Tak przyznam się – oglądam nowy serial „Prawo Agaty”.  Dlaczego? Bo dostarcza mi świetnej rozrywki. Autorzy scenariusza za nic mają bowiem procedurę cywilną i realia pracy w sądzie. Z prawdziwym wymiarem sprawiedliwości ten serial ma niewiele wspólnego. I powtarza też mit – że każdy mecenas zarabia grube pieniądze.

Ale ja nie o tym dzisiaj na blogu chcę wspomnieć, a o sprawach które prowadziły w ostatnim odcinku serialu jego bohaterki.

Koleżanka Agaty prowadziła sprawę „o błąd w sztuce” czyli źle przeprowadzoną operację plastyczną – o tym napiszę w wolnej chwili na moim drugim blogu MedycznePrawo.pl, klientką mec. Przybysz była zaś mama małej Zuzi – Kinga Bugajska.

Sprawa była bardzo ciekawa i zarazem życiowa. Wiele osób żyje teraz w nieformalnych związkach, partnerzy często zapominają o uregulowaniu kwestii dziedziczenia i zabezpieczeniu najbliższych osób.

Partner Pani Kingi  – Piotr- jak wnioskuję miał 4 dzieci, troje z byłą żoną, oraz Zuzię ze związku z Panią Kingą. Jego jedynym majątkiem był dom odziedziczony po matce. Po jego śmierci (dowiadujemy się, że zmarł nagle na zawał) Zuzia miała odziedziczyć dom wraz z przyrodnim rodzeństwem – zgodnie z zasadami dziedziczenia ustawowego zapisanymi w kodeksie cywilnym:

Art. 931. § 1. W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku.

Zuzia zatem miała odziedziczyć 1/4 całości spadku po ojcu.

Pani Kinga twierdziła jednak że ma 3 świadków, którzy widzieli testament Piotra, w którym dom zapisany był tylko na małą Zuzię.

Na rozprawie dwóch świadków zgodnie zeznało, że  Piotr podczas spotkania pokazał im testament – wydrukowany i podpisany odręcznie. Twierdził też, że ma się z nim udać do notariusza. Nie zdążył – zmarł, a teczkę z testamentem skradziono.

Wersję tę ostatecznie potwierdza też trzeci świadek.

 Żeby sporządzić testament nie trzeba udawać się do notariusza. Można go spisać samemu:

Art. 949. § 1. Spadkodawca może sporządzić testament w ten sposób, że napisze go w całości pismem ręcznym, podpisze i opatrzy datą.

§ 2. Jednakże brak daty nie pociąga za sobą nieważności testamentu własnoręcznego, jeżeli nie wywołuje wątpliwości co do zdolności spadkodawcy do sporządzenia testamentu, co do treści testamentu lub co do wzajemnego stosunku kilku testamentów.

Zatem testament Pana Piotra nie spełniał wymagań testamentu własnoręcznego – nie był napisany w całości pismem odręcznym. Nawet gdyby teczki nie skradziono – sąd nie uznałby tego dokumentu.

No, ale byli przecież trzej świadkowie….

Scenarzysta chyba miał zamysł, żeby przedstawić widzom testament w formie szczególnej – czyli testament ustny.

Art. 952. § 1. Jeżeli istnieje obawa rychłej śmierci spadkodawcy albo jeżeli wskutek szczególnych okoliczności zachowanie zwykłej formy testamentu jest niemożliwe lub bardzo utrudnione, spadkodawca może oświadczyć ostatnią wolę ustnie przy jednoczesnej obecności co najmniej trzech świadków.
§ 2. Treść testamentu ustnego może być stwierdzona w ten sposób, że jeden ze świadków albo osoba trzecia spisze oświadczenie spadkodawcy przed upływem roku od jego złożenia, z podaniem miejsca i daty oświadczenia oraz miejsca i daty sporządzenia pisma, a pismo to podpiszą spadkodawca i dwaj świadkowie albo wszyscy świadkowie.
§ 3. W wypadku gdy treść testamentu ustnego nie została w powyższy sposób stwierdzona, można ją w ciągu sześciu miesięcy od dnia otwarcia spadku stwierdzić przez zgodne zeznania świadków złożone przed sądem. Jeżeli przesłuchanie jednego ze świadków nie jest możliwe lub napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody, sąd może poprzestać na zgodnych zeznaniach dwóch świadków.

Pan Piotr powiedział kolegom, że chce aby dom odziedziczyła Zuzia, a oni to zgodnie zeznali. Ostatecznie sąd stwierdził, że spadek nabyła dziewczynka.

 Pytanie – czy przed prawdziwym sądem zakończenie byłoby takie same?

Najprawdopodobniej nie, ponieważ spadkodawca składając oświadczenie nie obawiał się rychłej śmierci (zmarł nagle, nic nie wiemy o tym czy chorował przewlekle na serce itp), a do notariusza nie dotarł tylko dlatego, że nie miał czasu. Generalnie – nie obawiał się, że może umrzeć w niedalekiej przyszłości. Co więcej jeden z jego znajomych mówi, że uregulowanie spraw spadkowych Piotr ciągle odkładał.

Przekonanie spadkodawcy o bliskości śmierci mogą uzasadniać różne przyczyny, jak stan zdrowia, podeszły wiek czy znalezienie się w sytuacji bezpośrednio zagrażającej życiu.

1. Obawa rychłej śmierci spadkodawcy, podobnie jak szczególne okoliczności uniemożliwiające lub znacznie utrudniające sporządzenie testamentu zwykłego, to samodzielna przesłanka skutecznego sporządzenia testamentu szczególnego.
2. Obawa rychłej śmierci, jako podstawa sporządzenia testamentu ustnego, nie oznacza lęku, czy strachu przed śmiercią odczuwanego przez spadkodawcę.
(Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 2009 r. I CSK 321/08)

W takim przypadku testament byłby również nieważny.

Jaki z tego płynie morał? Że w życiu nie jest tak jak w serialu, i że żyjąc w nieformalnym związku warto pomyśleć o testamencie. Z ustawy dziedziczą bowiem tylko dzieci a potem inni członkowie rodziny,  partner nie dostanie  po zmarłym nic.

5 myśli nt. „Prawo Agaty, czyli testament konkubenta”

  1. zapodajbetona napisał(a):

    Ciekawa strona, zapraszam do siebie po porcję solidnego humoru.
    zapodajbetona ostatnio napisałJakie jest ulubione ciastko prezesów i dyrektorów?

  2. Hania napisał(a):

    Ogromnie się cieszę, że wreszcie problem wręcz „dowolnej” interpretacji prawa różnego rodzaju programach telewizyjnych jest omawiany w sposób profesjonalny i tak rzeczowy.

    Moim zdaniem wszelkie tv programy komercyjne wprowadzają widzów w błąd – bo autorom i realizatorom nie chce się przeprowadzić konsultacji z prawnikiem specjalizującym się w danej dziedzinie prawa.

    Oglądając serial prawo Agaty mój śmiech wzbudza przede wszystkim obraz przebiegu spraw sądowych – pomijam juz zachowania uczestniczących osób – ale pokazywanie, że sprawy odraczane są z dnia nadzień to wręcz farsa, bo w normalnym życiu następna sprawa odbywa się za kilka miesięcy.

    Pani Katarzyno, to co Pani napisała jako sprostowanie kwestii prawnych do ostatniego odcinka „Prawo Agaty” /oglądam z zainteresowaniem ale bez entuzjazmu/ należałoby upublicznić jak najszerzej jest możliwe.

    Pozdrawiam.

    1. Katarzyna napisał(a):

      Bardzo dziękuję za miłe słowa.
      Pozdrawiam.

  3. Podatnik napisał(a):

    Ciekawe rozwinięcie tematu. Warto być świadomym w jakiej jesteśmy aktualnie stanie prawnym.
    Nieświadomość może przysporzyć wiele kłopotów.
    Podatnik ostatnio napisałW jaki sposob sąd dzieli spadek?

Dodaj komentarz