Chociaż odcinek Prawa Agaty, w którym główna bohaterka prowadziła sprawę rozwodową klienta walczącego z żoną  o kontakty z dzieckiem wyemitowano w ubiegłym tygodniu, piszę o tym dopiero teraz, gdy sama zakończyłam podobną sprawę  klienta – o ustalenie kontaktów z dzieckiem. Nie pierwszą zresztą, i pewnie nie ostatnią.

Wydawać by się mogło, że sprawy o ustalenie kontaktów powinny być rzadkością.

W przypadku osób, które się rozwodzą jednym z obligatoryjnych punktów wyroku rozwodowego jest ten poświęcony władzy rodzicielskiej oraz kontaktom rodziców z dziećmi.

Problem mają rodzice, gdy rozpada się ich nieformalny związek. Oni przecież nie dostają żadnego wyroku. Muszą zatem sposób opieki nad wspólnym dzieckiem ustalić sami. Jeżeli nie są w stanie się porozumieć, lub druga strona utrudnia kontakty z dzieckiem „poszkodowanemu” rodzicowi pozostaje złożenie wniosku do sądu o uregulowanie kontaktów.

Najczęściej stroną inicjującą takie postępowanie…. jest ojciec, u którego dziecko nie mieszka na stałe.

Często zdarza się bowiem, że jeżeli dziecko mieszka z matką (przeważająca większość) to rodzice nie są w stanie porozumieć się odnośnie kontaktów ojca z dzieckiem. Powód? Często żal i konflikty między byłymi partnerami. Cierpi na tym oczywiście dziecko. Rodzice bowiem często nie rozumieją, że mimo iż nie są razem powinni się wspólnie starać aby relacje dziecka z nimi były jak najlepsze. „Wojna” między nimi przenosi się do sądu.

Mój klient jest już zadowolony, postępowanie wreszcie zostało zakończone i to ugodą, która szczegółowo precyzuje sposób jego kontaktów z synkiem. Nawet sędzia odetchnęła z ulgą, bo sprawa toczyła się już siedemnaście miesięcy. Matka chyba zrozumiała, że dziecko nie jest jej „własnością”.

W czasie trwania postępowania ojciec dziecko widział tylko kilka razy i na krótko. Matka dziecka ułożyła sobie życie na nowo, a biologiczny ojciec dziecka był potrzebny tylko do płacenia alimentów. Twierdziła, że skoro dziecko jest wychowywane przez nią, a ojciec nie ma sądownie  ustalonych kontaktów, to widzenia ojca z dzieckiem zależą wyłącznie od jej dobrej woli.

To oczywiście przekonanie błędne.

Czy postępowanie mogło zakończyć się wcześniej? 

Myślę, że tak. Matka przestała się twardo upierać przy swojej propozycji kontaktów, gdy zobaczyła ojca dziecka … z pełnomocnikiem.

 Czy ojciec dziecka mógł mieć zagwarantowane prawo do kontaktów z synkiem nawet w czasie trwania postępowania?

Zapewne tak – gdyby złożył wniosek o zabezpieczenie tych kontaktów do czasu uzyskania rozstrzygnięcia przez sąd. Nie wiedział jednak, że ma… do tego prawo.

W jednym z następnych wpisów poruszę temat egzekwowania kontaktów sądowych z dzieckiem, bo uregulowanie tych kontaktów to jedno; wypełnianie postanowień orzeczenia sądu często to zupełnie inna historia.

6 myśli nt. „Tatą być (nie tylko w Prawie Agaty)”

  1. Agnieszka Swaczyna napisał(a):

    O, ostatni odcinek był niezwykle inspirujący. U mnie na blogu też poruszyłam temat kontaktów z dzieckiem :-).
    Agnieszka Swaczyna ostatnio napisałPRAWO AGATY O KONTAKTACH Z DZIECKIEM

    1. Katarzyna napisał(a):

      Zauważyłam Agnieszko 🙂
      Już kilku prawników poszło za moim przykładem i „komentuje” ten serial.

  2. Adrian Strójwąs napisał(a):

    W Polsce niestety w większości przypadków prawo do opieki przyznaje się matce. Często jest to krzywdzące dla ojców, którzy naprawdę są wzorami. Nie wiem skąd takie podejście sędziów do sprawy, że kobiety lepiej wychowa dziecko
    Adrian Strójwąs ostatnio napisałNajbardziej niedoceniany naród

  3. Agnieszka Swaczyna napisał(a):

    Wydaje mi się, że sądy stopniowo zmieniają swoje zapatrywanie, choć idzie to opornie. Ale to też wypadkowa stereotypów społecznych. Te kilkanaście lat temu ojciec z wózkiem to było wydarzenie, teraz – norma. To powoli przenika do sądów. Ojcowie są coraz bardziej świadomi swoich praw i domagają się ich realizacji. Nie zmienia to postaci rzeczy, że ojcom jest trudniej, ale chyba jednak powoli idzie ku lepszemu.
    Agnieszka Swaczyna ostatnio napisałPRAWO AGATY O KONTAKTACH Z DZIECKIEM

  4. Purmo napisał(a):

    Wydaje mi się, że wciąż niestety bardzo często dla sądu najlepszy nawet ojciec jest gorszy niż najgorsza matka… Może z uwagi na dużą feminizację sądów rodzinnych. Cieszę się zatem, że w opisanym przypadku skorzystały wszystkie 3 strony, dziecko potrzebujące kontaktów z ojcem, ojciec pragnący kontaktów z dzieckiem oraz matka potrzebująca głosu rozsądku…

  5. Beata napisał(a):

    Najgorsze jet to, że wiele kobiet walczy z mężami, używając do tego dzieci. Chcą się zemścić na małżonku i utrudniają im spotkań z dzieckiem, które nie rozumie sytuacji. Przedstawiają ich z jak najgorszej strony, a z siebie robią cierpiętnice.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge