składki ZUS w 2017 r.Wreszcie wiemy, ile w tym roku  przedsiębiorcy zapłacą za ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe, Fundusz Pracy oraz ile wyniesie składka zdrowotna.

Jeżeli ktoś liczył na obniżkę składek, no cóż… nie tym razem. Mam wrażenie, że przedsiębiorcy nie są ulubioną grupą społeczną władzy.

W tym roku zapłacimy o 5% więcej niż w 2016 r.

Prognozowane przeciętne wynagrodzenie, na podstawie którego wylicza się podstawę wymiaru składek ma wynosić w tym roku 4263 zł. 60% tej kwoty to 2557,80 zł. I to od tej podstawy liczymy składki minimalne:

– ubezpieczenie emerytalne 499,28 zł
– ubezpieczenie rentowe 204,62 zł
– ubezpieczenie chorobowe 62,67 zł
– ubezpieczenie wypadkowe 46,04 zł
– Fundusz Pracy 62,67 zł

– ubezpieczenie zdrowotne 297,28 (do odliczenia 255,99) 

Dla nowych przedsiębiorców składki preferencyjne będą odprowadzane od podstawy, która wyniesie 600 zł.

– ubezpieczenie emerytalne 117,12 zł

– ubezpieczenie rentowe 48,00 zł
– ubezpieczenie chorobowe 14,70 zł
– ubezpieczenie wypadkowe 10,80 zł

– ubezpieczenie zdrowotne 297,28 (do odliczenia 255,99)

Po moim jednym z ostatnich wpisów – Gem,set,mecz. Wpis o zwycięstwie nad ZUS otrzymałam kilka telefonów od dziennikarzy z pytaniem, czy rzeczywiście brak pieczątki  na świadectwie pracy może mieć wpływ na wysokość pobieranej emerytury. Podobnie było z komentarzami pod wpisem.

Zatem dla niedowiarków – dowód:

Brak pieczątki na świadectwie pracy

Facebook, Twitter, Instagram, LinkedIn…

Portale społecznościowe to doskonałe miejsce do zbierania informacji o osobach. Dowiemy się gdzie Iksiński był, albo co Malinowska ostatnio widziała w telewizji, kto i jakich ma znajomych. Mówi się, że jak ktoś nie ma konta na Facebooku, ten nie istnieje 😉

Na nasze konta coraz częściej zagląda Policja i inne służby, urzędnicy skarbowi … oraz ZUS.

Nie wierzycie?

Trafiła do mnie decyzja ZUS wydana w sprawie klienta, w której jednym z argumentów na zawarcie pozornej umowy o pracę  między nim, a jego pracownicą była znajomość na Facebooku.

 

Tak więc Wielki Brat patrzy, a potem wyciąga wnioski.

Zanim udostępnicie swój profil publicznie porządnie się zastanówcie, czy warto aby każdy wiedział o wszystkim co  tam zamieszczacie.

Gem, set, mecz. Będzie to wpis o zwycięstwie, ale nie o wygranym meczu tenisowym (takim jak np. ostatni pojedynek Agnieszki Radwańskiej).

A chodzi o emeryturę. Oczywiście nie moją, a mojej klientki (ja coraz mocniej powątpiewam w to, że gdy sama przejdę na emeryturę system zabezpieczenia społecznego będzie jeszcze istniał).

Wszystko zaczęło się zwyczajnie – od wniosku o emeryturę. ZUS w końcu przysłał decyzję o ustaleniu kapitału początkowego, a następnie decyzję o ustaleniu wysokości emerytury. Klientka (jak wielu świeżo upieczonych emerytów) doznała szoku czytając, ile dostanie co miesiąc świadczenia.

Przyszła do mnie z papierami. Co się okazało – że ZUS nie uznał jej pewnego ważnego okresu zatrudnienia. A powód był prozaiczny – brakowało imiennej pieczątki osoby podpisującej świadectwo pracy. I przez to jej emerytura była zaniżona.

Odwołanie

Oczywiście zostało przygotowane i wysłane do sądu (ale za pośrednictwem ZUS) odwołanie.

