ZUS

Dwie wygrane sprawy jednego dnia sprawiają, że był to dzień wyjątkowy 🙂

Wczoraj bowiem ja i moi Klienci odnieśliśmy dwa zwycięstwa nad ZUS przed dwoma różnymi Sądami Okręgowymi (jestem super kierowcą!), w dwóch ciekawych sprawach. Oba wyroki są prawomocne 🙂

Pierwsza sprawa dotyczyła podstawy wymiaru zasiłku macierzyńskiego oraz interpretacji art. 48 a ustawy zasiłkowej. O błędach w interpretacji tego artykułu pisałam w tym wpisie.

Druga dotyczyła kwestii ubezpieczenia chorobowego po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego przez osobę objętą tym ubezpieczeniem dobrowolnie. Dzisiaj trochę o tej drugiej kwestii, dokładna analiza – niebawem, w osobnym poście na blogu.

ZUS bardzo często takie osoby wyklucza z tego ubezpieczenia, jeżeli po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego nie przystąpią do niego powtórnie, co ciekawe w terminie 7 dni, od daty zakończenia pobierania świadczenia. ZUS twierdzi, że takie postępowanie jest uzasadnione przepisami ustawy systemowej (choć nie jest).

Potem jest często płacz i zgrzytanie zębów, „wina księgowej”, bo ZUS bywa nieugięty. Często jest to przyczyna do odmowy wypłaty kolejnego świadczenia – np. chorobowego czy opiekuńczego. A jeżeli świadczenie jest wypłacane, to bardzo często z pominięciem art. 43 ustawy zasiłkowej.

Spraw związanych z odmową wypłaty świadczenia, w tego typu sytuacji jest dużo. Ta, o której piszę swój finał miała dokładnie po 2 latach od odmowy przyznania świadczeń.  Teraz ZUS będzie je musiał wreszcie zapłacić.

 

Ulga na start

Ulga na start –  Prezes ZUS uspokaja

Po fali artykułów i komentarzy, że ulga na start jest pułapką dla młodych przedsiębiorców (przeczytaj moje wpisy na blogu na ten temat) głos wreszcie zabrała p. prezes ZUS Gertruda Uścińska.

Oczywiście podtrzymała interpretacę w duchu reformy ministra Morawieckiego, że osoby rejestrujące działalność gospodarczą i korzystające z ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne nie muszą obawiać się „oskładkowania” zawiranych z nimi umów. Nadal jednak nie mamy żadnego prawnego uzasadnienia takich twierdzeń.

Więcej na ten temat przeczytasz też w artykule M. Rzemka w Rzeczpospolitej.

O tym, że ulga na start jest pułapką pisałam tutaj już dwukrotnie.

Możesz przeczytać o tym w tym wpisie

oraz tutaj:

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Postanowiłam wrócić do tematu przerażona tym, że do uspokojenia atmosfery wystarczy notatka zamieszczona na stronie ZUS.

Temat ten jest dyskutowany w internecie. Nie dalej jak kilka dni był poruszony na jedym z for na FB, skupiającym profesjonalistów w obsłudze dokumentacji i płatności do ZUS. Wszyscy uspokajali klientów na podstawiw informacji, którą ZUS zamieścił na swojej stronie internetowej w dziale aktualności, wśród takich informacji jak „Dolina Krzemowa w ZUS, czy „ZUS rezygnuje z dotacji”.

Informacja brzmi tak:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnia, że umowa agencyjna, umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług, do której  zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może być uznana co do zasady jako wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, pod warunkiem że:

  • jej przedmiot jest taki sam jak przedmiot prowadzonej działalności,
  • osiągane przychody są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej.

W takim przypadku umowy cywilnoprawne zawarte w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych.

Zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są ww. warunki.

Pisemna interpretacja nr 285 z 24 lipca 2018 r., znak: DI/100000/43/822/2018, wydana przez Oddział ZUS w Gdańsku, zawierająca odmienne rozstrzygnięcie, została wydana w sprawie jednostkowej, na podstawie stanu faktycznego przedstawionego przez wnioskującego i dotyczy wyłącznie przedsiębiorcy, na wniosek którego została wydana.

