odwołanie od decyzji ZUS

Odwołanie od decyzji ZUS

Ostatnio jeden z dziennikarzy Dziennika Gazety Prawnej poprosił mnie o opinię, czy odwoływanie się od decyzji ZUS ma sens. O tym, co mu odpowiedziałam będzie można podobno przeczytać 18 września.

Ale już dziś uchylę rąbka tajemnicy – oczywiście że warto, zwłaszcza, gdy decyzja ZUS jest nieprawidłowa.

I tutaj wrócę do przykładu, który przytoczyłam we wpisie ZUS kontra firmy.

A było to tak:

Firma zatrudnia pracownicę, kobieta jest w ciąży, ale ciąża nie może być cechą dyskryminującą potencjalnego pracownika, pracodawca zatrudniając kobietę nie może nawet zapytać czy jest ona w ciąży lub ją planuje.

Praca jest wykonywana, przynosi efekty. Kobieta rodzi dziecko, a ZUS przyznaje zasiłek za okres marzec 2013-marzec 2014. W listopadzie 2013 r. ZUS prowadzi postępowanie sprawdzające, zasiłek wypłacany jest nadal, aż do końca okresu jego pobierania.

I nagle BUM. Po kilku miesiącach od zakończenia pobierania zasiłku przez pracownicę firmy przychodzą dwie decyzje:

1. że kobieta ta nie podlega ubezpieczeniom społecznym i ubezpieczeniu chorobowemu od daty zatrudnienia,

2. że firma ją zatrudniająca ma zwrócić cały zasiłek wraz z odsetkami jako nienależnie pobrany.

Prezes firmy załamany, bo to całkiem spore pieniądze były.

Read more »

zasiłek chorobowyCo wolno przedsiębiorcy pobierającemu zasiłek chorobowy?

Kilka dni temu odbylam rozmowę z moją Klientką (prowadzi działalność gospodarczą), będącą obecnie na zasiłku chorobowym. Klientka zapytała mnie, czy skoro nie może pracować to może wynająć profesjonalnego pełnomocnika do poprowadzenia sprawy? „Prawnik od ZUS” był jej niezbędny. I czy ewentualnie może udzielić pełnomocnictwa…

Moje zdziwienie było ogromne.

Klientka wyszła z założenia, że skoro nie może pracować na L4 to spór z ZUS może toczyć jedynie samodzielnie, bo wynajęcie pełnomocnika ma przecież związek z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Temat prowadzenia działalności na L4 już kiedyś poruszałam na blogu:

Zasiłek chorobowy a prowadzenie działalności gospodarczej

Skoro jest taka potrzeba to wracam do tematu :

Zobaczmy co mówi Sąd Najwyższy o wykonywaniu pracy zarobkowej przez przedsiębiorcę pobierającego zasiłek chorobowy:

1. Pojęcie „prowadzenie działalności gospodarczej” obejmuje bardzo zróżnicowane postacie aktywności zarobkowej, od fizycznego wykonywania konkretnej pracy do prowadzenia przedsiębiorstwa rozumianego jako zarządzanie nim (podejmowanie decyzji gospodarczych). Nie każda więc aktywność zawodowa powoduje utratę prawa do świadczeń należnych na wypadek niezdolności do pracy. Jeżeli aktywność taka ogranicza się do wykonywania sporadycznych czynności zarządzających, samo podpisanie faktur przygotowanych przez zatrudnionych pracowników, nie przesądza o prowadzeniu działalności zarobkowej w rozumieniu powołanego wyżej przepisu.

2. W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą, wykonywaniem pracy zarobkowej w rozumieniu art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2010 r. Nr 77, poz. 512 ze zm.), jest wykonywanie konkretnej pracy, a także wszelkich czynności związanych z jej prowadzeniem, w czym mieści się osobisty nadzór nad nią, podpisywanie dokumentów związany z prowadzoną działalnością.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4.04.2011 r. sygn. akt: II UK 186/11

To, że jest się na zasiłku oznacza, że przedsiębiorca nie może kiwnąć palcem w swojej firmie. Musicie wiedzieć, że „wykonywanie pracy zarobkowej”, nie jest tożsame z formalno-prawnym prowadzeniem działalności gospodarczej zwłaszcza wówczas, gdy w ramach tej działalności zatrudniani są pracownicy.

