ZUS

Dwie wygrane sprawy jednego dnia sprawiają, że był to dzień wyjątkowy 🙂

Wczoraj bowiem ja i moi Klienci odnieśliśmy dwa zwycięstwa nad ZUS przed dwoma różnymi Sądami Okręgowymi (jestem super kierowcą!), w dwóch ciekawych sprawach. Oba wyroki są prawomocne 🙂

Pierwsza sprawa dotyczyła podstawy wymiaru zasiłku macierzyńskiego oraz interpretacji art. 48 a ustawy zasiłkowej. O błędach w interpretacji tego artykułu pisałam w tym wpisie.

Druga dotyczyła kwestii ubezpieczenia chorobowego po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego przez osobę objętą tym ubezpieczeniem dobrowolnie. Dzisiaj trochę o tej drugiej kwestii, dokładna analiza – niebawem, w osobnym poście na blogu.

ZUS bardzo często takie osoby wyklucza z tego ubezpieczenia, jeżeli po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego nie przystąpią do niego powtórnie, co ciekawe w terminie 7 dni, od daty zakończenia pobierania świadczenia. ZUS twierdzi, że takie postępowanie jest uzasadnione przepisami ustawy systemowej (choć nie jest).

Potem jest często płacz i zgrzytanie zębów, „wina księgowej”, bo ZUS bywa nieugięty. Często jest to przyczyna do odmowy wypłaty kolejnego świadczenia – np. chorobowego czy opiekuńczego. A jeżeli świadczenie jest wypłacane, to bardzo często z pominięciem art. 43 ustawy zasiłkowej.

Spraw związanych z odmową wypłaty świadczenia, w tego typu sytuacji jest dużo. Ta, o której piszę swój finał miała dokładnie po 2 latach od odmowy przyznania świadczeń.  Teraz ZUS będzie je musiał wreszcie zapłacić.

 

O tym, że ulga na start jest pułapką pisałam tutaj już dwukrotnie.

Możesz przeczytać o tym w tym wpisie

oraz tutaj:

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Postanowiłam wrócić do tematu przerażona tym, że do uspokojenia atmosfery wystarczy notatka zamieszczona na stronie ZUS.

Temat ten jest dyskutowany w internecie. Nie dalej jak kilka dni był poruszony na jedym z for na FB, skupiającym profesjonalistów w obsłudze dokumentacji i płatności do ZUS. Wszyscy uspokajali klientów na podstawiw informacji, którą ZUS zamieścił na swojej stronie internetowej w dziale aktualności, wśród takich informacji jak „Dolina Krzemowa w ZUS, czy „ZUS rezygnuje z dotacji”.

Informacja brzmi tak:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnia, że umowa agencyjna, umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług, do której  zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może być uznana co do zasady jako wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, pod warunkiem że:

  • jej przedmiot jest taki sam jak przedmiot prowadzonej działalności,
  • osiągane przychody są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej.

W takim przypadku umowy cywilnoprawne zawarte w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych.

Zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są ww. warunki.

Pisemna interpretacja nr 285 z 24 lipca 2018 r., znak: DI/100000/43/822/2018, wydana przez Oddział ZUS w Gdańsku, zawierająca odmienne rozstrzygnięcie, została wydana w sprawie jednostkowej, na podstawie stanu faktycznego przedstawionego przez wnioskującego i dotyczy wyłącznie przedsiębiorcy, na wniosek którego została wydana.

A teraz zerknijcie sobie na interpretację ZUS Oddział w Gdansku. Możecie ją przeczytać tutaj po wpisaniu jej znaku.

Czym różni się od informacji zamieszczonej przez ZUS? Tym, że zawiera przepisy na poparcie stanowiska.

Musisz wiedzieć, że interpretacji nie wydaje każdy oddzial ZUS i „urzędnik z przypadku”, a tylko dwa wyznaczone: w Gdańsku i Lublinie.

Pytanie – dlaczego oficjalne stanowisko ZUS nie jest podparte żadnym przepisem? Moim zdaniem dlatego, że takiego nie ma i konieczna jest nowelizacja przepisów. Oczywiście  mogę się mylić. Najgorzej będzie, gdy nowelizacji nie będzie, a ZUS za rok, dwa zmieni interpretację i zacznie przedsiębiorców ścigać o zaległe składki.

 

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika

Przedsiębiorca, który przedsiębiorcą nie jest

Tak, tak, dobrze czytasz drogi Czytelniku. Każdy przedsiębiorca wchodzący we współpracę z innym przdsiębiorcą powinien go zapytać, czy korzysta z tzw. „ulgi na start” (nie opłaca składek na ubezpieczenie społeczne przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia biznesu).

Jeżeli Twój kontrahent korzysta z takiej ulgi to uwaga – zapłacisz mu nie tylko kwotę z faktury, ale i zapłacisz za niego ZUS.

Brzmi kuriozalnie, ale to prawda.

Dlaczego?

Zgodnie z przepisami nowego art. 8 ust. 6a dodanego do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych:

Za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność nie uważa się w rozumieniu niniejszej ustawy osoby fizycznej, o której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców.

Chodzi tutaj o przedsiębiorców korzystających z „ulgi na start”, czyli  przedsiębiorców będących osobami fizycznymi, którzy podejmuje działalność gospodarczą po raz pierwszy albo podejmują ją ponownie po upływie co najmniej 60 miesięcy od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia i nie wykonują jej na rzecz byłego pracodawcy, na rzecz którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej w bieżącym lub w poprzednim roku kalendarzowym wykonywali w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres wykonywanej działalności gospodarczej.

Taki przedsiębiorca może z ulgi zrezygnować. Jeżeli nie zrezygnuje, to od każdej wystawionej przez niego faktury Klient-przedsiębiorca będzie musiał odprowadzić do ZUS składki na ubezpieczenie społeczne, bowiem dla ZUS przedsiębiorca z ulgą na start przedsiębiorcą nie jest!

Ulga na start nie jest ulgą!

Wychodzi zatem na to, że to nie żadna ulga, a obowiązek zapłaty składek nie obciąża przedsiębiorcy, a jego kontahenta (przedsiębiorcy).

Pewnie ustawodawcy nie o to chodziło (w zamyśle składek miało nie być wcale), ale wyszło jak wyszło. Jeżeli taka interpretacja utrzyma się w ZUS, to niebawem będziemy mieć nowy „rzut” kontroli. Oby nie. Trzeba uważać.

Podsumowując:

  1. Jeżeli chcesz współpracować z przedsiębiorcami korzystającymi z ulgi – do wystawionej przez nich fv, dolicz jeszcze składki na ZUS, które odprowadzisz. Wówczas będziesz znać całkowity „koszt” tej współpracy.
  2. Jeżeli masz prawo do ulgi na start jako mlody przedsiębiorca, poważnie zastanów się, czy chcesz z niej skorzystać. Twoje usługi mogą stać się za drogie właśnie przez dodatkowy koszt składek, który poniesie Twój klient.

Nie wiem czy pamiętacie, ale siedem miesięcy temu opisywałam na tym blogu bardzo ciekawą wygraną sprawę z ZUS. Kiedy o niej pisałam, wyrok jeszcze nie był prawomocny.

Teraz „uprzejmie donoszę”, że wyrok jest już prawomocny. ZUS poprzestał tylko na pisemnym uzasadnieniu wyroku i nie wniósł apelacji. Takie zachowanie należy do rzadkości. Ale muszę przyznać, że Sąd Okręgowy napisał piękne uzasadnienie w tej sprawie, dokładnie wyjaśniając dlaczego ZUS nie miał racji.

Klientce zostały już wypłacone brakujące świadczenia, z odsetkami.

Bardzo ciekawa wygrana w sprawie przeciwko ZUS

Temida Jest Kobietą – wywiad

Dzisiaj dalszy ciąg nadrabiania zaległości na blogu.

Zaproszenie do rozmowy od Wróbli Temidy dostałam w kwietniu 2017 r. Wówczas musiałam odmówić, bowiem większość czasu spędzałam w szpitalu u mojej córki, która urodziła się w marcu, jako wcześniak.

Ostatecznie spotkaliśmy się na nagraniu w Państwomiasto w grudniu 2017 r. Materiał nagrany przez Panda TV jest już dostępny.

Jakub Przeorek i Paweł Śliwiński pytali mnie przede wszystkim o blogi i blogowanie, o wybór specjalizacji. Było trochę śmiesznie, trochę poważnie, ale głównie na luzie.

Jeżeli macie ochotę – zobaczcie:

 

Śmierć odwołującego to temat smutny, ale jak się niestety okazuje bardzo potrzeba wyjaśnień w kwestii – co dalej. Postanowiłam poruszyć ten temat na blogu, bowiem ostatnio pytają mnie o to najczęściej dzieci emerytowanych mundurowych, którzy sami wnosili swoje odwołania od decyzji ZER MSWiA lub BESW do sądu.

Decyzja ZER – gdzie się odwołać?

Podobnie się dzieje, gdy rodzina zawiadamia mnie, że mój Klient/klientka zmarł(a). Zazwyczaj padają wówczas pytania – co ze sprawą w sądzie, czy wszystko przepadło?

Sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych zazwyczaj mają wymiar fiskalny. Chodzi o pieniądze – świadczenie: emeryturę, rentę, zasiłek chorobowy, albo o wysokość tych świadczeń. Nawet sprawy o podleganie ubezpieczeniom społecznym mają wymiar pieniężny, bo wydano je odmawiając także świadczenia.

Gdy umiera strona procesu (w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych będzie to zawsze odwołujący) sprawa sądowa wcale nie musi dobiec końca.

Zawieszenie postępowania

Najpierw sąd zawiesi ją z urzędu, na podstawie art. 174 k.p.c.

§ 1. Sąd zawiesza postępowanie z urzędu:
1) w razie śmierci strony lub jej przedstawiciela ustawowego, utraty przez nich zdolności procesowej, utraty przez stronę zdolności sądowej lub utraty przez przedstawiciela ustawowego charakteru takiego przedstawiciela;

Takie postępowanie może zostać wznowione z urzędu, gdy sąd dowie się, że ustała przyczyna zawieszenia:

art. 180 k.p.c.:

§ 1. Sąd postanowi podjąć postępowanie z urzędu, gdy ustanie przyczyna zawieszenia, w szczególności:
1) w razie śmierci strony – z chwilą zgłoszenia się lub wskazania następców prawnych zmarłego albo z chwilą ustanowienia we właściwej drodze kuratora spadku;
W takim przypadku postępowanie będzie się toczyło z udziałem spadkobierców. Oczywiście sprawa będzie dotyczyła tylko czasu do śmierci strony.

Jakie dokumenty są potrzebne

Przede wszystkim potrzebny jest akt zgonu, żeby sąd mógł zawiesić postępowanie. A następnie, aby je wznowić: poświadczenie dziedziczenia lub stwierdzenie nabycia spadku.

Kwestia wznowienia postępowania może być ważna zwłaszcza dla osób uprawnionych do renty po zmarłym.

Przykład:

W dniu 1 czerwca 2018 r. zmarł Pan Kazimierz, były policjant, który w ubiegłym roku otrzymał od ZER MSWiA decyzję obniżającą jego emeryturę od 1.10.2017 r. Pan Kazimierz  korzystając z pomocy złożył odwołanie od tej decyzji, jego sprawa trafiła do sądu.

Po jego śmierci żona Krystyna otrzymała rentę rodzinną, jednakże jest ona wypłacana na podstawie art. 24 a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym (służb mundurowych). W przypadku Pani Krystyny wysokość renty rodzinnej ustala się na podstawie świadczenia, które przysługiwało zmarłemu. Gdyby natomiast w postępowaniu sądowym sąd uznał decyzję ZER MSWiA za niesłuszną i ją zmienił (tym samym przywracając pierwotny sposób naliczenia emerytury Pana Kazimierza) to na tym skorzysta też Pani Krystyna, której renta rodzinna by wzrosła. Pani Krystynie przysługiwałoby też wyrównanie świadczenia od daty nabycia prawa do niego.