A teraz zerknijcie sobie na interpretację ZUS Oddział w Gdansku. Możecie ją przeczytać tutaj po wpisaniu jej znaku.

Czym różni się od informacji zamieszczonej przez ZUS? Tym, że zawiera przepisy na poparcie stanowiska.

Musisz wiedzieć, że interpretacji nie wydaje każdy oddzial ZUS i „urzędnik z przypadku”, a tylko dwa wyznaczone: w Gdańsku i Lublinie.

Pytanie – dlaczego oficjalne stanowisko ZUS nie jest podparte żadnym przepisem? Moim zdaniem dlatego, że takiego nie ma i konieczna jest nowelizacja przepisów. Oczywiście  mogę się mylić. Najgorzej będzie, gdy nowelizacji nie będzie, a ZUS za rok, dwa zmieni interpretację i zacznie przedsiębiorców ścigać o zaległe składki.

 

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika

Przedsiębiorca, który przedsiębiorcą nie jest

Tak, tak, dobrze czytasz drogi Czytelniku. Każdy przedsiębiorca wchodzący we współpracę z innym przdsiębiorcą powinien go zapytać, czy korzysta z tzw. „ulgi na start” (nie opłaca składek na ubezpieczenie społeczne przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia biznesu).

Jeżeli Twój kontrahent korzysta z takiej ulgi to uwaga – zapłacisz mu nie tylko kwotę z faktury, ale i zapłacisz za niego ZUS.

Brzmi kuriozalnie, ale to prawda.

Dlaczego?

Zgodnie z przepisami nowego art. 8 ust. 6a dodanego do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych:

Za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność nie uważa się w rozumieniu niniejszej ustawy osoby fizycznej, o której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców.

Chodzi tutaj o przedsiębiorców korzystających z „ulgi na start”, czyli  przedsiębiorców będących osobami fizycznymi, którzy podejmuje działalność gospodarczą po raz pierwszy albo podejmują ją ponownie po upływie co najmniej 60 miesięcy od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia i nie wykonują jej na rzecz byłego pracodawcy, na rzecz którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej w bieżącym lub w poprzednim roku kalendarzowym wykonywali w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres wykonywanej działalności gospodarczej.

Taki przedsiębiorca może z ulgi zrezygnować. Jeżeli nie zrezygnuje, to od każdej wystawionej przez niego faktury Klient-przedsiębiorca będzie musiał odprowadzić do ZUS składki na ubezpieczenie społeczne, bowiem dla ZUS przedsiębiorca z ulgą na start przedsiębiorcą nie jest!

Ulga na start nie jest ulgą!

Wychodzi zatem na to, że to nie żadna ulga, a obowiązek zapłaty składek nie obciąża przedsiębiorcy, a jego kontahenta (przedsiębiorcy).

Pewnie ustawodawcy nie o to chodziło (w zamyśle składek miało nie być wcale), ale wyszło jak wyszło. Jeżeli taka interpretacja utrzyma się w ZUS, to niebawem będziemy mieć nowy „rzut” kontroli. Oby nie. Trzeba uważać.

Podsumowując:

  1. Jeżeli chcesz współpracować z przedsiębiorcami korzystającymi z ulgi – do wystawionej przez nich fv, dolicz jeszcze składki na ZUS, które odprowadzisz. Wówczas będziesz znać całkowity „koszt” tej współpracy.
  2. Jeżeli masz prawo do ulgi na start jako mlody przedsiębiorca, poważnie zastanów się, czy chcesz z niej skorzystać. Twoje usługi mogą stać się za drogie właśnie przez dodatkowy koszt składek, który poniesie Twój klient.

Nie wiem czy pamiętacie, ale siedem miesięcy temu opisywałam na tym blogu bardzo ciekawą wygraną sprawę z ZUS. Kiedy o niej pisałam, wyrok jeszcze nie był prawomocny.

Teraz „uprzejmie donoszę”, że wyrok jest już prawomocny. ZUS poprzestał tylko na pisemnym uzasadnieniu wyroku i nie wniósł apelacji. Takie zachowanie należy do rzadkości. Ale muszę przyznać, że Sąd Okręgowy napisał piękne uzasadnienie w tej sprawie, dokładnie wyjaśniając dlaczego ZUS nie miał racji.

