Ustawa dezubekizacyjna obniżyła świadczenia wielu byłym mundurowym. Dotknęła także osoby, które nigdy munduru nie nosiły (np. sportowców), dzieci czy wdowy lub wdowców po zmarłych funkcjonariuszach.

Nie będę tutaj opisywała dlaczego ustawa jest zła, sprzeczna z konstytucją i porządkiem prawnym. Bo ten post będzie trochę o czymś innym.

Będzie o tym jak „ciężko” pracują pracownicy Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Nie od dzisiaj wiadomo, że ZER został zalany odwołaniami od decyzji. Procedura jest bowiem taka, że odwołanie do sądu wypływa wpierw do ZER, który musi się do niego ustosunkować. Jeżeli odwołanie jest niezasadne zobowiązany jest przekazać sprawę do Sądu. Niestety ustawa nie precyzuje w jakim terminie ZER ma to zrobić. Więc ZER się zwyczajnie nie spieszy.

Zobaczcie sami.

Zapracowany ZER MSWiA

Oto odpowiedź ZER na odwołanie w sprawie jednego z moich klientów, które zostało złożone na początku lipca 2017 r., czyli 8 miesięcy temu.

Odpowiedź na odwołanie nosi datę 13.02.2018 r., dotarła do kancelarii dopiero w ubiegłym tygodniu, czyli teoretycznie po miesiącu od daty przygotowania pisma. ZER jest w tej sprawie reprezentowany przez dwóch pełnomocników: radcę prawnego i aplikanta radcowskiego występującego jako pracownik ZER. Obaj muszą być tak strasznie zapracowali, że przez miesiąc, który upłynął od powstania pisma, do jego wysyłki żaden nie zdążył go podpisać! Jestem bardzo ciekawa, czy sąd też odebrał pismo bez podpisu 😉

Ktoś powie – może się zdarzyć. Owszem może, zazwyczaj w pośpiechu, gdy goni nas termin. Tutaj nic nikogo nie goniło, a osób do złożenia podpisu było aż dwie.

To nie pierwszy przypadek, kiedy z ZER dostaję niepodpisane czy niekompletne pismo. Niedawno trafiło też do kancelarii takie z nalepioną żółtą karteczką z napisem „wysłać do pełnomocnika emeryta” 😉 Ale było podpisane 🙂

W kontekście tego, jak długo czekają Odwołujący na rozpatrzenie ich sprawy, z tych niedociągnięć i opieszałości urzędniczej  jawi się smutny obraz. W tym przypadku upłynęło aż 8 miesięcy zanim sprawa  wpłynęła do sądu 🙁

 

4 thoughts on “Zapracowany ZER MSWiA, czyli zapomniany podpis”

  1. Natalia napisał(a):

    Zawsze mam takie przeświadczenie, że czekają po prostu aż ktoś umrze….

  2. jowi1953 napisał(a):

    Nie pamiętam abym dostał kiedyś PITa czy waloryzację podpisaną. Nie chce mi się sprawdzać, ale chyba nie.

  3. Kamila napisał(a):

    Zgadzam się z przedmówczynią Natalią… Niestety smutna prawda jest taka, że maja dużo pracy, ale takiej związanej z ludzkim szczęściem i życiem, a ich odwlekanie decyzji sprawia, że ludzie zostają postawieni w bardzo trudnych sytuacjach…

  4. Szymon napisał(a):

    Kolejny przykład wprowadzania prawa bez jego wykładni. Politycy coś uchwalili, ale troskę o sprawiedliwość społeczną zmiotła chęć przysporzenia sobie większej popularności.
    Najlepiej wrzucić wszystko do jednego worka.
    A w tle mamy do czynienia z wieloma przypadkami niesprawiedliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge