Witam po dłuższej przerwie.

Dzisiaj odeślę Was do artykułu, który ukazał się w poniedziałek w serwisie money.pl

Dziennikarz Jakub Ceglarz zajął się tematem decyzji ZUS, w których ubezpieczony pracownik (i jego pracodawca) dowiaduje się, że jego świadczenie będzie wypłacane od innej podstawy niż pobierana pensja i opłacone składki. Pan Jakub zapytał mnie, czy takie działanie ZUS jest zgodne z prawem i jak się bronić przed takimi decyzjami.

Problematyka tego typu decyzji była już poruszana przeze mnie na tym blogu np. w tym wpisie.

Całość  artykułu pana Ceglarza przeczytacie tutaj.

Dzisiaj kolejny wpis o absurdach w sprawach z ZUS. Poprzedni znajdziecie tutaj.

Ile można czekać na przekazanie przez ZUS naszego odwołania do Sądu? Okazuje się, że aż 533 dni, czyli o 503 za dużo!

Szczerze mówiąc nie bardzo mieściło mi się to w głowie, gdy o sprawie poinformowała mnie Czytelniczka bloga, ale to prawda.

Zgodnie z przepisami ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 83 ust. 7) w przypadku wniesienia odwołania – ZUS ma dwie możliwości:

  1. albo rozpatrzyć sprawę pozytywnie dla Odwołującego się – zgodnie z odwołaniem (wówczas nie nadaje sprawie dalszego biegu);
  2. albo w terminie 30 dni przygotować na to odwołanie odpowiedź i przekazać je do właściwego sądu.

Nie ma tutaj mechanizmu  „kontrolnego” dla Odwołującego, jak w przypadku opieszałości przy wydawaniu decyzji (w takim przypadku można wnieść odwołanie od razu do sądu), nad ZUS nie wisi żaden „bacik”.

Osobiście, wydaje mi się, że ZUS zwyczajnie zgubił akta, albo trafiły gdzieś na dno wielkiej sterty spraw.

A sprawa nie byle jaka bo pracownicy ZUS obciął świadczenie uważając, że ta zarabia za dużo. To ulubiony ostatnio sposób ZUS na wypłatę zaniżonego świadczenia. Problem polegał na tym, że odwołanie od decyzji zaniżającej podstawę wymiaru składek odwołał się tylko pracodawca (i o sprawie też zapomniał), pracownica nie.

Kobieta po półtora roku zapytała ZUS kiedy wreszcie dostanie wyrównanie świadczenia… no i się zaczęło. Nagle sprawa została przekazana do sądu, a sąd postanowił…. odwołanie  przekazane z rażącym uchybieniem terminu ….rozpatrzyć jak gdyby nigdy nic, a ostatecznie – przyznać rację ZUS. Wyrok jest nieprawomocny.

Pytania w tej sprawie rodzą się co najmniej dwa:

  • czy sąd powinien orzekać, a jeżeli tak, to czy nie powinien uznać, że skoro od złożenia odwołania od decyzji minęło tyle czasu to należy Odwołującemu przyznać rację?
  • Czy Odwołujący może się starać o jakieś odszkodowanie/zadośćuczynienie z tytułu opieszałości urzędniczej?

O tym będzie mowa w jednym z kolejnych wpisów.

 

gazetyTe prawie 6 lat prowadzenia bloga Temida Jest Kobietą sprawiły, że moje wpisy śledzi wielu dziennikarzy zajmujących się tematyką ubezpieczeń społecznych, polityki prorodzinnej czy szeroko pojętego biznesu.

Mój wpis o tym jak ważny jest sprawnie działający Trybunał Konstytucyjny (na przykładzie sprawy przeciwko ZUS) stał się inspiracją dla dziennikarki Rzeczpospolitej. Katarzyna Nowosielska zajęła się tematem kontroli przeprowadzanych przez ZUS u pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży.  Artykuł możecie przeczytać tutaj.

Tematem zajął się również Paweł Bednarz, dziennikarz Onet Biznes, który poprosił mnie o komentarz do swojego tekstu. Jego artykuł można przeczytać tutaj.

TrybunałWiele osób gubi się już wokół całego zamieszania dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. A to, czy Trybunał działa sprawnie jest ważne dla każdego „Kowalskiego”. Zaraz wytłumaczę dlaczego, na przykładzie, który może dotyczyć każdej osoby zatrudnionej na umowie o pracę.

W przypadku, gdy rząd będzie nadal twierdził, że wydawane przez #TrybunałKonstytucyjny wyroki to „spotkania sędziów przy kawie i ciasteczkach” może dojść do dysonansu. Rząd i administracja (np. też ZUS) nie będą uznawały wyroków i będą wydawać decyzje z pominięciem najnowszych orzeczeń. Wówczas obywatel będzie kierował sprawę do sądu, który rozpatrując ją będzie brał pod uwagę odpowiedni wyrok Trybunału.

Prowadzę wiele spraw, w których ZUS kwestionuje podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne i ustala własną podstawę, od której wylicza świadczenia (np. zasiłek chorobowy czy macierzyński), lub która ma potem znaczenie przy ustalaniu wysokości renty czy emerytury.

Robi tak w przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę. Rzecz nie dotyczy tylko osób, które przeszły na świadczenia, coraz częściej spotykam przypadki, gdy ZUS ingeruje w umowę zawartą między pracodawcą, a pracownikiem twierdząc, że zgodnie z zasadami współżycia społecznego pensja jest za wysoka, podstawa wymiaru i pobierane składki też. Robi tak najczęściej gdy wszczyna kontrolę sam, lub po czyimś zawiadomieniu.

Taką dużą swobodę daje ZUS art. 83 ust. 1 i 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Art. 83. 1. Zakład wydaje decyzje w zakresie indywidualnych spraw dotyczących w szczególności:
1)   zgłaszania do ubezpieczeń społecznych;
2)   przebiegu ubezpieczeń;
3)   ustalania wymiaru składek i ich poboru, a także umarzania należności z tytułu składek;
3a)  ustalania wymiaru składek na Fundusz Emerytur Pomostowych i ich poboru, a także umarzania należności z tytułu tych składek;
4)   ustalania uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych;
5)   wymiaru świadczeń z ubezpieczeń społecznych.
2. Od decyzji Zakładu przysługuje odwołanie do właściwego sądu w terminie i według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego.

Wystarczy jednak przejść do przepisu, który wskazuje, co tak naprawdę ZUS wolno kontrolować:

Art. 86. 1. Kontrolę wykonywania zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych przez płatników składek przeprowadzają inspektorzy kontroli Zakładu.
2. Kontrola może obejmować w szczególności:
1)   zgłaszanie do ubezpieczeń społecznych;
2)   prawidłowość i rzetelność obliczania, potrącania i opłacania składek oraz innych składek i wpłat, do których pobierania zobowiązany jest Zakład;
3)   ustalanie uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych i wypłacanie tych świadczeń oraz dokonywanie rozliczeń z tego tytułu;
4)   prawidłowość i terminowość opracowywania wniosków o świadczenia emerytalne i rentowe;
5)   wystawianie zaświadczeń lub zgłaszanie danych dla celów ubezpieczeń społecznych;
6)   dokonywanie oględzin składników majątku płatników składek zalegających z opłatą należności z tytułu składek.

Z tego przepisu  moim zdaniem wcale nie wynika  uprawnienie ZUS do ingerowania w umowę o pracę i „ustalania” podstawy wymiaru składek.

Przepisy te mimo, iż nie  wynika to z nich wprost  stanowią jednak podstawę kompetencyjną dla organu ZUS  do ustalania wysokości podstawy wymiaru składki ZUS na ubezpieczenie chorobowe poprzez weryfikację. wysokości wynagrodzenia pracownika mimo istnienia ważnej i wykonanej umowy.

Znalazł się jednak sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie, który zadał pytanie prawne – czy te przepisy interpretowane jako podstawa kompetencyjna do takiej ingerencji nie naruszają ustawy zasadniczej.

Sprawa w Trybunale Konstytucyjnym ma sygnaturę P 9/15 i czeka na rozpatrzenie.

I teraz najważniejsze – jeżeli Trybunał orzeknie, że te przepisy są niezgodne z konstytucją, a administracji „nie będzie wolno” stosować się do wyroków TK (wystarczy wskazać na wypowiedzi choćby Ministra Sprawiedliwości i jego słynny już list do Prezesa Trybunału), to będziemy mieć sytuację kuriozalną.

ZUS nadal będzie sobie wydawał decyzje pisząc w nich, że czyjeś zarobki są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (wierzcie mi, że ZUS potrafi „tak po prostu” obniżyć podstawę wymiaru składek np. absolwentowi studiów do minimalnej pensji krajowej twierdząc, że 2500 zł brutto to dla absolwenta za dużo, a doświadczenie życiowe wskazuje, że pierwsza umowa o pracę opiewa na pensję minimalną), będzie ucinał podstawy i wypłacał niższe świadczenia. Od takiej decyzji obywatel będzie musiał składać odwołanie do sądu, a ten zmieni decyzję, bo uzna, że przepisy na których oparł się ZUS zgodnie z wyrokiem TK są niezgodne z konstytucją.

