Pod koniec listopada Trybunał Konstytucyjny orzekał w sprawie niezmiernie ważnej dla pracowników i pracodawców. Trybunał miał orzec, czy kompetencja ZUS do ingerowania w podstawę wymiaru składek, od której obliczane i wypłacane są świadczenia jest zgodna z Konstytucją. O sprawie pisałam w poście :

Czy ZUS będzie mógł ingerować w podstawę wymiaru składek pracowników?

oraz w  tym poście.

Chodzi o sprawę o sygnaturze P 9/15, wyrok zapadł 29 listopada 2017 r. 

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 83 ust. 1 pkt 3 w związku z art. 41 ust. 12 i 13, art. 68 ust. 1 pkt 1 lit. c i art. 86 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2017 r. poz. 1778) w zakresie, w jakim stanowi podstawę ustalania przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych innej − niż wynikająca z umowy o pracę − wysokości podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie chorobowe, jest zgodny z art. 2 w związku z art. 84 i art. 217 oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Najkrócej mówiąc oznacza to, że ZUS wydaje decyzje dotyczące ustalania wymiaru składek i ich poboru zgodnie z Konstytucją.

W jakich sprawach ZUS ingeruje w podstawę wymiaru?

Co ciekawe Prezes tej instytucji w swojej opinii wydanej w sprawie przyznał,  jakie wytyczne mają jednostki terenowe ZUS „dotyczące podejmowania działań zapobiegających wykazywaniu bardzo wysokich podstaw wymiaru składek, gdy analiza danych wskazuje, iż może być to działanie nieprawne, mające na celu wyłącznie uzyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczeń społecznych”:

Oddziały i Inspektoraty mają w szczególności przyglądać się sprawom, w których:

− występują rażące i niczym nieuzasadnione dysproporcje w podstawach wymiaru składek ubezpieczonych lub nastąpiło znaczące zwiększenie podstawy wymiaru składek osoby, która w niedługim czasie składa wniosek o wypłatę świadczenia krótkoterminowego,
− występują powiązania rodzinne pomiędzy ubezpieczonym a płatnikiem albo osobami będącymi np. wspólnikami spółki z ubezpieczonym,
− przychody płatnika składek nie pozwalają na wypłatę wynagrodzeń w kwotach uzasadniających wykazane przez niego podstawy wymiaru składek, albo płatnik osiąga straty (bądź nie składa wymaganej dokumentacji podatkowej),
− płatnik składek uniemożliwia lub znacznie utrudnia przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego lub kontroli, szczególnie w zakresie związanym z obowiązkiem ubezpieczeń społecznych lub wysokością wykazanych podstaw wymiaru składek.
Zdaniem TK ZUS nie określa wynagrodzenia otrzymywanego przez pracownika w sposób arbitralny, lecz przeprowadza w tym celu postępowanie dowodowe w ramach postępowania wyjaśniającego. Rolą sądu nie jest zaś „przyzwolenie” na taką praktykę ZUS (jak to ujął pytający sąd), lecz ocena prawidłowości jego ustaleń.
Z wyrokiem Trybunału można zgodzić się lub nie (ale akurat ten wyrok nie budzi żadnych wątpliwości natury proceduralnej).
Ja mam tylko jedną wątpliwość, z racji tego, że w swoim życiu zawodowym analizowałam już setki decyzji wydawanych przez ZUS.
Bardzo często owo postępowanie dowodowe ograniczone jest do zadania listy pytań, na które odpowiadają płatnik i ubezpieczony, załączając żądane przez ZUS dokumenty.
A potem okazuje się, że ZUS nie dostał dokumentów potwierdzających wykształcenie pracownika, co jest argumentem dla obniżenia podstawy wymiaru. Natomiast po przeczytaniu zawiadomienia z pytaniami, nigdzie nie znajduję informacji, że ZUS chciałby zobaczyć dyplomy ukończenia szkół przez pracownika. To płatnik albo ubezpieczony miał się domyśleć, czego organ sobie życzył…

Wskazówka

I jeszcze jedno – nie lekceważcie pytań ze strony ZUS. Zdarza się bowiem, że gdy klienci przychodzą do mnie ze sprawą i na moje pytanie o postępowanie wyjaśniające przedstawiają mi odpowiedzi na pytania ZUS w stylu:
Pyt 1 – tak
Pyt 2 – nie
Pyt. 3 – nie wiem
Pyt. 4 – 8-16
Pyt. 5 – pracodawca
itd.
to ja załamuję ręce. Gdy ZUS dostaje takie lakoniczne i zdawkowe odpowiedzi, to jeszcze łatwiej jest mu wydawać decyzje powodujące negatywne konsekwencje dla płatników i ubezpieczonych.

Mimo, że ubezpieczeniami społecznymi zajmuję się od bardzo dawna (sprawdźcie np. ile lat prowadzę tego bloga) to nadal trafiają do mnie sprawy, o bardzo ciekawym stanie faktycznym. Oto ciekawa wygrana sprawa.

Opowiem Wam o sprawie, w której ZUS dwukrotnie prowadził postępowanie wyjaśniające na tym samym materiale dowodowym. Tylko za drugim razem doszedl do odmiennych wniosków.

Pani X przez lata prowadziła działalność gospodarczą, z sukcesami. W 2013 roku ją zawiesiła z powodów rodzinnych. Ciężko chorowali jej rodzice, którymi musiała się sama opiekować, drugie dziecko wymagało większej niż standardowa opieki.

Mniej więcej po dwóch latach sytuacja ustabilizowała się, i Pani X jako, że nigdy nie była typem „kury domowej” zapragnęła znowu nosić teczkę i chodzić na szpilkach, czyli wrócić do biznesu. Wznowienie działalności zbiegło się z informacją, o trzeciej ciąży. Pani X prężnie zabrała się do pracy. Wynajęła biuro, odświeżyła stare kontakty, dzwoniła, mailowała, wysyłała oferty, startowała w kilku przetargach. I nic. Tylko koszty. Dwa lata w branży Pani X obfitowały w wielkie zmiany, a Pani X mówiąc krótko, wypadła z rynku…Starała się na ten rynek wrócić, do tego stopnia, że z niemowlakiem pojechała na targi branżowe!

Oczywiście, gdy wystąpiła z wnioskiem o wypłatę zasiłku macierzyńskiego ZUS wszczął postępowanie wyjaśniające, w którym otrzymał wszystkie dokumenty świadczące o prowadzeniu działalności gospodarczej. Trochę to trwało, ale postępowanie zostało umorzone, a zasiłek wypłacony.

Kiedy zasiłek się skończył, najmłodszy syn ruszył do żłobka, mama wróciła do pracy. Ale zaczął się sezon chorób, najmłodsza latorośl więcej chorowała, niż była w placówce. Pani X więc kilka razy była na „opiece”.  ZUS widząc kolejny wniosek ponownie wszczął postępowanie, lecz tym razem odmówił wypłaty świadczeń, co więcej uznał, że działalność Pani X nie jest działalnością gospodarczą oraz, że „liczne zachorowania powodują, że nie jest zachowana ciągłość podejmowania działań niezbędna do uznania, że są one podejmowane w toku działalności gospodarczej” (czytaj: bo dzieci Pani chorują, to nie prowadzi Pani działalności). Tym samym ZUS uznał, że od chwili wznowienia prowadzenia działalności tak napawdę to jej nie prowadzi, a więc nie jest ubezpieczona.

Pani X się nie poddała, od decyzji wpłynęło odwołanie. Co więcej Pani X podjęła odważną decyzję i przygotowywała się do przebranżowienia firmy. Zabrało jej to kilka miesięcy (w tym czasie m. in. odbyła kursy i szkolenia), ale udało się. Żeby prowadzić nowy biznes wynajęła nawet większy lokal.Wyzdrowiała także mama Pani X, która w sytacjach awaryjnych może się zająć dziećmi Pani X.  I udało się! Firma zaczęła przynosić przychody. Z miesiąca na miesiąc są coraz większe, praca sprawia Pani X dużo radości (teraz Pani X pracuje z dziećmi). Do tego Pani X zaczęła szkolić innych, bierze udział w projekcie unijnym. Dzieje się dużo, dużo dobrego.

I teraz pytanie zasadnicze – czy naprawdę, tak jak uważa ZUS to nie jest działalność gospodarcza?

Sąd Okręgowy przyznał nam rację i uznał odwołanie za zasadne i zmienił decyzję ZUS (organ w postępowaniu sądowym był bierny). Zdaniem sądu prowadzenie działalności gospodarczej to nie tylko kwestia przychodu. Owszem, charakter zarobkowy jest ważny, ale często aby ten zarobek wypracować konieczne jest poniesienie wydatków (czyli kosztów), a strata w działalności, zwłaszcza w jej początkowym okresie jest zjawiskiem normalnym. To, że kobieta otwiera działalność (lub do niej powraca) chcąc mieć przy tym ochronę ubezpieczeniową jest działaniem racjonalnym. Fakt, że działalność jest nadal prowadzona, tylko potwierdza, że nie chodziło wyłącznie o ochronę ubezpieczeniową.

Wyrok jest nieprawomocny, ZUS może wnieść od niego apelację.

Jaki morał płynie z tej historii?

Taki, że nie zawsze działalność musi przynosić przychody, żeby uznać ma ona charakter zarobkowy.

Druga ważna rzecz – istotna jest ciągłość prowadzenia działalności. ZUS coraz częściej sprawdza osoby, które przez bardzo długi okres korzystały ze świadczeń. Zdarza się, że takie osoby dostają decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym nawet kilka lat wstecz, co oznacza także obowiązek zwrotu pobranych świadczeń.

 

 

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!