W dzisiejszej Gazecie Prawnej przeczytałam, że w ubiegłym roku spadła w Polsce liczba urodzeń w porównaniu do 2010 roku. W dodatku spadła również liczba zawieranych małżeństw (może rzeczywiście pora na ustawę o związkach partnerskich?). Wszystko to jest wynikiem kryzysu gospodarczego oraz rosnących kosztów utrzymania dzieci (co powoduje choćby wzrost VAT na ubranka, buty itp.).

Zastanawiam się więc, jak do tych informacji ma się polityka prorodzinna w naszym kraju…

Od dziewięciu miesięcy działa ustawa o opiece nad dziećmi do lat 3, o której pisałam już na tym blogu wielokrotnie (ZOBACZ), która miała być elementem tej polityki.

Dzięki ustawie więcej dzieci ma pójść do żłobków, które przy pomocy programu MALUCH miały budować gminy, nianie miały rozpocząć legalną pracę, dziećmi mieli się też zająć dzienni opiekunowie. Zmiany w kodeksie pracy, czyli urlop ojcowski i wydłużenie urlopu macierzyńskiego też nie pomagają bo są obciążeniem dla pracodawców.

Co więcej – czesne w żłobkach i przedszkolach podrożało, dziennych opiekunów pracuje kilku, a nianie nadal pracują głównie „na czarno”, bo rodzicom nie chce się podpisywać z nimi umowy i wypełniać formularzy ZUS.

Do modelu szwedzkiego ( o którym ostatnio pisano w Wysokich Obcasach) czy francuskiego (w którym system podatkowy promuje rodziny wielodzietne) jeszcze nam niestety daleko…i pewnie obecnie nas na taką nie stać.

Czyżby więc polityka prorodzinna w naszym kraju poniosła fiasko?

 

 

Jedna myśl nt. „Polityka prorodzinna – jest, czy jej nie ma?”

Dodaj komentarz