Co wolno przedsiębiorcy zapobierającemu zasiłek chorobowy?

Przede wszystkim jeżeli prowadzimy jednoosobową działalność gospodarczą i nie mamy pracownika, który mógłby podpisywać faktury, możemy to robić samemu. Podobnie będzie ze składaniem deklaracji do ZUS i US, opłacaniem podatków i składek. Możemy nawet zatrudnić kolejnego pracownika, jeżeli jest potrzebny do tego żeby biznes działał sprawnie, podpisać umowę o dotację unijną czy inne dofinansowanie.  Możemy, a nawet musimy wypłacać pensje pracownikom. Można także złożyć pozew czy odwołanie od decyzji ZUS. Wreszcie można ustanowić pełnomocnika procesowego 🙂

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika

Śmierć odwołującego to temat smutny, ale jak się niestety okazuje bardzo potrzeba wyjaśnień w kwestii – co dalej. Postanowiłam poruszyć ten temat na blogu, bowiem ostatnio pytają mnie o to najczęściej dzieci emerytowanych mundurowych, którzy sami wnosili swoje odwołania od decyzji ZER MSWiA lub BESW do sądu.

Decyzja ZER – gdzie się odwołać?

Podobnie się dzieje, gdy rodzina zawiadamia mnie, że mój Klient/klientka zmarł(a). Zazwyczaj padają wówczas pytania – co ze sprawą w sądzie, czy wszystko przepadło?

Sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych zazwyczaj mają wymiar fiskalny. Chodzi o pieniądze – świadczenie: emeryturę, rentę, zasiłek chorobowy, albo o wysokość tych świadczeń. Nawet sprawy o podleganie ubezpieczeniom społecznym mają wymiar pieniężny, bo wydano je odmawiając także świadczenia.

Gdy umiera strona procesu (w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych będzie to zawsze odwołujący) sprawa sądowa wcale nie musi dobiec końca.

Zawieszenie postępowania

Najpierw sąd zawiesi ją z urzędu, na podstawie art. 174 k.p.c.

§ 1. Sąd zawiesza postępowanie z urzędu:
1) w razie śmierci strony lub jej przedstawiciela ustawowego, utraty przez nich zdolności procesowej, utraty przez stronę zdolności sądowej lub utraty przez przedstawiciela ustawowego charakteru takiego przedstawiciela;

Takie postępowanie może zostać wznowione z urzędu, gdy sąd dowie się, że ustała przyczyna zawieszenia:

art. 180 k.p.c.:

§ 1. Sąd postanowi podjąć postępowanie z urzędu, gdy ustanie przyczyna zawieszenia, w szczególności:
1) w razie śmierci strony – z chwilą zgłoszenia się lub wskazania następców prawnych zmarłego albo z chwilą ustanowienia we właściwej drodze kuratora spadku;
W takim przypadku postępowanie będzie się toczyło z udziałem spadkobierców. Oczywiście sprawa będzie dotyczyła tylko czasu do śmierci strony.

Jakie dokumenty są potrzebne

Przede wszystkim potrzebny jest akt zgonu, żeby sąd mógł zawiesić postępowanie. A następnie, aby je wznowić: poświadczenie dziedziczenia lub stwierdzenie nabycia spadku.

Kwestia wznowienia postępowania może być ważna zwłaszcza dla osób uprawnionych do renty po zmarłym.

Przykład:

W dniu 1 czerwca 2018 r. zmarł Pan Kazimierz, były policjant, który w ubiegłym roku otrzymał od ZER MSWiA decyzję obniżającą jego emeryturę od 1.10.2017 r. Pan Kazimierz  korzystając z pomocy złożył odwołanie od tej decyzji, jego sprawa trafiła do sądu.

Po jego śmierci żona Krystyna otrzymała rentę rodzinną, jednakże jest ona wypłacana na podstawie art. 24 a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym (służb mundurowych). W przypadku Pani Krystyny wysokość renty rodzinnej ustala się na podstawie świadczenia, które przysługiwało zmarłemu. Gdyby natomiast w postępowaniu sądowym sąd uznał decyzję ZER MSWiA za niesłuszną i ją zmienił (tym samym przywracając pierwotny sposób naliczenia emerytury Pana Kazimierza) to na tym skorzysta też Pani Krystyna, której renta rodzinna by wzrosła. Pani Krystynie przysługiwałoby też wyrównanie świadczenia od daty nabycia prawa do niego.

Ten przykład w prosty sposób pokazuje, że śmierć strony postępowania sądowego nie musi oznaczać umorzenia postępowania.

Jeśli masz  jakieś pytania, potrzebujesz pomocy prawnej w swojej sprawie, napisz do mnie:

kancelaria@przyborowska.eu lub użyj poniższego formularza

Problematyczny art. 48a

Gdy w styczniu 2016 r. w życie wchodziła nowelizacja ustawy zasiłkowej (ta, która miała ukrócić „wyłudzanie” wysokich zasiłków) na urzędników w ZUSie padl blady strach, bo nikt nie wiedział jak liczyć świadczenia na nowych zasadach.

Artykuł 48 a jest bowiem tak napisany, że mało kto na początku wiedział jak świadczenia ubezpieczonym dobrowolnie liczyć.

Zobaczcie sami:

Art.  48a. [Podstawa wymiaru zasiłku chorobowego]

  1. W przypadku ubezpieczonego, dla którego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe stanowi zadeklarowana kwota, podlegającego ubezpieczeniu chorobowemu przez okres krótszy niż okres, o którym mowa w art. 48 ust. 1, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi suma:

1) przeciętnej miesięcznej najniższej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz

2) kwoty stanowiącej iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz liczby tych miesięcy

2.Jeżeli okres ubezpieczenia chorobowego rozpoczął się po przerwie nieprzekraczającej 30 dni od ustania ubezpieczenia chorobowego z innego tytułu, w liczbie pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia, o której mowa w ust. 1 pkt 2, uwzględnia się również pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia z poprzedniego tytułu. Liczba pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia uwzględnionych z poprzedniego i aktualnego tytułu nie może przekraczać 12.

3.W przypadku, o którym mowa w ust. 2, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przyjmuje się przeciętną miesięczną najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe oraz przeciętną kwotę zadeklarowaną jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o których mowa w ust. 1, za okres pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia z aktualnego tytułu.

4. Jeżeli przerwa w ubezpieczeniu chorobowym, o której mowa w ust. 2, nie jest związana z ustaniem tytułu do ubezpieczeń społecznych, a związana jest jedynie z nieopłaceniem składki na ubezpieczenie chorobowe bądź z opóźnieniem w jej opłaceniu, w podstawie wymiaru zasiłku uwzględnia się również przeciętny miesięczny przychód za miesiące przed przerwą.

5. Jeżeli ubezpieczony przez cały okres wykonywania pozarolniczej działalności deklaruje podstawę wymiaru składek w kwocie nie niższej niż określona w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, za najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o której mowa w ust. 1, uważa się kwotę określoną w art. 18 ust. 8ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Wyliczenia

Najwięcej problemów jest z wyliczeniem zasiłków osobom, które opłacają dobrowolne ubezpieczenie chorobowe po zmianie tytułu tego ubezpieczenia (np. po zakończeniu umowy o pracę kontynuujemy ubezpieczenie chorobowe dobrowolnie z tytułu umowy zlecenia lub prowadząc działalność gospodarczą).

Gubią się księgowe, zapisy błędnie interpretuje też wielu prawników (trafiła do mnie klientka z błędną poradą udzieloną przez panią mecenas zajmującą się ubezpieczeniami społecznymi). ZUS też błędnie liczy, ale robi tak raczej z oszczędności, by często płacić niższe zasiłki, a nie z niewiedzy.

Bo w decyzji jest przecież jasno napisane jak ZUS to wyliczył i laik niestety może się w tym pogubić.

Odwołań od błędnych decyzji co do podstawy wymiaru świadczeń (oczywiście zaniżonych) przybywa „z siłą wodospadu”. Najczęściej bowiem ZUS wylicza świadczenie stosując art. 48 a ust. 1 zapominając, że dla osób kontynuujących ubezpieczenie zasiłki wylicza się stosując ust. 2 i 3 tego przepisu.