Nie wiem czy wiesz, ale każde odwołanie od decyzji najpierw trafia do ZUS i organ ten ma 30 dni na rozpatrzenie tego odwołania. Może się do niego przychylić i wówczas zmienia swoją decyzję (tak było np. w sprawie młodej lekarki), albo napisać odpowiedź na odwołanie i przesłać całą sprawę do sądu do rozpatrzenia. Tak dzieje się pewnie w 99% przypadków.

Dotychczas prowadziłam 3 sprawy, które udało się wygrać na etapie odwołania (bez postępowania sądowego).

Przy tej sprawie też mówiłam klientce żeby sobie nie robiła wielkich nadziei, że czeka nas batalia sądowa.

Zmiana decyzji

Tymczasem jednak ZUS przysłał jej nowe decyzje – o ponownym przeliczeniu kapitału początkowego i o przeliczeniu emerytury.

Wzrósł jej kapitał i wysokość świadczenia 🙂

A co było koronnym dowodem i sprawiło, że urzędnik zmienił decyzje? 

Wzory podpisów członków zarządu spółki, w której kiedyś pracowała klientka.

Spółka istniała w latach 90-tych ubiegłego wieku i nigdy nie została wpisana do KRS. Figurowała tylko w starym rejestrze RHB. Ale papiery były i udało się  nam do nich dotrzeć 🙂 Zostały załączone jako dowód – do odwołania.

Gem,set, mecz. Sprawa zakończona, klientka szczęśliwa. I o to chodzi 🙂

20170116_214644Sytuacje jak ta, którą opiszę poniżej zdarzają mi się coraz częściej.

„-Dzień dobry, pani mecenas. Ratunku! Potrzebuję apelacji. Termin mija za 3 dni! Napisze mi ją Pani?

-Dzień dobry. Apelacji? Od jakiego wyroku? Co się stało?

-Przegrałam sprawę, bo sąd uwierzył we wszystko, co napisał ZUS

Gdy dzwoni zdesperowany klient z pilną potrzebą napisania mu apelacji, to jeszcze często damy radę coś zrobić. Gorzej, gdy ktoś budzi się na etapie przegranej w obu instancjach. Idzie więc po sprawiedliwość „do trzeciej instancji” za jaką powszechnie (a niesłusznie) uważa się Sąd Najwyższy. Tam jednak jest wymóg reprezentowania przez profesjonalnego pełnomocnika, więc często rozpoczyna się szukanie mecenasa na ostatnią chwilę.

Ja lubię prowadzić sprawy od początku, mam wówczas nad nimi pełną kontrolę. Wchodzenie w sprawę dopiero na etapie apelacji może być trudne i czasami nawet najlepszy specjalista  niewiele jest w stanie zrobić (np. zgłosić wnioski dowodowe, bo są spóźnione).

Główne przyczyny, że sprawa trafia do mnie dopiero na etapie apelacji są dwie:

  1. sprawa była dla Klienta tak prosta i oczywista, że wydawało mu się, że sąd nie może orzec inaczej niż tylko na jego korzyść;
  2.  następuje zmiana pełnomocnika, bo poprzedni „sprawy nie udźwignął”

To, że Klienci próbują sami wygrać sprawy oszczędzając na prawniku – rozumiem. Tylko, że w przypadku przegranej odbija im się to czkawką, bo napisanie apelacji „na wczoraj’ często kosztuje tyle samo co poprowadzenie całej sprawy.

Gorzej, gdy mam do czynienia z przypadkiem z pkt. 2.  Często Klienci zanim trafią do mnie wybierają prawnika z polecenia rodziny (albo prawnika z rodziny), tego który jest tańszy, a niekoniecznie jest fachowcem. Panuje przekonanie, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są proste i poradzi sobie z taką sprawą każdy mecenas. Jeżeli też tak myślisz, to jesteś w błędzie. Zawsze wybierz specjalistę.

O tym jak jest to ważne jakiś czas temu przekonała się jedna z moich Klientek, której prawnik (znajomy rodziny) krótko mówiąc „zawalił sprawę”. Przyszedł do sądu nieprzygotowany, nie wiedział jakie pytania zadawać stronom, nie złożył żadnego (!) wniosku dowodowego. O tym, że jest wyrok z uzasadnieniem Klientka dowiedziała się po tygodniu. Całe szczęście zdążyłyśmy z apelacją 🙂