Klientce zostały już wypłacone brakujące świadczenia, z odsetkami.

Bardzo ciekawa wygrana w sprawie przeciwko ZUS

Problematyczny art. 48a

Gdy w styczniu 2016 r. w życie wchodziła nowelizacja ustawy zasiłkowej (ta, która miała ukrócić „wyłudzanie” wysokich zasiłków) na urzędników w ZUSie padl blady strach, bo nikt nie wiedział jak liczyć świadczenia na nowych zasadach.

Artykuł 48 a jest bowiem tak napisany, że mało kto na początku wiedział jak świadczenia ubezpieczonym dobrowolnie liczyć.

Zobaczcie sami:

Art.  48a. [Podstawa wymiaru zasiłku chorobowego]

  1. W przypadku ubezpieczonego, dla którego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe stanowi zadeklarowana kwota, podlegającego ubezpieczeniu chorobowemu przez okres krótszy niż okres, o którym mowa w art. 48 ust. 1, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi suma:

1) przeciętnej miesięcznej najniższej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz

2) kwoty stanowiącej iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz liczby tych miesięcy

2.Jeżeli okres ubezpieczenia chorobowego rozpoczął się po przerwie nieprzekraczającej 30 dni od ustania ubezpieczenia chorobowego z innego tytułu, w liczbie pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia, o której mowa w ust. 1 pkt 2, uwzględnia się również pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia z poprzedniego tytułu. Liczba pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia uwzględnionych z poprzedniego i aktualnego tytułu nie może przekraczać 12.

3.W przypadku, o którym mowa w ust. 2, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przyjmuje się przeciętną miesięczną najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe oraz przeciętną kwotę zadeklarowaną jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o których mowa w ust. 1, za okres pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia z aktualnego tytułu.

4. Jeżeli przerwa w ubezpieczeniu chorobowym, o której mowa w ust. 2, nie jest związana z ustaniem tytułu do ubezpieczeń społecznych, a związana jest jedynie z nieopłaceniem składki na ubezpieczenie chorobowe bądź z opóźnieniem w jej opłaceniu, w podstawie wymiaru zasiłku uwzględnia się również przeciętny miesięczny przychód za miesiące przed przerwą.

5. Jeżeli ubezpieczony przez cały okres wykonywania pozarolniczej działalności deklaruje podstawę wymiaru składek w kwocie nie niższej niż określona w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, za najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o której mowa w ust. 1, uważa się kwotę określoną w art. 18 ust. 8ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Wyliczenia

Najwięcej problemów jest z wyliczeniem zasiłków osobom, które opłacają dobrowolne ubezpieczenie chorobowe po zmianie tytułu tego ubezpieczenia (np. po zakończeniu umowy o pracę kontynuujemy ubezpieczenie chorobowe dobrowolnie z tytułu umowy zlecenia lub prowadząc działalność gospodarczą).

Gubią się księgowe, zapisy błędnie interpretuje też wielu prawników (trafiła do mnie klientka z błędną poradą udzieloną przez panią mecenas zajmującą się ubezpieczeniami społecznymi). ZUS też błędnie liczy, ale robi tak raczej z oszczędności, by często płacić niższe zasiłki, a nie z niewiedzy.

Bo w decyzji jest przecież jasno napisane jak ZUS to wyliczył i laik niestety może się w tym pogubić.

Odwołań od błędnych decyzji co do podstawy wymiaru świadczeń (oczywiście zaniżonych) przybywa „z siłą wodospadu”. Najczęściej bowiem ZUS wylicza świadczenie stosując art. 48 a ust. 1 zapominając, że dla osób kontynuujących ubezpieczenie zasiłki wylicza się stosując ust. 2 i 3 tego przepisu.

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Podam Wam przykład jednej ze spraw, którą prowadziłam:

Moja Klientka prowadziła działalność gospodarczą i jednocześnie pracowała na etacie z pensją powyżej pensji minimalnej. Po zakończeniu umowy o pracę zaczęła oplacać składki na ubezpieczenie chorobowe, od najwyższej podstawy wymiaru składek. Po dwóch miesiącach zaczęła chorować.  Różnica w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego ustalonej przez ZUS, a wywalczonej w sądzie wynosiła ponad 6 tys zł! I nie chodziło wcale o wysokość pensji podczas pracy na etacie, bowiem ta nie jest brana pod uwagę.