Ten przykład w prosty sposób pokazuje, że śmierć strony postępowania sądowego nie musi oznaczać umorzenia postępowania.

Jeśli masz  jakieś pytania, potrzebujesz pomocy prawnej w swojej sprawie, napisz do mnie:

kancelaria@przyborowska.eu lub użyj poniższego formularza

Specjalizacja: ubezpieczenia społeczne

Ubezpieczenia społeczne nie są lubianą dziedziną wśród prawników. Choćby dlatego, że nie wystaczy tylko przeczytać jednej czy drugiej ustawy, potrzebne jest doświadczenie i znajomość specyfiki postępowania. W tym przypadku procedura administracyjna miesza się z cywilną. Koszty zastępstwa procesowego za poprowadzenie sprawy o emeryturę, rentę czy zasiłek są śmiesznie niskie (180 zł) i nie przystają do cen rynkowych za poprowadzenie sprawy. Klientami są osoby fizyczne, a nie klient biznesowy, z założenia – lepiej wypłacalny. „ZUS-y – srusy” tak powiedziała mi pewna młoda prawniczka, marząca o wielkiej karierze, na początku swojej drogi w zawodzie, gdy usłyszała jakie sprawy prowadzę.

Ja tam jednak lubię prowadzić takie sprawy, a najlepiej je wygrywać.

Bo za każdą taką sprawą kryje się konkretna osoba i jej potrzeby. Nic tak nie cieszy jak „wygrany” zasiłek macierzyński, gdy przez trzy lata ZUS nic nie wypłacił; czy „wygranie” dodatkowych 400 zł do  comiesięcznej emerytury.

Sprawa z zakresu ubezpieczeń społecznych, może „dotknąć” każdego z Nas. A to ZUS źle przeliczy kapitał początkowy,  albo nie uzna kogoś za ubezpieczonego, a to ZER MSWiA odmówi renty rodzinnej. Przykłady można mnożyć.

#wolnesądy

I dlatego dla każdego z Nas powinna być ważna niezawisłość sądownicza i trójpodział władzy, bez politycznego nacisku na sądy i sędziów. Reforma sądownictwa jest potrzebna, ale nie przepychana kolanem, po nocach, z kilkoma nowelizacjami po drodze, bo ustawodawca „o czymś zapomniał”, z „omijaniem” konstytucji, bez konsultacji społecznych i opinii środowiska prawniczego.

Nie jestem konstytucjonalistką, ani legislatorką więc nie mam zamiaru się wymądrzać. Ale proszę zastanówcie się, dlaczego władza ustawodawcza odgradza się od Suwerena barierkami i kordonem Policji?

Niezawisłe i sprawnie działające sądy są gwarancją rzetelnego procesu dla każdego z Nas. Jest to ważne w każdej sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych czy prawa pracy. Sądy muszą ważyć interes obywatela i państwa. Każda emerytura, renta czy zasiłek płacony jest przecież z naszych składek, ale z budżetu państwa. Wyrok zmieniający decyzję ZUS w praktyce często pociąga za sobą wypłatę pieniędzy dla obywatela.

Co się stanie, gdy sędziowie ulegną naciskom i interes fiskalny państwa będzie ważniejszy? Czy pracownik w sporze z pracodawcą – spółką skarbu państwa będzie miał szansę na obronę swoich racji? Czy pozew przeciwko szpitalowi publicznemu, w sytuacji błędu medycznego będzie miał jeszcze sens?

Sprawa z zakresu ubezpieczeń społecznych dotycząca unijnej koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (gdy Polak lub Polka posiadał / nie posiadał ubezpieczenie społeczne w innym państwie członkowskim) stała się przyczyną do zadania przez SN pytań Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

O co pyta Sąd Najwyższy możecie przeczytać tutaj.

 

Problematyczny art. 48a

Gdy w styczniu 2016 r. w życie wchodziła nowelizacja ustawy zasiłkowej (ta, która miała ukrócić „wyłudzanie” wysokich zasiłków) na urzędników w ZUSie padl blady strach, bo nikt nie wiedział jak liczyć świadczenia na nowych zasadach.

Artykuł 48 a jest bowiem tak napisany, że mało kto na początku wiedział jak świadczenia ubezpieczonym dobrowolnie liczyć.

Zobaczcie sami:

Art.  48a. [Podstawa wymiaru zasiłku chorobowego]

  1. W przypadku ubezpieczonego, dla którego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe stanowi zadeklarowana kwota, podlegającego ubezpieczeniu chorobowemu przez okres krótszy niż okres, o którym mowa w art. 48 ust. 1, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi suma:

1) przeciętnej miesięcznej najniższej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz

2) kwoty stanowiącej iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz liczby tych miesięcy

2.Jeżeli okres ubezpieczenia chorobowego rozpoczął się po przerwie nieprzekraczającej 30 dni od ustania ubezpieczenia chorobowego z innego tytułu, w liczbie pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia, o której mowa w ust. 1 pkt 2, uwzględnia się również pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia z poprzedniego tytułu. Liczba pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia uwzględnionych z poprzedniego i aktualnego tytułu nie może przekraczać 12.

3.W przypadku, o którym mowa w ust. 2, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przyjmuje się przeciętną miesięczną najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe oraz przeciętną kwotę zadeklarowaną jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o których mowa w ust. 1, za okres pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia z aktualnego tytułu.

4. Jeżeli przerwa w ubezpieczeniu chorobowym, o której mowa w ust. 2, nie jest związana z ustaniem tytułu do ubezpieczeń społecznych, a związana jest jedynie z nieopłaceniem składki na ubezpieczenie chorobowe bądź z opóźnieniem w jej opłaceniu, w podstawie wymiaru zasiłku uwzględnia się również przeciętny miesięczny przychód za miesiące przed przerwą.

5. Jeżeli ubezpieczony przez cały okres wykonywania pozarolniczej działalności deklaruje podstawę wymiaru składek w kwocie nie niższej niż określona w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, za najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o której mowa w ust. 1, uważa się kwotę określoną w art. 18 ust. 8ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Wyliczenia

Najwięcej problemów jest z wyliczeniem zasiłków osobom, które opłacają dobrowolne ubezpieczenie chorobowe po zmianie tytułu tego ubezpieczenia (np. po zakończeniu umowy o pracę kontynuujemy ubezpieczenie chorobowe dobrowolnie z tytułu umowy zlecenia lub prowadząc działalność gospodarczą).

Gubią się księgowe, zapisy błędnie interpretuje też wielu prawników (trafiła do mnie klientka z błędną poradą udzieloną przez panią mecenas zajmującą się ubezpieczeniami społecznymi). ZUS też błędnie liczy, ale robi tak raczej z oszczędności, by często płacić niższe zasiłki, a nie z niewiedzy.

Bo w decyzji jest przecież jasno napisane jak ZUS to wyliczył i laik niestety może się w tym pogubić.

Odwołań od błędnych decyzji co do podstawy wymiaru świadczeń (oczywiście zaniżonych) przybywa „z siłą wodospadu”. Najczęściej bowiem ZUS wylicza świadczenie stosując art. 48 a ust. 1 zapominając, że dla osób kontynuujących ubezpieczenie zasiłki wylicza się stosując ust. 2 i 3 tego przepisu.

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Podam Wam przykład jednej ze spraw, którą prowadziłam:

Moja Klientka prowadziła działalność gospodarczą i jednocześnie pracowała na etacie z pensją powyżej pensji minimalnej. Po zakończeniu umowy o pracę zaczęła oplacać składki na ubezpieczenie chorobowe, od najwyższej podstawy wymiaru składek. Po dwóch miesiącach zaczęła chorować.  Różnica w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego ustalonej przez ZUS, a wywalczonej w sądzie wynosiła ponad 6 tys zł! I nie chodziło wcale o wysokość pensji podczas pracy na etacie, bowiem ta nie jest brana pod uwagę.

Co zrobi ZUS gdy sprawa trafi do sądu

Gdy piszę odwołanie od tego typu decyzji spotkałam się z trzema praktykami oddziałów ZUS:

  1. w trakcie procesu ZUS sam zmienia decyzję o podstawie wymiaru zasiłku, zwłaszcza gdy sąd nakłada na niego obowiązek wyliczenia hipotetycznego zasiłku zgodnie z żądaniem zawartym w odwołaniu. ZUS traktowany jest wówczas jako przegrany i ponosi koszty postępowania;
  2. po przegranym procesie w I instancji ZUS występuje tylko o uzasadnienie wyroku i nie składa apelacji;
  3. zdarzają się apelacje, w praktyce powtarzające argumentację zawartą w zaskarżonej decyzji.

Jeżeli płacicie składkę chorobową dobrowolnie, opłacacie składki od podstawy wyższej niż minimalna i przyjdzie Wam korzystać z zasiłku chorobowego, macierzyńskiego lub opieki na dziecko to uważnie czytajcie ten przepis, a potem policzcie czy ZUS wypłacił Wam tyle, ile trzeba.

Jeśli masz  jaieś pytania, potrzebujesz pomocy prawnej w swojej sprawie, napisz do mnie:

Wielu obywateli uważa, że zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, czy obecnie w Sądzie Najwyższym go nie dotyczą. Czasami, o tym jak ważne jest niezawisłe sądownictwo przekonują się bardzo szybko.

W minionym tygodniu przekonała się o tym jedna z moich klientek, która już rok czeka na rozpatrzenie apelacji złożonej przez ZUS w sprawie, którą wygrałyśmy w I instancji.

Sprawa utknęła w Sądzie Apelacyjnym, z praktyki wiem, że od złożenia apelacji do daty rozprawy upływa w tym sądzie … 20 miesięcy. Dwa lata to sporo, zważywszy, że wcześniej sprawa toczyła się jeszcze przed Sądem Okręgowym.

Klientka pytała czy  jakoś można przyspieszyć sprawę np. pismem do sądu.

Owszem – napisać można, ale powód napisania pisma musiałby być wyjątkowy, żeby mógł odnieść skutek.

Możliwa jest jednak do wniesienia skarga na przewlekłość postępowania. Właściwie jest to skarga na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowyanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki.

W przypadku przewlekłości postępowania przed sądem apelacyjnym skargę należy wnieśc do Sądu Najwyższego.

I tu zaczynają się schody, bo obecnie mamy Sąd Najwyższy w zupełnej rozsypce. Nie wiadomo, którzy sędziowie są w stanie czynnym i mogą orzekać, jest wiele wakatów związanych z powstaniem zupełnie nowej izby i reorganizacją pozostałych izb. Autorzy ustawy twierdzą nawet, że obecnie Sąd Najwyższy nie ma I Prezesa!

Wydawać by się mogło, że to co dzieje się obecnie z Sądem Najwyższym jest bez znaczenia.

Gdyby moja klientka teraz zdecydowała by się wnieść skargę do Sądu Najwyszego to z dużym prawdopodobieństwem odniosłaby ona odwrotny skutek. Nie wiadomo kiedy Sąd Najwyższy by się sprawą zajął, czy nie będzie wątpliwości co do składu osobowego itd. Zamiast sprawę przyspieczyć skarga by ją spowolniła, nie wiadomo na jak długo akta sprawy przeleżałyby w Sądzie Najwyższym.

Ze skargi zrezygnowałyśmy i nadal czekamy na wyznaczenie terminu i rozpatrzenie apelacji ZUS.

Dlaczego o tym wspominam?

Wielu znas wydaje się, że to co się dzieje z Trybunałem Konstytucyjnym (wystarczy spojrzeć choćby na to jak bardzo spadła liczba rozpatrywanych spraw) Czy Sądem Najwyższym jest mało interesujące i obchodzi tylko prawników i polityków. No bo kto będzie sobie zaprzątał głowę kolejną nowelizacją ustawy o SN czy kwestią tzw. „sędziów dublerów” w TK, przecież te sądy nie zajmują się sprawami zwykłych obywateli.

Postrzeganie problemu zmienia się z momentem, gdy dokonywane zmiany uderzają rykoszetem w Nas samych.

 

 

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!