bowiem nie mieć klientów. Współpraca z nimi stała się zbyt skomplikowana.

Jak rozpoznać młodego przedsiębiorcę z ulgą na start?

W CEIDG nie ma takiej informacji, czy przedsiębiorca płaci składki na ubezpieczenie społeczne, czy też nie. Ważną informacją jest jednak data założenia działalności. Jeżeli chcesz współpracować z przedsiębiorcą, który na rynku działa nie dłużej niż 3 mce, to zapytaj go wprost, czy z ulgi korzysta.

Składki

Jeżeli zdecydujesz się na współpracę z takim przedsiębiorcą to pamiętaj, że:

  1. najpierw zgłaszasz siebie jako płatnika składek do ZUS (druk ZUS ZFA). Masz na to 7 dni od zawarcia umowy.
  2. potem zgłaszasz młodego przedsiebiorcę jako ubezpieczonego (druk ZUS ZUA).
  3. kiedy zakończycie współpracę musisz siebie wyrejestrować jako płatnika składek (druk ZUS ZWPA) oraz kontrahenta jako ubezpieczonego (druk ZUS ZWUA)
  4. wystawiasz PIT dla kontrahenta

Wisienka na torcie

Podobno ZUS i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracują nad nową, korzystniejszą interpretacją przepisów!

A ja mówiąc szczerze zaczynam się bać. Przepisy powinny być jasne i czytelne, bez pola do interpretacji. Co jeżeli za chwilę pojawi się nowa „korzystna” interpetacja, czy to rozwiąże problem? Nie. Interpretację zawsze można zmienić, nie jest wiążąca. Za rok możemy mieć bowiem powtórkę z rozrywki.

Jedyny ratunek dla tych przepisów to ich nowelizacja.

Przedsiębiorca, który przedsiębiorcą nie jest

Tak, tak, dobrze czytasz drogi Czytelniku. Każdy przedsiębiorca wchodzący we współpracę z innym przdsiębiorcą powinien go zapytać, czy korzysta z tzw. „ulgi na start” (nie opłaca składek na ubezpieczenie społeczne przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia biznesu).

Jeżeli Twój kontrahent korzysta z takiej ulgi to uwaga – zapłacisz mu nie tylko kwotę z faktury, ale i zapłacisz za niego ZUS.

Brzmi kuriozalnie, ale to prawda.

Dlaczego?

Zgodnie z przepisami nowego art. 8 ust. 6a dodanego do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych:

Za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność nie uważa się w rozumieniu niniejszej ustawy osoby fizycznej, o której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców.

Chodzi tutaj o przedsiębiorców korzystających z „ulgi na start”, czyli  przedsiębiorców będących osobami fizycznymi, którzy podejmuje działalność gospodarczą po raz pierwszy albo podejmują ją ponownie po upływie co najmniej 60 miesięcy od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia i nie wykonują jej na rzecz byłego pracodawcy, na rzecz którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej w bieżącym lub w poprzednim roku kalendarzowym wykonywali w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres wykonywanej działalności gospodarczej.

Taki przedsiębiorca może z ulgi zrezygnować. Jeżeli nie zrezygnuje, to od każdej wystawionej przez niego faktury Klient-przedsiębiorca będzie musiał odprowadzić do ZUS składki na ubezpieczenie społeczne, bowiem dla ZUS przedsiębiorca z ulgą na start przedsiębiorcą nie jest!

Ulga na start nie jest ulgą!

Wychodzi zatem na to, że to nie żadna ulga, a obowiązek zapłaty składek nie obciąża przedsiębiorcy, a jego kontahenta (przedsiębiorcy).

Pewnie ustawodawcy nie o to chodziło (w zamyśle składek miało nie być wcale), ale wyszło jak wyszło. Jeżeli taka interpretacja utrzyma się w ZUS, to niebawem będziemy mieć nowy „rzut” kontroli. Oby nie. Trzeba uważać.

Podsumowując:

  1. Jeżeli chcesz współpracować z przedsiębiorcami korzystającymi z ulgi – do wystawionej przez nich fv, dolicz jeszcze składki na ZUS, które odprowadzisz. Wówczas będziesz znać całkowity „koszt” tej współpracy.
  2. Jeżeli masz prawo do ulgi na start jako mlody przedsiębiorca, poważnie zastanów się, czy chcesz z niej skorzystać. Twoje usługi mogą stać się za drogie właśnie przez dodatkowy koszt składek, który poniesie Twój klient.
Potrzebujesz porady? Zadzwoń!