Co zrobi ZUS gdy sprawa trafi do sądu

Gdy piszę odwołanie od tego typu decyzji spotkałam się z trzema praktykami oddziałów ZUS:

  1. w trakcie procesu ZUS sam zmienia decyzję o podstawie wymiaru zasiłku, zwłaszcza gdy sąd nakłada na niego obowiązek wyliczenia hipotetycznego zasiłku zgodnie z żądaniem zawartym w odwołaniu. ZUS traktowany jest wówczas jako przegrany i ponosi koszty postępowania;
  2. po przegranym procesie w I instancji ZUS występuje tylko o uzasadnienie wyroku i nie składa apelacji;
  3. zdarzają się apelacje, w praktyce powtarzające argumentację zawartą w zaskarżonej decyzji.

Jeżeli płacicie składkę chorobową dobrowolnie, opłacacie składki od podstawy wyższej niż minimalna i przyjdzie Wam korzystać z zasiłku chorobowego, macierzyńskiego lub opieki na dziecko to uważnie czytajcie ten przepis, a potem policzcie czy ZUS wypłacił Wam tyle, ile trzeba.

Jeśli masz  jaieś pytania, potrzebujesz pomocy prawnej w swojej sprawie, napisz do mnie:

Wygrana z ZUS

Takie wygrane, jak ta, którą zaraz opiszę lubię najbardziej.

Sprawa znalazła swój szczęśliwy finał po ponad 3 latach od wydania decyzji.

Klientka trafiła do mnie kilka dni po tym, jak Sąd Okręgowy wydał wyrok oddalający jej odwołanie od decyzji ZUS. Kiedy przeczytałam protokoły rozraw, a następnie sporządzone przez sąd pisemne uzasadnienie wyroku to nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać… Oczywistym było, że składamy apelację, bo lista zarzutów do wyroku była spora….

Klientka przed założeniem działalności gospodarczej pracowała na umowę zlecenie. Pracując awansowała, aż w końcu pojawiła się propozycja kierowania zespołem osób, wiążąca się z dużą odpowiedzialnością oraz szeregiem nowych obowiązków. Strony umówiły się, że moja Klientka rozpocznie prowadzenie działalności i za wykonywane prace będzie wystawiać faktury. Wynagrodzenie co miesiąc było dużo wyższe, od dotychczasowego.

Ten fakt nie umknął ZUSowi, który argumentował, że przecież moja Klientka nigdy dotąd tyle nie zarabiała, więc teraz naciąga system na wypłatę wysokiego świadczenia. Argumentację tę poparł również sąd, który dal wiarę wszystkim świadkom, uznał ich zeznania za spójne i logiczne, uznał wszystkie dokumenty zgromadzone w sprawie, a następnie stwierdził, że co prawda praca była wykonywana, ale moja Klientka powinna ją dalej wykonywać jako zlecenie, nie zaś w ramach działalności gospodarczej. Stąd też odmówił prawa do ubezpieczenia z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.  Wychodzi więc na to, że zdaniem ZUS i Sądu jeżeli kiedykolwiek pracowało się na umowę zlecenia to dalej powinno się w tej formie pracować, oczywiście bez podwyżki, bo inaczej od razu „naciągamy system”.

Apelacja

Apelacja wpłynęła do Sądu Apelacyjnego w grudniu 2016 r. i została rozpatrzona przez sąd w tym miesiącu. Co ciekawe ZUS nie wniósł odpowiedzi na apelację.

Sąd II instancji w całości zmienił rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego uznając, że w spornym okresie działalność gospodarcza jak najbardziej była prowadzona, co oznacza, że moja Klientka była objęta ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym, zdrowotnym i dobrowolnym chorobowym.

Tłem całej sprawy była kwestia wypłaty zasiłku macierzyńskiego , którego ZUS nie wypłacił. Teraz będzie musiał zmienić decyzję odmowną i wypłacić to świadczenie, choć zapewne jeszcze trochę to potrwa.