Może Ci się wydawać, że spór o Trybunał jest sztuczny, że to wojna rządu i PIS z prawnikami, czy oderwanym wreszcie od władzy „gorszym sortem”. Tak nie jest. Trybunał Konstytucyjny chroni nas – obywateli przed „głupotą władzy” i bublami prawnymi. Stoi na straży naszych wolności i praw, a prędzej czy później jakieś jego orzeczenie będzie miało rzeczywisty wpływ na Twoją sytuację prawną. Ot choćby w sprawie przeciwko ZUS.

e06c798500008b794d075900Tak, tak – tytuł posta to najprawdziwsza prawda.

Widziałam już kilka decyzji ZUS odmawiających pracownikowi (zatrudnionemu na umowę o pracę) wypłaty zasiłku w wysokości odpowiadającej ustalonej podstawie wymiaru składek i ustalających tę podstawę na poziomie pensji minimalnej.

W oparciu o przepis art. 18 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe pracowników stanowi przychód, czyli pensja.

Tymczasem ZUS został wyposażony w upoważnienie do kontroli i ingerencji w podstawę wymiaru składek pracowników (wyrok Sądu Najwyższego ukrócił takie praktyki w stosunku do przedsiębiorców), gdy uzna, że wynagrodzenie jest za wysokie i narusza zasady współżycia społecznego. W takim przypadku wypłaca świadczenie zaniżone – od podstawy wymiaru składek, jaka uzna za słuszną – najczęściej jest to pensja minimalna.

Dodać trzeba, że pracodawca – płatnik składek odprowadzał za pracownika składki od rzeczywiście ustalonej umową o pracę pensji.

Mamy więc sytuację gdy np. pracownik zarabia 3.000 zł brutto (czyli poniżej średniej krajowej) – od takiej kwoty pracodawca odprowadza składki, ZUS je przyjmuje, a gdy otrzymuje wniosek o wypłatę zasiłku wówczas ZUS przyznaje świadczenie tylko od kwoty 1750 zł (pensja minimalna w 2015 r.).

Szczególnie narażeni na taką sytuację są przedsiębiorcy zatrudniający kogoś pierwszy raz na nowo utworzone stanowisko lub kogoś młodego – zwłaszcza absolwentów szkół.

Wychodzi na to, że inspektorom w ZUS nie mieści się w głowie, że można zatrudnić kogoś z pensją wyższą niż minimalna.

Nie wierzycie?

Poniżej fragment uzasadnienia decyzji ZUS, którą otrzymała moja klientka:

Zasada odpłatności płacy oznacza, że pracownikowi przysługuje wynagrodzenie godziwe, odpowiadające m. in. rodzajowi wykonywanej pracy i posiadanym kwalifikacjom (art. 78 k.p.)

W tej sytuacji trzeba wskazać, że niecodziennym jest, aby pracodawca zatrudniając pracownika „od razu” przyznawał mu wynagrodzenie w wysokości przekraczającej minimalne wynagrodzenie.

Dziwnym trafem ostatnio bardzo często ZUS za godziwą uznaje wyłącznie pensję minimalną.

A co można zrobić w takim przypadku?

Odwołać się od takiej decyzji do sądu za pośrednictwem ZUS – w terminie 30 dni od jej odebrania.

Jakiś czas temu dziennikarka Claudii poprosiła mnie o komentarze do kilku historii Czytelniczek pisma, które walczyły z ZUS-em. Napisałam obszerne komentarze, które niestety musiały zostać „przycięte”.

Oto efekt 🙂 w czerwcowym numerze Claudii.

Scanned-image-95Scanned-image-97

Chcesz wiedzieć ile Twoich i moich pieniędzy zgromadził na kontach ZUS, na jaką emeryturę mogą liczyć dzisiejsi trzydziestolatkowie i czy system ubezpieczeń społecznych nie zbankrutuje koniecznie przeczytaj ten artykuł.

W jednym z najbardziej popularnych postów na tym blogu, który napisałam ponad rok temu – Poufność wynagrodzenia pojawiło się takie zdanie:

Co więcej – pracownik ujawniający  kolegom z pracy wysokość swojej pensji może zostać posądzony o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, co może wiązać się z karą lub nawet rozwiązaniem umowy o pracę.

Taki właśnie los (zwolnienie z pracy) spotkał „bohatera” orzeczenia Sądu Najwyższego, o którym pisze dziś Gazeta Prawna.

 W orzeczeniu tym Sąd Najwyższy przełamał utarty już pogląd, że ujawnienie wysokości zarobków w firmie może być ciężkim naruszeniem pracowniczym kwalifikującym takiego pracownika do zwolnienia z pracy.

Read more »

http://www.flickr.com/photos/49587269@N08/4543273295

Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech, o której już wielokrotnie pisałam na blogu, w artykule 2  ma taki zapis:

1. Opieka nad dziećmi w wieku do lat 3 może być organizowana w formie żłobka lub
klubu dziecięcego, a także sprawowana przez dziennego opiekuna oraz nianię.

Wydawałoby się, że żłobki i nianie to nic nowego, ale dzięki tej ustawie nianie wreszcie będą mogły wyjść z szarej strefy i będą „normalnie” zarabiać odkładając na swoją przyszłą emeryturę.

Jak to możliwe?

Nianią, zgodnie z ustawą będzie osoba fizyczna (a więc nie będzie trzeba prowadzić działalności gospodarczej), która będzie świadczyła opiekę nad dziećmi na podstawie specjalnej pisemnej umowy zawieranej z  rodzicami.

Umowa uaktywniająca

Umowa uaktywniająca określa w szczególności:
1) strony umowy;
2) cel i przedmiot umowy;
3) czas i miejsce sprawowania opieki;
4) liczbę dzieci powierzonych opiece;
5) obowiązki niani;
6) wysokość wynagrodzenia oraz sposób i termin jego wypłaty;
7) czas, na jaki umowa została zawarta;
8) warunki i sposób zmiany, a także rozwiązania umowy.

Nowością w pracy niań będzie to, że za swoją pracę będzie prócz wynagrodzenia miała opłacane  składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe oraz na ubezpieczenie zdrowotne.

Płatnikiem składek jest ZUS, oraz rodzic w przypadku nadwyżki nad kwotą minimalnego wynagrodzenia.

Niania będzie mogła także przystąpić dobrowolnie do ubezpieczenia chorobowego – składkę tę opłacał będzie rodzic.

Ważne

Jeżeli rodzic lub rodzice stracą pracę lub zaprzestaną prowadzenia działalności gospodarczej składki przez 3 miesiące będzie płacił ZUS.

Nowe przepisy dotyczące niań wejdą w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy.

Wszystkich poszukujących  informacji dodatkowych zapraszam do kontaktu poprzez zakładkę porady on-line.

Wzór umowy uaktywniającej dostępny jest we wpisie Umowa uaktywniająca – zapraszam.

http://www.flickr.com/photos/jaypjay/421272571

W dniu dzisiejszym kolejna porcja informacji dotycząca dziennych opiekunów. Poprzedni wpis znajdziecie Państwo tu.

Wiemy już kim będzie dzienny opiekun, czym będzie się zajmował oraz kto zgodnie z ustawą o opiece nad dziećmi do lat trzech będzie mógł dziennym opiekunem zostać.

Jak będzie można zostać dziennym opiekunem?

Gminy zainteresowane instytucją dziennego opiekuna będą ogłaszały specjalne konkursy ofert.

Konkursy będą otwarte i przeprowadzane na podstawie zasad określonych w ustawie z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

W przypadku wygrania konkursu osoba chcąca być dziennym opiekunem podpisuje z wójtem/burmistrzem/prezydentem miasta  umowę ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.

Ile będzie można zarobić – czyli wynagrodzenie.

Obecnie jeszcze nie wiadomo jakie to będą kwoty. Zgodnie z art. 43 ustawy:

Maksymalną wysokość wynagrodzenia dziennego opiekuna oraz zasady jego ustalania
określa, w drodze uchwały, rada gminy.

Wszyscy dzienni opiekunowie będą figurowali w wykazie prowadzonym przez daną gminę.

Wykaz jest jawny i podlega publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej gminy prowadzącej wykaz.
Czy dzienny opiekun będzie musiał mieć wykształcenie pedagogiczne?

Ustawa bezpośrednio nie stawia takiego wymagania, tym bardziej, że kandydaci będą musieli odbyć specjalne szkolenie. Jednakże posiadanie takiego wykształcenia zapewne będzie brane pod uwagę podczas konkursu ofert.

Dlaczego uważam, że dzienny opiekun to fajny pomysł na biznes dla mamy?

Bo to świetny sposób na wychowywanie własnego małego dziecka (nie posyłamy własnej pociechy do żłobka, niani czy przedszkola), zapewniamy mu kontakt z rówieśnikami a jednocześnie możemy „podreperować” domowy budżet.

Warunków do spełnienia jest kilka  (w tym ten najważniejszy – trzeba kochać dzieci), ale chyba będzie warto takim opiekunem zostać 🙂

Nie wiesz jak będzie trzeba przygotować własną ofertę – zajrzyj tutaj.