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Podam Wam przykład jednej ze spraw, którą prowadziłam:

Moja Klientka prowadziła działalność gospodarczą i jednocześnie pracowała na etacie z pensją powyżej pensji minimalnej. Po zakończeniu umowy o pracę zaczęła oplacać składki na ubezpieczenie chorobowe, od najwyższej podstawy wymiaru składek. Po dwóch miesiącach zaczęła chorować.  Różnica w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego ustalonej przez ZUS, a wywalczonej w sądzie wynosiła ponad 6 tys zł! I nie chodziło wcale o wysokość pensji podczas pracy na etacie, bowiem ta nie jest brana pod uwagę.

Co zrobi ZUS gdy sprawa trafi do sądu

Gdy piszę odwołanie od tego typu decyzji spotkałam się z trzema praktykami oddziałów ZUS:

  1. w trakcie procesu ZUS sam zmienia decyzję o podstawie wymiaru zasiłku, zwłaszcza gdy sąd nakłada na niego obowiązek wyliczenia hipotetycznego zasiłku zgodnie z żądaniem zawartym w odwołaniu. ZUS traktowany jest wówczas jako przegrany i ponosi koszty postępowania;
  2. po przegranym procesie w I instancji ZUS występuje tylko o uzasadnienie wyroku i nie składa apelacji;
  3. zdarzają się apelacje, w praktyce powtarzające argumentację zawartą w zaskarżonej decyzji.

Jeżeli płacicie składkę chorobową dobrowolnie, opłacacie składki od podstawy wyższej niż minimalna i przyjdzie Wam korzystać z zasiłku chorobowego, macierzyńskiego lub opieki na dziecko to uważnie czytajcie ten przepis, a potem policzcie czy ZUS wypłacił Wam tyle, ile trzeba.

Jeśli masz  jaieś pytania, potrzebujesz pomocy prawnej w swojej sprawie, napisz do mnie:

Wygrana z ZUS

Takie wygrane, jak ta, którą zaraz opiszę lubię najbardziej.

Sprawa znalazła swój szczęśliwy finał po ponad 3 latach od wydania decyzji.

Klientka trafiła do mnie kilka dni po tym, jak Sąd Okręgowy wydał wyrok oddalający jej odwołanie od decyzji ZUS. Kiedy przeczytałam protokoły rozraw, a następnie sporządzone przez sąd pisemne uzasadnienie wyroku to nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać… Oczywistym było, że składamy apelację, bo lista zarzutów do wyroku była spora….

Klientka przed założeniem działalności gospodarczej pracowała na umowę zlecenie. Pracując awansowała, aż w końcu pojawiła się propozycja kierowania zespołem osób, wiążąca się z dużą odpowiedzialnością oraz szeregiem nowych obowiązków. Strony umówiły się, że moja Klientka rozpocznie prowadzenie działalności i za wykonywane prace będzie wystawiać faktury. Wynagrodzenie co miesiąc było dużo wyższe, od dotychczasowego.

Ten fakt nie umknął ZUSowi, który argumentował, że przecież moja Klientka nigdy dotąd tyle nie zarabiała, więc teraz naciąga system na wypłatę wysokiego świadczenia. Argumentację tę poparł również sąd, który dal wiarę wszystkim świadkom, uznał ich zeznania za spójne i logiczne, uznał wszystkie dokumenty zgromadzone w sprawie, a następnie stwierdził, że co prawda praca była wykonywana, ale moja Klientka powinna ją dalej wykonywać jako zlecenie, nie zaś w ramach działalności gospodarczej. Stąd też odmówił prawa do ubezpieczenia z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.  Wychodzi więc na to, że zdaniem ZUS i Sądu jeżeli kiedykolwiek pracowało się na umowę zlecenia to dalej powinno się w tej formie pracować, oczywiście bez podwyżki, bo inaczej od razu „naciągamy system”.

Apelacja

Apelacja wpłynęła do Sądu Apelacyjnego w grudniu 2016 r. i została rozpatrzona przez sąd w tym miesiącu. Co ciekawe ZUS nie wniósł odpowiedzi na apelację.

Sąd II instancji w całości zmienił rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego uznając, że w spornym okresie działalność gospodarcza jak najbardziej była prowadzona, co oznacza, że moja Klientka była objęta ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym, zdrowotnym i dobrowolnym chorobowym.

Tłem całej sprawy była kwestia wypłaty zasiłku macierzyńskiego , którego ZUS nie wypłacił. Teraz będzie musiał zmienić decyzję odmowną i wypłacić to świadczenie, choć zapewne jeszcze trochę to potrwa.

Jestem bardzo ciekawa, czy wypłaci świadczenie z odsetkami, czy bez.

Na końcu pojawia się pytanie – czy ta sprawa musiała tyle trwać. Być może, gdyby Klientka miała pełnomocnika już w I instancji nie trzeba  byłoby pisać apelacji, choć wtedy apelację od wyroku złożyłby pewnie ZUS. Najdłużej sprawa toczyła się przed Sądem Apelacyjnym, bo od wpływu apelacji do jej rozpatrzenia minęło 20 miesięcy…

Trwa to tyle przez braki kadrowe i często wakaty sędziowskie. A skargi na przewlwkłość może „nie opłaca” się wnosić.

Ten przewrotny tytuł zapowiada post o ekonomice procesowej i szybkości postępowania.

Każdy kto wnosi sprawę do sądu chce żeby była rozpatrzona szybko, bez wielorotnego stawiennictwa w sądzie, oraz jak to mówią prawnicy – bez pustych terminów, czyli takich na których w sprawie nie działo się nic merytorycznego.

Kodeks postępowania cywilnego zawiera nawet specjalny artykuł dotyczący szybkości postępowania:

art. 6 

§ 1. Sąd powinien przeciwdziałać przewlekaniu postępowania i dążyć do tego, aby rozstrzygnięcie nastąpiło na pierwszym posiedzeniu, jeżeli jest to możliwe bez szkody dla wyjaśnienia sprawy.
§ 2. Strony i uczestnicy postępowania obowiązani są przytaczać wszystkie okoliczności faktyczne i dowody bez zwłoki, aby postępowanie mogło być przeprowadzone sprawnie i szybko.
O ile przewlekanie sprawy przez przeciwnika mogę jakoś przeboleć i założyć, że to taka taktyka procesowa. Ale fakt, że to przez sąd zjawiłam się w imieniu klienta na pustym terminie – już nie bardzo.

Opowiem Wam historię:

Zawiadomienie o terminie rozprawy (termin w lipcu) przyszło do kancelarii z początkiem kwietnia. Sprawa z gatunku ubezpieczeniowych – ZUS w kilku decyzjach odmówił wypłaty świadczeń, a rzecz rozbija się o interpretację przepisów. Jedna sprawa zakończyła się już nieprawomocnie „naszą wygraną” czyli zmianą decyzji przez sąd, sprawa sprzed kilku dni dotyczy dwóch odwołań, kolejne dwie sprawy w toku.

Ekonomika procesowa i stanie w korku 😉

Dzień przed rozprawą dzwonię do sądu z zapytaniem czy sprawa się odbędzie. Jest na wokandzie. Odbędzie się.
No to jadę na tę rozprawę do sądu na drugim końcu Warszawy. Kilkanaście kilometrów jadę w porannym korku prawie godzinę. Drogę umila mi radio (aktualnie Eska Rock). Nawet udaje mi się zaparkować na przedostatnim wolnym miejscu na parkingu sądowym.
Sprawa na wokandzie wisi jako pierwsza, tyle dobrego, że nie będzie opóźnienia. Ale jest. Dziesięć minut. Sąd na salę przychodzi punktualnie, ale chyba przegląda akta.
Sprawa wywołana. Wchodzę. Jestem sama, ze strony ZUS nikt się nie pojawił. Myślę sobie – będzie szybko, może nawet sąd wyda wyrok.
Co się okazało? Pełnomocnik ZUS nie został zawiadomiony! Co więcej akta nadesłane przez organ nie zawierają jednej decyzji, ani odpowiedzi na odwołanie.  Nie pozostało nic innego, jak odroczenie rozprawy na kolejny termin. Sąd zobowiązał ZUS do nadesłania brakującej decyzji, oraz ….odpowiedzi na odwołanie (ZUS powinien taką odpowiedź przesłać do sądu razem z odwołaniem).
Mamy więc klasyczny pusty termin, straciłam tylko czas. A całej stytuacji udałoby się uniknąć, gdyby sąd w kwietniu wyznaczając termin na lipiec dokładnie przejrzał akta i zobowiązał ZUS do tego do czego zobowiązał go teraz (uzupełnione akta miałby na rozprawie), a np. w czerwcu żeby ktoś sprawdził, czy zawiadomienia o rozprawie wysłano do stron.
Wracam więc, dalej w korku, bo ten poranny jeszcze nie minął.
Całe szczęście w radiu puścili najnowszy hit Dawida Podsiadły, którego bardzo lubię. Nawet udało mi się upolować bilety (rozeszły się jak ciepłe bułki) na jego grudniowy koncert w Warszawie. Może więc z kimś z Was spotkam się na Torwarze?

Humor mi się poprawił.
Tylko czy trzeba było zmarnować tyle czasu i pieniędzy (nawet jeżeli postępowanie jest bezpłatne, to jego koszty ponosi Skarb Państwa, czyli my wszyscy), żebym   mogła sobie posłuchać małomiasteczkowej piosenki stojąc w korku na wisłostradzie?
Z tym pytaniem zostawiam Państwa do kolejnego wpisu na TemidaJestKobieta.pl 🙂

Zus skontroluje pielęgniarki na zwolnieniach lekarskich, tak zapowiedział minister Szumowski. Chodzi o sprawę pielęgniarek jednego z lubelskich szpitali, które masowo udają się na zwolnienia lekarskie (jest to rodzaj formy protestu).

O co zatem chodzi w kontrolach  i co wolno ZUS w tym zakresie

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że ZUS może sprawdzać:

  1. zasadność wystawienia zwolnienia lekarskiego, kierując chorego do lekarza orzecznika, który stwierdzi, czy zwolnienie było potrzebne;
  2. prawidłowość wykorzystywania zwolnienia przez ubezpieczonego (chorego).

Jeżeli ZUS będzie miał wątpliwość, czy „chory jest rzeczywiście chory” to prześle wezwanie do stawiennictwa u lekarza orzecznika ZUS. Jeżeli orzecznik potwierdzi diagnozę, ZUS wypłaci zasiłek chorobowy. Jeżeli orzecznik zwolnienie zakwestionuje można od takiego orzeczenia złożyć sprzeciw do komisji lekarskiej, złożonej z 3 lekarzy. Dopiero jej orzecznie będzie podstawą do odmowy lub wypłaty zasiłku przez ZUS.

Natomiast jeżeli chodzi o prawidłowość wykorzystywania zwolnienia lekarskiego chodzi o to, czy chory nie wykorzystuje zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem.

Przede wszystkim zakazana jest praca, ta dodatkowa także. W przypadku pielęgniarek podczas zwolnienia lekarskiego nie można brać np. dodatkowych dyżurów w innym szpitalu, czy opiekować się chorymi w ramach prowadzonej własnej działalności gospodarczej.

Oczywiście w grę nie wchodzi również żaden wyjazd wakacyjno-urlopowy w kraju i zagranicą. Wypad do kina, teatru, na wrenisaż także. Nawet jeżeli ma się zwolnienie, które nie jest tzw. zwolnieniem leżącym. Co więcej nawet aktywność na portalach społecznościowych może być podejrzana, o czym pisałam np. tutaj.

A co choremu wolno

Oczywiście wolno chodzić na kontrolne wizyty lekarskie czy badania, do apteki aby wykupić leki, na pocztę żeby wysłać zwolnienie lekarskie pracodawcy (lub do ZUS). Można także robić podstawowe zakupy, jeżeli nie ma możliwości aby zrobił je nam ktoś inny. W praktyce wolno wszystko to, co jest niezbędne choremu do normalnego funkcjonowania w trakcie choroby.

A na wezwanie ZUS nawet trzeba stawić się na badaniu u lekarza orzecznika.

Uprawnienia pracodawcy w przypadku choroby pracownika

W przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę w tak dużych podmiotach jak szpital (czyli u pracodawców zatrudniających powyżej 20 pracowników) warto wiedzieć, że za pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego w roku zasiłek chorobowy wypłaca pracodawca. Potem wypłatę przejmuje ZUS.

Trzeba też wiedzieć, że pracodawca w przypadku podejrzenia niewłaściwego wykorzystywania zwolnienia lekarskiego przez pracownika może wystąpić do ZUS o wyjaśnienie sprawy, a pracodawca zatrudniający powyżej 20 pracowników taką kontrolę może przeprowadzić sam.

Jak wygląda kontrola

Kontrolę przerowadzają inspektorzy ZUS (lub oddelegowanie pracownicy pracodawcy) w miejscu zamieszkania lub pobytu chorego. Kontrolować można także w kolejnej pracy, czy w miejscu, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza.

Jeżeli w wyniku kontroli okaże się, że zwolnienie byłó wykorzystywane w sposób niezasadny to ZUS wyda decyzję o zwrocie świadczenia za cały okres tego zwolnienia.

Oczywiście od takiej decyzji przysługuje odwołanie do sądu, o czym możesz przeczytać w wielu wpisach na tym blogu.

 

 

 

 

 

Ustawa dezubekizacyjna obniżyła świadczenia wielu byłym mundurowym. Dotknęła także osoby, które nigdy munduru nie nosiły (np. sportowców), dzieci czy wdowy lub wdowców po zmarłych funkcjonariuszach.

Nie będę tutaj opisywała dlaczego ustawa jest zła, sprzeczna z konstytucją i porządkiem prawnym. Bo ten post będzie trochę o czymś innym.

Będzie o tym jak „ciężko” pracują pracownicy Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Nie od dzisiaj wiadomo, że ZER został zalany odwołaniami od decyzji. Procedura jest bowiem taka, że odwołanie do sądu wypływa wpierw do ZER, który musi się do niego ustosunkować. Jeżeli odwołanie jest niezasadne zobowiązany jest przekazać sprawę do Sądu. Niestety ustawa nie precyzuje w jakim terminie ZER ma to zrobić. Więc ZER się zwyczajnie nie spieszy.

Zobaczcie sami.

Zapracowany ZER MSWiA

Oto odpowiedź ZER na odwołanie w sprawie jednego z moich klientów, które zostało złożone na początku lipca 2017 r., czyli 8 miesięcy temu.

Odpowiedź na odwołanie nosi datę 13.02.2018 r., dotarła do kancelarii dopiero w ubiegłym tygodniu, czyli teoretycznie po miesiącu od daty przygotowania pisma. ZER jest w tej sprawie reprezentowany przez dwóch pełnomocników: radcę prawnego i aplikanta radcowskiego występującego jako pracownik ZER. Obaj muszą być tak strasznie zapracowali, że przez miesiąc, który upłynął od powstania pisma, do jego wysyłki żaden nie zdążył go podpisać! Jestem bardzo ciekawa, czy sąd też odebrał pismo bez podpisu 😉

Ktoś powie – może się zdarzyć. Owszem może, zazwyczaj w pośpiechu, gdy goni nas termin. Tutaj nic nikogo nie goniło, a osób do złożenia podpisu było aż dwie.

To nie pierwszy przypadek, kiedy z ZER dostaję niepodpisane czy niekompletne pismo. Niedawno trafiło też do kancelarii takie z nalepioną żółtą karteczką z napisem „wysłać do pełnomocnika emeryta” 😉 Ale było podpisane 🙂

W kontekście tego, jak długo czekają Odwołujący na rozpatrzenie ich sprawy, z tych niedociągnięć i opieszałości urzędniczej  jawi się smutny obraz. W tym przypadku upłynęło aż 8 miesięcy zanim sprawa  wpłynęła do sądu 🙁

 

Mimo, że ubezpieczeniami społecznymi zajmuję się od bardzo dawna (sprawdźcie np. ile lat prowadzę tego bloga) to nadal trafiają do mnie sprawy, o bardzo ciekawym stanie faktycznym. Oto ciekawa wygrana sprawa.

Opowiem Wam o sprawie, w której ZUS dwukrotnie prowadził postępowanie wyjaśniające na tym samym materiale dowodowym. Tylko za drugim razem doszedl do odmiennych wniosków.

Pani X przez lata prowadziła działalność gospodarczą, z sukcesami. W 2013 roku ją zawiesiła z powodów rodzinnych. Ciężko chorowali jej rodzice, którymi musiała się sama opiekować, drugie dziecko wymagało większej niż standardowa opieki.

Mniej więcej po dwóch latach sytuacja ustabilizowała się, i Pani X jako, że nigdy nie była typem „kury domowej” zapragnęła znowu nosić teczkę i chodzić na szpilkach, czyli wrócić do biznesu. Wznowienie działalności zbiegło się z informacją, o trzeciej ciąży. Pani X prężnie zabrała się do pracy. Wynajęła biuro, odświeżyła stare kontakty, dzwoniła, mailowała, wysyłała oferty, startowała w kilku przetargach. I nic. Tylko koszty. Dwa lata w branży Pani X obfitowały w wielkie zmiany, a Pani X mówiąc krótko, wypadła z rynku…Starała się na ten rynek wrócić, do tego stopnia, że z niemowlakiem pojechała na targi branżowe!

Oczywiście, gdy wystąpiła z wnioskiem o wypłatę zasiłku macierzyńskiego ZUS wszczął postępowanie wyjaśniające, w którym otrzymał wszystkie dokumenty świadczące o prowadzeniu działalności gospodarczej. Trochę to trwało, ale postępowanie zostało umorzone, a zasiłek wypłacony.

Kiedy zasiłek się skończył, najmłodszy syn ruszył do żłobka, mama wróciła do pracy. Ale zaczął się sezon chorób, najmłodsza latorośl więcej chorowała, niż była w placówce. Pani X więc kilka razy była na „opiece”.  ZUS widząc kolejny wniosek ponownie wszczął postępowanie, lecz tym razem odmówił wypłaty świadczeń, co więcej uznał, że działalność Pani X nie jest działalnością gospodarczą oraz, że „liczne zachorowania powodują, że nie jest zachowana ciągłość podejmowania działań niezbędna do uznania, że są one podejmowane w toku działalności gospodarczej” (czytaj: bo dzieci Pani chorują, to nie prowadzi Pani działalności). Tym samym ZUS uznał, że od chwili wznowienia prowadzenia działalności tak napawdę to jej nie prowadzi, a więc nie jest ubezpieczona.

Pani X się nie poddała, od decyzji wpłynęło odwołanie. Co więcej Pani X podjęła odważną decyzję i przygotowywała się do przebranżowienia firmy. Zabrało jej to kilka miesięcy (w tym czasie m. in. odbyła kursy i szkolenia), ale udało się. Żeby prowadzić nowy biznes wynajęła nawet większy lokal.Wyzdrowiała także mama Pani X, która w sytacjach awaryjnych może się zająć dziećmi Pani X.  I udało się! Firma zaczęła przynosić przychody. Z miesiąca na miesiąc są coraz większe, praca sprawia Pani X dużo radości (teraz Pani X pracuje z dziećmi). Do tego Pani X zaczęła szkolić innych, bierze udział w projekcie unijnym. Dzieje się dużo, dużo dobrego.

I teraz pytanie zasadnicze – czy naprawdę, tak jak uważa ZUS to nie jest działalność gospodarcza?

Sąd Okręgowy przyznał nam rację i uznał odwołanie za zasadne i zmienił decyzję ZUS (organ w postępowaniu sądowym był bierny). Zdaniem sądu prowadzenie działalności gospodarczej to nie tylko kwestia przychodu. Owszem, charakter zarobkowy jest ważny, ale często aby ten zarobek wypracować konieczne jest poniesienie wydatków (czyli kosztów), a strata w działalności, zwłaszcza w jej początkowym okresie jest zjawiskiem normalnym. To, że kobieta otwiera działalność (lub do niej powraca) chcąc mieć przy tym ochronę ubezpieczeniową jest działaniem racjonalnym. Fakt, że działalność jest nadal prowadzona, tylko potwierdza, że nie chodziło wyłącznie o ochronę ubezpieczeniową.

Wyrok jest nieprawomocny, ZUS może wnieść od niego apelację.

Jaki morał płynie z tej historii?

Taki, że nie zawsze działalność musi przynosić przychody, żeby uznać ma ona charakter zarobkowy.

Druga ważna rzecz – istotna jest ciągłość prowadzenia działalności. ZUS coraz częściej sprawdza osoby, które przez bardzo długi okres korzystały ze świadczeń. Zdarza się, że takie osoby dostają decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym nawet kilka lat wstecz, co oznacza także obowiązek zwrotu pobranych świadczeń.

 

 

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!