Już jakiś czas temu przeczytałam artykuł pod znamiennym tytułem: Nie taki Zus straszny jak go malują. Z powodu natłoku spraw jako temat na TemidaJestKobieta trochę „przeleżał”.

Nadrabiam zatem zaległości.

Wielu swoich Klientów namawiam na odwoływanie się od niekorzystnych decyzji wydawanych przez ZUS. Pisałam o tym na przykład tutaj.

Czasami decyzje są błędne, oparte na niewłaściwej podstawie prawnej, urzędnik źle zinterpretuje przepisy, coś pominie – warto się wówczas odwołać. Jest na to jednak wyłącznie 30 dni od daty doręczenia decyzji. Odwołanie – wolne od opłaty wnosimy do Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych za pośrednictwem ZUS (oznacza to, że nasze odwołanie w 2 egzemplarzach kierujemy do sądu, faktycznie wysyłamy do ZUS). Jeżeli ZUS nie znajdzie podstaw do zmiany decyzji – sprawę przekaże do rozpatrzenia przez sąd.

W czerwcu podobno ma ruszyć nowy portal internetowy, który ma upodobnić ZUS do nowoczesnego banku.

W chwili obecnej trwają testy nowej platformy – w Sosnowcu oraz w Ostrołęce.

Każdego odwiedzającego stronę ma witać cyfrowy doradca. Dostępny będzie też chat oraz możliwość rozmowy poprzez skype’a.

Mam  nadzieję, że klient korzystający z chatu nie będzie czekał w długiej wirtualnej kolejce do konsultanta.

Najważniejsza zmiana to jednak możliwość składania dokumentów czy opłacania składek w trybie on-line.

Nie pozostaje nam nic innego jak tylko jeszcze trochę… poczekać.

Więcej informacji

 

Czasami żeby móc zawrzeć małżeństwo potrzebna jest na to zgoda sądu. Kierownik USC ma prawo odmówić przyjęcia oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński lub nie wydać niezbędnego zaświadczenia jeżeli dowiedział się o okoliczności wyłączającej możliwość zawarcia ślubu (art. 5 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Kto nie może zawrzeć związku małżeńskiego

Zgodnie z przepisami w związek małżeński, nie może wstąpić osoba, która nie ukończyła lat osiemnastu. Wyjątkowo sąd może zezwolić na ślub kobiecie, która ukończyła lat 16.

Małżeństwa nie mogą także zawrzeć osoby ubezwłasnowolnione całkowicie oraz osoby dotknięte chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym.

W tym ostatnim przypadku zgodę na zawarcie związku małżeńskiego może wydać sąd, jeżeli uzna iż  stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa i jeżeli osoba ta nie została ubezwłasnowolniona całkowicie.

Przepisy stawiające za przesłankę do niezawarcia małżeństwa chorobę psychiczną i niedorozwój umysłowy nie przystają do dzisiejszych realiów i dawno powinny być znowelizowane. Szkoda, że nie zrobiono tego wraz z nowelizacją kodeksu rodzinnego i opiekuńczego z 2008 r.

Dlaczego zmiany tych przepisów są takie ważne?

Niedawno szczęśliwie (bo ślubem oczywiście) zakończyła się roczna batalia pewnej warszawianki, chorej na dziecięce porażenie mózgowe, której urzędnik odmówił zgody na ślub i skierował sprawę do sądu rodzinnego. Wydanie zgody zajęło sądowi około roku. Sprawą zajęła się Rzecznik Praw Obywatelskich – prof. Lipowicz (była świadkiem na ślubie),   nagłośniły  ją media.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie zawiera definicji pojęć: „choroba psychiczna” i „niedorozwój umysłowy”, zatem trzeba się w tym wypadku kierować wiedzą medyczną. Należy jednak pamiętać, że upośledzenie fizyczne nie musi oznaczać upośledzenia umysłowego.

