Ponieważ mój poprzedni wpis oparty na nowym serialu o prawnikach (prawniczce) spotkał się z uznaniem Czytelników, a moja koleżanka napisała mi na facebooku po emisji kolejnego odcinka taki oto tekst:

Jestem pewna,że dziś jest jeden z tych dni kiedy załujesz wyboru aplikacji radcowskiej. Gdybyś była adwokatką to mogłabyś się teraz przejść po domach i poszukać świadków na jutrzejszą rozprawę a jutro, w piątym dniu procesu, pokłócić się widowiskowo z panią (prokurator)

postanowiłam kontynuować wpisy na kanwie tego serialu.

Dzisiaj będzie zatem trochę o świadkach, wnioskach dowodowych i sposobie przesłuchiwania świadków. Bo oczywiście rzeczywistość w tym zakresie też wygląda inaczej niż w serialu.

Musisz wiedzieć, że Twój prawnik (radca prawny lub adwokat) wnioski dowodowe składa bądź w pismach procesowych, bądź ustnie na rozprawie – do protokołu.

Pismami, w których najczęściej składa się wnioski dowodowe są pozew, odpowiedź na pozew, wyjątkowo apelacja lub odpowiedź na apelację, sprzeciw lub zarzuty od nakazu zapłaty. Można również złożyć pismo w toku sprawy. Nie będę tutaj omawiać roli poszczególnych pism, bo nie taki jest cel tego wpisu.

Nie będę też pisała o procesie karnym – bo tego typu sprawami raczej się nie zajmuję, choć mogę. [Obalę jednak kolejny mit – radcowie prawni mogą być pełnomocnikami w procesach karnych i są – najczęściej pełnomocnikami pokrzywdzonych; radcowie nie mogą jednak bronić oskarżonych].

Ale wróćmy do serialu.

Podobało mi się stwierdzenie głównej bohaterki, że jej kancelaria jest jak konfesjonał. Bo to prawda. Swojemu pełnomocnikowi trzeba mówić wszystko, nawet rzeczy, które z pozoru modą nie mieć związku z Twoją sprawą. Im więcej wie Twój pełnomocnik tym lepiej przygotuje się do prowadzenia Twojej sprawy.

Moi Klienci często dziwią się, że zadaję im dużo pytań, ale im więcej informacji mam tym lepiej.

Musisz wiedzieć, że my pełnomocnicy nie mamy też dowolności w powoływaniu dowodów. Nie możemy więc powiedzieć potencjalnemu świadkowi, żeby przyszedł jutro na rozprawę i złożył zeznania.

W kodeksie postępowania cywilnego jest taki przepis:

Stronę reprezentowaną przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa przewodniczący może zobowiązać do złożenia w wyznaczonym terminie pisma przygotowawczego, w którym strona jest obowiązana do powołania wszystkich twierdzeń, zarzutów i dowodów pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku dalszego postępowania (art. 207 par. 3)

Sędziowie coraz częściej z niego korzystają. Zazwyczaj na pierwszej lub drugiej rozprawie zakreślają termin (zwykle 14 lub 21 dni) na złożenie wszystkich wniosków dowodowych w sprawie – czyli np. na złożenie wniosku o przesłuchanie konkretnego świadka.

Po tym terminie wniosek można złożyć jedynie wyjątkowo.

Powiem szczerze, że tylko raz i wyjątkowo zdarzyło mi się dopuszczenie przez sąd dowodu z zeznań świadka (złożonego do protokołu), który akurat był obecny na sali. Był to współmałżonek strony powodowej.

Nie tak dawno, w sprawie w której termin na składanie wniosków dowodowych dawno upłynął, strona przeciwna przyprowadziła „bonusowego” świadka – starszą panią, która przeczekała na korytarzu sądowym dwie godziny żeby zeznawać. Sąd oddalił wniosek jako spóźniony.

Musisz wiedzieć jeszcze jedno – o kolejności przesłuchiwania świadków decyduje przewodniczący.

