ZUS

Dwie wygrane sprawy jednego dnia sprawiają, że był to dzień wyjątkowy 🙂

Wczoraj bowiem ja i moi Klienci odnieśliśmy dwa zwycięstwa nad ZUS przed dwoma różnymi Sądami Okręgowymi (jestem super kierowcą!), w dwóch ciekawych sprawach. Oba wyroki są prawomocne 🙂

Pierwsza sprawa dotyczyła podstawy wymiaru zasiłku macierzyńskiego oraz interpretacji art. 48 a ustawy zasiłkowej. O błędach w interpretacji tego artykułu pisałam w tym wpisie.

Druga dotyczyła kwestii ubezpieczenia chorobowego po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego przez osobę objętą tym ubezpieczeniem dobrowolnie. Dzisiaj trochę o tej drugiej kwestii, dokładna analiza – niebawem, w osobnym poście na blogu.

ZUS bardzo często takie osoby wyklucza z tego ubezpieczenia, jeżeli po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego nie przystąpią do niego powtórnie, co ciekawe w terminie 7 dni, od daty zakończenia pobierania świadczenia. ZUS twierdzi, że takie postępowanie jest uzasadnione przepisami ustawy systemowej (choć nie jest).

Potem jest często płacz i zgrzytanie zębów, „wina księgowej”, bo ZUS bywa nieugięty. Często jest to przyczyna do odmowy wypłaty kolejnego świadczenia – np. chorobowego czy opiekuńczego. A jeżeli świadczenie jest wypłacane, to bardzo często z pominięciem art. 43 ustawy zasiłkowej.

Spraw związanych z odmową wypłaty świadczenia, w tego typu sytuacji jest dużo. Ta, o której piszę swój finał miała dokładnie po 2 latach od odmowy przyznania świadczeń.  Teraz ZUS będzie je musiał wreszcie zapłacić.

 

Ulga na start

Ulga na start –  Prezes ZUS uspokaja

Po fali artykułów i komentarzy, że ulga na start jest pułapką dla młodych przedsiębiorców (przeczytaj moje wpisy na blogu na ten temat) głos wreszcie zabrała p. prezes ZUS Gertruda Uścińska.

Oczywiście podtrzymała interpretacę w duchu reformy ministra Morawieckiego, że osoby rejestrujące działalność gospodarczą i korzystające z ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne nie muszą obawiać się „oskładkowania” zawiranych z nimi umów. Nadal jednak nie mamy żadnego prawnego uzasadnienia takich twierdzeń.

Więcej na ten temat przeczytasz też w artykule M. Rzemka w Rzeczpospolitej.

O tym, że ulga na start jest pułapką pisałam tutaj już dwukrotnie.

Możesz przeczytać o tym w tym wpisie

oraz tutaj:

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Postanowiłam wrócić do tematu przerażona tym, że do uspokojenia atmosfery wystarczy notatka zamieszczona na stronie ZUS.

Temat ten jest dyskutowany w internecie. Nie dalej jak kilka dni był poruszony na jedym z for na FB, skupiającym profesjonalistów w obsłudze dokumentacji i płatności do ZUS. Wszyscy uspokajali klientów na podstawiw informacji, którą ZUS zamieścił na swojej stronie internetowej w dziale aktualności, wśród takich informacji jak „Dolina Krzemowa w ZUS, czy „ZUS rezygnuje z dotacji”.

Informacja brzmi tak:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnia, że umowa agencyjna, umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług, do której  zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może być uznana co do zasady jako wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, pod warunkiem że:

  • jej przedmiot jest taki sam jak przedmiot prowadzonej działalności,
  • osiągane przychody są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej.

W takim przypadku umowy cywilnoprawne zawarte w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych.

Zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są ww. warunki.

Pisemna interpretacja nr 285 z 24 lipca 2018 r., znak: DI/100000/43/822/2018, wydana przez Oddział ZUS w Gdańsku, zawierająca odmienne rozstrzygnięcie, została wydana w sprawie jednostkowej, na podstawie stanu faktycznego przedstawionego przez wnioskującego i dotyczy wyłącznie przedsiębiorcy, na wniosek którego została wydana.

A teraz zerknijcie sobie na interpretację ZUS Oddział w Gdansku. Możecie ją przeczytać tutaj po wpisaniu jej znaku.

Czym różni się od informacji zamieszczonej przez ZUS? Tym, że zawiera przepisy na poparcie stanowiska.

Musisz wiedzieć, że interpretacji nie wydaje każdy oddzial ZUS i „urzędnik z przypadku”, a tylko dwa wyznaczone: w Gdańsku i Lublinie.

Pytanie – dlaczego oficjalne stanowisko ZUS nie jest podparte żadnym przepisem? Moim zdaniem dlatego, że takiego nie ma i konieczna jest nowelizacja przepisów. Oczywiście  mogę się mylić. Najgorzej będzie, gdy nowelizacji nie będzie, a ZUS za rok, dwa zmieni interpretację i zacznie przedsiębiorców ścigać o zaległe składki.

 

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika
Potrzebujesz porady? Zadzwoń!