Jestem bardzo ciekawa, czy wypłaci świadczenie z odsetkami, czy bez.

Na końcu pojawia się pytanie – czy ta sprawa musiała tyle trwać. Być może, gdyby Klientka miała pełnomocnika już w I instancji nie trzeba  byłoby pisać apelacji, choć wtedy apelację od wyroku złożyłby pewnie ZUS. Najdłużej sprawa toczyła się przed Sądem Apelacyjnym, bo od wpływu apelacji do jej rozpatrzenia minęło 20 miesięcy…

Trwa to tyle przez braki kadrowe i często wakaty sędziowskie. A skargi na przewlwkłość może „nie opłaca” się wnosić.

Na wojnie z ZUS? Czy to konieczne?

Oczywiście to nie tak, ale  trochę taki jest wydźwięk artykułu, który ukazał się w INN:Poland w ubiegłym tygodniu (bo przecież tytuł musi być sensacyjny i przyciągać uwagę). Dziennikarz zapytał mnie jak to jest z wypłacaniem zasiłków przez ZUS, skoro jest tyle wyłudzeń.

Artykuł można przeczytać tutaj.

Kontrola

Moi drodzy – nie dajmy się zwariować. Przecież nie każda kontrola oznaczać będzie decyzję negatywną dla płatnika czy osoby ubezpieczonej.

Ale – do kontroli lub postępowania wyjaśniającego warto się przyłożyć. Niestety wielu przedsiębiorców traktuje ten etap postępowania jak natrętną muchę, od której trzeba się opędzić. Odpisują więc ZUS jednozdaniowe ogólniki, byle tylko na wezwanie odpowiedzieć. To niestety błąd, który potem perfekcyjnie wykorzystuje organ rentowy. Bo papier wszystko przyjmie, a nie każdy adresat decyzji się od niej odwoła do sądu.

 

Dochodzenie świadczeń z ubezpieczenia chorobowego to nie żadna wojna z ZUS, KRUS czy ZER. Każdy z tych organów ma prawo sprawdzać zasadność roszczeń, prawidłówość zgłoszeń czy opłacanie składek. W wyniku postępowania może wykluczyć z ubezpieczeń.

Walczyć na argumenty można nie tylko w odwołaniu od decyzji. Można to zrobić wcześniej, tylko mądrze, co może zaprocentować w przyszłości np. wypłatą odsetek za opóźnienie.

Ale to już temat na kolejny wpis. O tym jak skutecznie walczyć o odsetki od ZUS napiszę niebawem.

 

No cóż, będę dzisiaj nieobiektywna, ale muszę pochwalić samorząd miasta w którym mieszkam i pracuję, czyli Warszawy.

Stolica przywiązuje naprawdę dużą wagę do tego, by poprawić liczbę miejsc w żłobkach, w ostatnich latach, przybyło dużo nowych miejsc, zwłaszcza w dzielnicach, które szybko się rozbudowują, zapominając chyba jednak nieco o innych (na Ochocie chyba nie wybudowano żadnego nowego żłobka).

Opłata za wpis do rejestru

Zgodnie z przepisami ustawy o opiece nad dziećmi gmina może pobierać opłaty od podmiotów niegminnych, za wpis do rejestru żłobków. Wysokość opłaty ustala sama, uchwałą, jednakże nie może być to kwota wyższa niż 1.000 zł.

Przy całkowitych kosztach założenia żłobka tysiąc złotych nie jest dużą kwotą, ale podoba mi się, że radni warszawscy zdecydowali się zmniejszyć to obciązenie do minimum, czyli do 1 zł 🙂

Biorąc pod uwagę, że w tym roku mają ruszczyć unijne dotacje związane z opiek nad dziećmi do lat 3, koszty założenia olacówki będą mogły jeszcze spaść.

Ciekawym wsparciem, które oferują poszczególne dzielnice Warszawy, jest najem lokali użytkowych z zasobów gminnych, które spełniają wymogi do prowadzenia w nich żłobka po preferencyjnych stawkach.

O tym jak Warszawa realizuje opiekę nad najmłodszymi mieszkańcami mozesz przeczytać tutaj.

A jak jest w innych gminach? Możecie się pochwalić w komentarzach 🙂

 

 

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!