W tej sprawie bulwersujący był fakt, iż ta Pani nie jest chora psychicznie, ani niedorozwinięta umysłowo, korzysta z pełni praw a choroba sprawiła, że prócz niedowładu niewyraźnie mówi (upośledzenie mowy) – to wystarczyło by musiała udowadniać, że może wstąpić w związek małżeński, co było dla niej swoistego rodzaju dyskryminacją. Sam fakt chorowania na tę chorobę nie oznacza niedorozwoju umysłowego.

Ponieważ przepisy są niejasne i stare wystarczy, że w przeszłości  na przykład skorzystaliśmy z poradni zdrowia psychicznego aby urzędnik mógł powziąć wątpliwość i odesłać nas po zgodę do sądu.

Zainteresowanych odsyłam do wywiadu z Panią Rzecznik.

 

 

 

 

 

 

Telewizja zaskakuje. W tym tygodniu widziałam dwa seriale, w których poruszono temat mobbingu i molestowania seksualnego w pracy.

Pola z serialu „Przepis na życie” miała problem z molestującym ją przełożonym, który oczywiście się świetnie bawił i w swoim zachowaniu nie widział nic zdrożnego. Do czasu, bowiem Pola powiadomiła o tym swojego szefa. Szef też człowiek i stwierdził, że nie będzie więcej tolerował wybryków Jeremiasza. Zamiast go zwolnić – przeniósł karnie do placówki w Białymstoku.

 Dzisiaj oczywiście oglądałam „Prawo Agaty”. Mecenas Przybysz prowadziła sprawę koleżanki, która odeszła z pracy bowiem nie mogła dłużej pracować w gazecie, że względu na mobbingującą ją szefową.

Główny szef oczywiście wszystkiego się wyparł, mimo że o zachowaniach mobbingującej szefowej wiedziała cała redakcja.

Sprawa miała również dobre zakończenie.

 Muszę przyznać, że historia koleżanki Agaty do czasu nie różniła się wiele od przypadków pracowników – ofiar mobbingu.

Trzeba bowiem wiedzieć, że to na pracowniku – ofierze mobbingu spoczywa ciężar udowodnienia, iż został on poddany mobbingowi.

To ofiara, jako powód w postępowaniu sądowym musi udowodnić swojemu pracodawcy, że była mobbingowana.

 Najłatwiej jest to wykazać poprzez zeznania świadków – o takich jest jednak ciężko. Mało kto chce bowiem zeznawać przeciwko swojemu pracodawcy.

Taka jest rzeczywistość, bo pracownicy boją się stracić pracę itp.

Poza tym mało kto wie, że oprócz pracodawcy to także pracownicy powinni sami przeciwdziałać mobbingowi w ich miejscu pracy:

„Pracownik ma nie tylko prawo, ale także obowiązek przeciwdziałania złu, które obserwuje na terenie zakładu pracy. Powinien jednak czynić to we właściwej drodze i we właściwej formie. Tylko taka krytyka – jeżeli merytorycznie okaże się uzasadniona – przynosi korzyści(…)”

Wyrok SN z dnia 29 stycznia 1975 r. (III PRN 69/74, OSNC 1975, nr 7-8, poz. 124)

Warto też wiedzieć, że odpowiedzialność za mobbing ponosi nie sprawca lecz zatrudniający taką osobę pracodawca.

Roszczenia z jakimi można wystąpić do sądu to:

1) roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę jeżeli mobbing wywołał u pracownika rozstrój zdrowia;

2) roszczenie o odszkodowanie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, jeżeli mobbing stał się przyczyną rozwiązania umowy o pracę.

Decydując się na proces sądowy należy zatem pamiętać, że to my musimy udowodnić pracodawcy łamanie przepisów kodeksu pracy dotyczących mobbingu.

 

Jeżeli ktoś z Was zasiadł dziś wieczorem przed telewizorem to mógł zobaczyć, jak klient koleżanki Agaty starał się odzyskać swoją wierzytelność. Dłużnik teoretycznie był bez majątku.

Ostatecznie padło na psa – rasowego i w dodatku championa, wartego sporo pieniędzy.

Oryginalny scenariusz ktoś powie. Zdziwisz się, gdy Ci powiem, że można prowadzić egzekucję z psa?

Niedawno pisałam o specjalizacjach  prawniczych, dlatego warto byś zerknął na blog mojego kolegi po fachu, który o tym sposobie odzyskania długu pisał całkiem niedawno.

Jeżeli oglądaliście ostatni odcinek serialu o środowisku prawniczym zapewne zauważyliście, że jego bohaterowie często przychodzą po radę do swoich kolegów i koleżanek po fachu. Dlaczego tak się dzieje?

Teoretycznie kończąc aplikację mamy podstawy by zajmować się wszystkimi dziedzinami prawa. Ale nie oszukujmy się – prawnik specjalizujący się w restrukturyzacjach przedsiębiorstw czy w prawie lotniczym, albo pracujący jako tzw in house, będzie miał zazwyczaj niewielkie pojęcie o prawie medycznym czy zasiłkach itp.

Prawo wciąż się zmienia, Sejm co roku ściga się sam ze sobą w liczbie uchwalonych aktów prawnych i żaden prawnik, nawet najlepszy nie jest w stanie tego wszystkiego ogarnąć.

Stąd kluczową rolę zaczynają odgrywać specjalizacje.

Jeżeli szukasz prawnika do konkretnej sprawy – poszukaj kancelarii, która zajmuje się rozwiązywaniem takich problemów. Jeśli szukasz prawnika w internecie  nie szukaj po frazach „radca prawny…. miasto” – nie wiesz bowiem czy prawnik pierwszy na liście wyników będzie specjalistą od prawa bankowego (jeśli takiego specjalisty szukasz).

A dlaczego Agata szuka rady wśród swoich kolegów?

Radcowie prawni mają w Kodeksie Etyki zapisane, że w przypadku podjęcia się sprawy, w której nie mamy specjalistycznej wiedzy lub doświadczenia musimy sobie zapewnić współpracę radcy prawnego lub adwokata o stosownym doświadczeniu.

Pytanie o radę to nic złego, a czasami jest wręcz wskazane.

 Zgodnie z przepisami kobiety mogą przechodzić (jeszcze mogą, bo to ma się zmienić) na wcześniejszą emeryturę po ukończeniu 55 lat jeżeli mają staż pracy wynoszący 30 lat.

Dla kobiet pracownic, które przebywały na urlopie wychowawczym istotna jest data 1 stycznia 1999 r.  Jeżeli kobieta była na tym urlopie przed tą datą to ten okres nie zostanie jej zaliczony do stażu pracy bo wg. ZUS nie jest okresem podlegania ubezpieczeniu społecznemu.

 Kobiety, które poszły na urlop po zmianie przepisów są już w lepszej sytuacji – okres ten mają zaliczony do stażu pracy.

Dlaczego o tym właśnie dzisiaj piszę?

Otóż niedawno przeczytałam artykuł o tym, że ZUS i Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie respektują uchwały Sądu Najwyższego z ubiegłego roku, w której Sąd jednoznacznie stwierdził, iż:

Okresy bezpłatnego urlopu dla matek pracujących, opiekujących się małymi dziećmi a następnie urlopu wychowawczego – wykorzystane przed dniem 1 stycznia 1999 r. – są od dnia 28 stycznia 1972 r. okresem podlegania ubezpieczeniu społecznemu z tytułu pozostawania w stosunku pracy w rozumieniu art. 29 ust. 3 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (jednolity tekst: Dz.U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227 ze zm.).

Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2011 r. (I UZP 1/11)

Zatem jeżeli kobiecie, która złożyła wniosek o przejście na emeryturę ZUS odmówi świadczenia, ponieważ do stażu pracy nie zaliczył okresu przebywania na urlopie wychowawczym przed 1 stycznia 1999 r. to ma ona prawo do odwołania, w terminie 30 dni od daty doręczenia decyzji. W sądzie raczej nie powinno być problemu z zaliczeniem takiego okresu do wymaganego stażu pracy.