Przesłuchując świadka pytania zadaje najpierw sąd (czego w Prawie Agaty jeszcze chyba nie widziałam), potem strona, która złożyła wniosek o jego przesłuchanie, a na końcu strona przeciwna.

I morał płynący z tego wpisu – rozmawiaj ze swoim pełnomocnikiem, czasami może być bowiem tak, że na powołanie świadka lub innego dowodu kluczowego dla rozstrzygnięcia sprawy będzie już za późno.

7 myśli nt. „Prawo Agaty, czyli jak prawnicy zbierają dowody w sprawie”

  1. Małgorzata Konczanin napisał(a):

    Powiem więcej-kancelaria jest jak konfesjonał a w nim DOBRY Psycholog:)

    1. Katarzyna napisał(a):

      Ani na studiach prawniczych, ani na aplikacji nie było zajęć z psychologiem…

  2. Clara napisał(a):

    Takie filmy przynoszą więcej szkody niż pożytku po prostu dlatego, że wymiar sprawiedliwości z wszystkimi trybikami (np. pełnomocnikami stron)pracuje w oparciu o przepisy prawa (ich jakość to inna bajka) a nie w oparciu o scenariusz, który „rządzi’ się innymi prawami, głównie tzw. oglądalnością

  3. Anna napisał(a):

    Przepraszam bardzo, że się wtrącę, ale „Prawo Agaty” to nie jest serial edukacyjny, który ma pokazać krok po kroku, jak się postępuje przed sądem i relacjonować minuta po minucie rozprawę. Po co mielibyśmy oglądać (sugerowane w Pani poście) kolejno – pytania sędziego, strony składającej wniosek i na końcu strony przeciwnej? Wystarczy, że zobaczymy np. urywek jednego pytania np. strony przeciwnej, który stanowi o fabule odcinka. Zarzucanie serialowi, że jest niezgodny z rzeczywistością postępowania prawnego w Polsce przez to, że nie pokazuje punkt po punkcie jak wygląda rozprawa, uważam za kompletne nieporozumienie, a może i zadufanie we własnym fachu? – „oni się nie znają, bo zamiast odraczać o kilka miesięcy, w serialu odraczają na następny dzień”. Rozumiem, gdyby scenarzyści wymyślili sobie np. zmianę koloru tog w sądzie – coś zupełnie oderwanego od rzeczywistości. W moim odczuciu (popartym doświadczeniem) – rzeczywistość przedstawiona w serialu nie odbiega rażąco od rzeczywistości, jaka mogłaby (w sprzyjających okolicznościach) się wydarzyć.

    1. Katarzyna napisał(a):

      Witam,
      Wiem, że ten serial nie jest nastawiony na edukację, ale niestety wiele osób o tym nie wie. A potem przychodzi taka osoba do prawnika i mówi …” A w Prawie Agaty to było Tak i tak”, albo … ” bo sędzia Anna Maria Wesołowska mówiła…”
      Nie uważam, że tłumaczenie że rzeczywistość prawnicza wygląda inaczej jest zadufaniem we własnym fachu.
      Pozdrawiam,

  4. Anna napisał(a):

    Tłumaczenie, że „rzeczywistosc prawnicza wyglada inaczej [niz w serialu]” to zabieg równie „celowy”, co tłumaczenie, że życie codzienne wygląda inaczej niż to przedstawione w „M jak miłość”. Tylko po co? Kto (rozumny) przekłada rzeczywistość serialową na codzienną 1:1?

  5. Gosia napisał(a):

    Zaskakująco wiele osób przekłada rzeczywistość serialową na życie codzienne. W kwestii prawnej, bieganie po sali, podchodzenie do świadka i łapanie go za rękę dla otuchy, czy w ogóle adwokat zatrudniony na etacie i jeszcze nie mający togi (ba, nawet nie pamiętający, że powinien ją mieć), jest równoznaczne z togą w serduszka… Ten sam poziom fikcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge