mały ZUS

Mały ZUS w Nowym Roku

Wielu przedsiębiorców z utęsknieniem czekało na 1 stycznia 2019 r., bo od tej daty będą mogli płacić tzw. mały ZUS. Nastąpiła rewolucja w przepisach dotyczących ubezpieczeń społecznych i od tego roku, przynajmniej dla niektórych wysokość składek została powiązana z przychodem.

Wszystko to dzięki ustawie z dnia 20 lipca 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę. Tekst ustawy znajdziesz tutaj.

Mały ZUS – dla kogo?

Aby móc w tym roku płacić „mały ZUS” należy:

  1. prowadzić działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) lub innych przepisów szczególnych
  2. przychód z tytułu działalności gospodarczej w poprzednim roku kalendarzowym, jeśli była prowadzona przez cały rok, nie może przekroczyć trzydziestokrotności kwoty minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w grudniu poprzedniego roku.

O co chodzi z tym przychodem?

W grudniu 2018 r. minimalne wynagrodzenie wynosiło 2100 zł. Wysokość przychodu wyliczymy mnożąc 2100 zł x30, co daje nam 63 tysiące złotych.

Jednoosobowy przedsiębiorca wpisany do CEIDG, który w 2018 r. osiągnął przychód nie wyższy niż 63.000 zł może skorzystać z małego ZUSu.

Jeżeli ktoś prowadził działalność krócej wylicza przychód proporcjonalnie do okresu wykonywania działalności gospodarczej.

Kto nie będzie mógł opłacać małego ZUSu?

Ustawa niesie ze sobą pewne obwarowania.

I tak z jej dobrodziejstw nie będzie mógł i skorzystać przedsiębiorca, który:

  • w poprzednim roku (2018) prowadził działalność gospodarczą krócej niż 60 dni (podlegał ubezpieczeniom społecznym lub ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu prowadzenia tej działalności krócej niż 60 dni)
  • w poprzednim roku (2018) rozliczał się w formie karty podatkowej i korzystał ze zwolnienia sprzedaży od podatku VAT
  • spełnia warunki do opłacania „preferencyjnych składek”, tj. składek od zadeklarowanej kwoty nie niższej niż 30% minimalnego wynagrodzenia
  • wykonuje dla byłego bądź obecnego pracodawcy to co robił dla niego jako pracownik w bieżącym lub poprzednim roku kalendarzowym.
  • w poprzednim roku prowadził także inną działalność  gospodarczą jako:
  • twórca, artysta,
  • osoba wykonująca wolny zawód,
  • wspólnik spółki jawnej, komandytowej, partnerskiej albo jednoosobowej spółki z o.o.,
  • osoba prowadząca publiczną lub niepubliczną szkołę, inną formę wychowania przedszkolnego, placówkę lub ich zespół.

Wolny zawód

Najwięcej kontrowersji po wejściu ustawy w życie budzi ustalenie kim jest przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą będący osobą wykonującą wolny zawód.

W powszechnym mniemaniu osobami wykonującymi wolne zawody są prawnicy: np. radcowie prawni czy adwokaci, lekarze czy architekci.

Tylko czy to o tych profesjach mówi ustawa?

Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych definiuje wolne zawody posługując się odesłaniem do przepisów podatkowych:

„ Za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność uważa się:

osobę prowadzącą działalność w zakresie wolnego zawodu:

a)  w rozumieniu przepisów o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne,

b)  z której przychody są przychodami z działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych”

(art. art. 8 ust. 6 pkt 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych);

Nie stosujemy więc definicji wolnego zawodu, którą odnajdziemy w kodeksie spółek handlowych!

Ustawa o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne tak definiuje wolny zawód:

wolny zawód – pozarolniczą działalność gospodarczą wykonywaną osobiście przez lekarzy, lekarzy stomatologów, lekarzy weterynarii, techników dentystycznych, felczerów, położne, pielęgniarki, tłumaczy oraz nauczycieli w zakresie świadczenia usług edukacyjnych polegających na udzielaniu lekcji na godziny, jeśli działalność ta nie jest wykonywana na rzecz osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej albo na rzecz osób fizycznych dla potrzeb prowadzonej przez nie pozarolniczej działalności gospodarczej, z tym że za osobiste wykonywanie wolnego zawodu uważa się wykonywanie działalności bez zatrudniania na podstawie umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło oraz innych umów o podobnym charakterze osób, które wykonują czynności związane z istotą danego zawodu;

Jak widać definicja ta nie uwzględnia zawodów prawniczych.

Kolejne odesłanie  ustawy systemowej do określenia działalności jako takiej, z której przychody są przychodami z działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych, gmatwa  nam rozwiązanie zagadki.

W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych nie ma definicji wolnego zawodu, zatem ustawa systemowa w lit. b odsyła nas w próżnię (nie ma przepisu, do którego ustawa odsyła).

Dochodzimy więc do następującej konkluzji: jeżeli radca prawny lub adwokat w 2018 r. osiągnął przychód w wysokości 63.000 zł i nie obejmują go inne wyłączenia ustawowe, to w tym roku może korzystać z małego ZUSu.

Niedowiarkom polecam jeszcze lekturę wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie dotyczącego ubezpieczenia adwokatki –  z dnia 31.10.2012 r. (III AUa 291/12). Zacytuję jego krótki fragment:

Przepis art. 8 ust. 6 pkt 3 ustawy nie ma natomiast zastosowania do osób wykonujących wolny zawód w rozumieniu przyjętym w innych przepisach bądź też w poglądach doktryny lub orzecznictwa, który nie został wymieniony w ustawie o zryczałtowanym podatku dochodowym. Przyjęcie zresztą wykładni prowadzącej do wyodrębnienia dwóch grup osób na podstawie pkt 3 ust. 6 art. 8 ustawy prowadzi również do wniosku, że ubezpieczona pozostaje poza zakresem tego przepisu, bo lit. b odsyła w próżnię.

Specjalizacja: ubezpieczenia społeczne

Ubezpieczenia społeczne nie są lubianą dziedziną wśród prawników. Choćby dlatego, że nie wystaczy tylko przeczytać jednej czy drugiej ustawy, potrzebne jest doświadczenie i znajomość specyfiki postępowania. W tym przypadku procedura administracyjna miesza się z cywilną. Koszty zastępstwa procesowego za poprowadzenie sprawy o emeryturę, rentę czy zasiłek są śmiesznie niskie (180 zł) i nie przystają do cen rynkowych za poprowadzenie sprawy. Klientami są osoby fizyczne, a nie klient biznesowy, z założenia – lepiej wypłacalny. „ZUS-y – srusy” tak powiedziała mi pewna młoda prawniczka, marząca o wielkiej karierze, na początku swojej drogi w zawodzie, gdy usłyszała jakie sprawy prowadzę.

Ja tam jednak lubię prowadzić takie sprawy, a najlepiej je wygrywać.

Bo za każdą taką sprawą kryje się konkretna osoba i jej potrzeby. Nic tak nie cieszy jak „wygrany” zasiłek macierzyński, gdy przez trzy lata ZUS nic nie wypłacił; czy „wygranie” dodatkowych 400 zł do  comiesięcznej emerytury.

Sprawa z zakresu ubezpieczeń społecznych, może „dotknąć” każdego z Nas. A to ZUS źle przeliczy kapitał początkowy,  albo nie uzna kogoś za ubezpieczonego, a to ZER MSWiA odmówi renty rodzinnej. Przykłady można mnożyć.

#wolnesądy

I dlatego dla każdego z Nas powinna być ważna niezawisłość sądownicza i trójpodział władzy, bez politycznego nacisku na sądy i sędziów. Reforma sądownictwa jest potrzebna, ale nie przepychana kolanem, po nocach, z kilkoma nowelizacjami po drodze, bo ustawodawca „o czymś zapomniał”, z „omijaniem” konstytucji, bez konsultacji społecznych i opinii środowiska prawniczego.

Nie jestem konstytucjonalistką, ani legislatorką więc nie mam zamiaru się wymądrzać. Ale proszę zastanówcie się, dlaczego władza ustawodawcza odgradza się od Suwerena barierkami i kordonem Policji?

Niezawisłe i sprawnie działające sądy są gwarancją rzetelnego procesu dla każdego z Nas. Jest to ważne w każdej sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych czy prawa pracy. Sądy muszą ważyć interes obywatela i państwa. Każda emerytura, renta czy zasiłek płacony jest przecież z naszych składek, ale z budżetu państwa. Wyrok zmieniający decyzję ZUS w praktyce często pociąga za sobą wypłatę pieniędzy dla obywatela.

Co się stanie, gdy sędziowie ulegną naciskom i interes fiskalny państwa będzie ważniejszy? Czy pracownik w sporze z pracodawcą – spółką skarbu państwa będzie miał szansę na obronę swoich racji? Czy pozew przeciwko szpitalowi publicznemu, w sytuacji błędu medycznego będzie miał jeszcze sens?

Sprawa z zakresu ubezpieczeń społecznych dotycząca unijnej koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (gdy Polak lub Polka posiadał / nie posiadał ubezpieczenie społeczne w innym państwie członkowskim) stała się przyczyną do zadania przez SN pytań Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

O co pyta Sąd Najwyższy możecie przeczytać tutaj.

 

Wielu obywateli uważa, że zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, czy obecnie w Sądzie Najwyższym go nie dotyczą. Czasami, o tym jak ważne jest niezawisłe sądownictwo przekonują się bardzo szybko.

W minionym tygodniu przekonała się o tym jedna z moich klientek, która już rok czeka na rozpatrzenie apelacji złożonej przez ZUS w sprawie, którą wygrałyśmy w I instancji.

Sprawa utknęła w Sądzie Apelacyjnym, z praktyki wiem, że od złożenia apelacji do daty rozprawy upływa w tym sądzie … 20 miesięcy. Dwa lata to sporo, zważywszy, że wcześniej sprawa toczyła się jeszcze przed Sądem Okręgowym.

Klientka pytała czy  jakoś można przyspieszyć sprawę np. pismem do sądu.

Owszem – napisać można, ale powód napisania pisma musiałby być wyjątkowy, żeby mógł odnieść skutek.

Możliwa jest jednak do wniesienia skarga na przewlekłość postępowania. Właściwie jest to skarga na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowyanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki.

W przypadku przewlekłości postępowania przed sądem apelacyjnym skargę należy wnieśc do Sądu Najwyższego.

I tu zaczynają się schody, bo obecnie mamy Sąd Najwyższy w zupełnej rozsypce. Nie wiadomo, którzy sędziowie są w stanie czynnym i mogą orzekać, jest wiele wakatów związanych z powstaniem zupełnie nowej izby i reorganizacją pozostałych izb. Autorzy ustawy twierdzą nawet, że obecnie Sąd Najwyższy nie ma I Prezesa!

Wydawać by się mogło, że to co dzieje się obecnie z Sądem Najwyższym jest bez znaczenia.

Gdyby moja klientka teraz zdecydowała by się wnieść skargę do Sądu Najwyszego to z dużym prawdopodobieństwem odniosłaby ona odwrotny skutek. Nie wiadomo kiedy Sąd Najwyższy by się sprawą zajął, czy nie będzie wątpliwości co do składu osobowego itd. Zamiast sprawę przyspieczyć skarga by ją spowolniła, nie wiadomo na jak długo akta sprawy przeleżałyby w Sądzie Najwyższym.

Ze skargi zrezygnowałyśmy i nadal czekamy na wyznaczenie terminu i rozpatrzenie apelacji ZUS.

Dlaczego o tym wspominam?

Wielu znas wydaje się, że to co się dzieje z Trybunałem Konstytucyjnym (wystarczy spojrzeć choćby na to jak bardzo spadła liczba rozpatrywanych spraw) Czy Sądem Najwyższym jest mało interesujące i obchodzi tylko prawników i polityków. No bo kto będzie sobie zaprzątał głowę kolejną nowelizacją ustawy o SN czy kwestią tzw. „sędziów dublerów” w TK, przecież te sądy nie zajmują się sprawami zwykłych obywateli.

Postrzeganie problemu zmienia się z momentem, gdy dokonywane zmiany uderzają rykoszetem w Nas samych.

 

 

To pytanie pada bardzo często w rozmowach z klientami, niezależnie od tego, czy chodzi o sprawę z zakresu ubezpieczeń społecznych, sprawę medyczną, czy inną sprawę cywilną.

Jakiś czas temu Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało „ranking sądów” wymieniając te, które radzą sobie z wpływającymi sprawami na bieżąco i te, które mają coraz większe zaległości. Informacje o tym, gdzie najdłużej czeka się na wyrok znajdziesz tutaj.

Ranking sądów

Moim zdaniem ranking Ministerstwa pokazuje tylko część prawdy i przedstawia sądy tylko od złej strony. Na opóźnienia w rozpatrywaniu spraw składa się wiele czynników, często przewlekaniu spraw winne są … same strony postępowania.

Ale do rzeczy.

Przede wszystkim w sądach brakuje sędziów. W całym kraju  mamy około 500 wakatów na tym stanowisku. I jest to wina Ministerstwa, nie sądów. Jasnym jest, że jeżeli w wydziale powinno orzekać 6 sędziów, a orzeka 4 to oczywistym jest, że zaległości będą.

Brakuje także wykwalifikowanych pracowników sądowych, tych, którzy pracują w sekretariatach wydziałów czy w Biurach Obsługi Interesanta.  Niedawno, kiedy po godzinie oczekiwania w kolejce połączyłam się z BOI Sądu Okręgowego w Krakowie usłyszałam, że panie pracują we dwie, a „klimat” w sądzie jest taki, że kto może to szuka sobie innej pracy.

Sprawnie działające sekretariaty to przynajmniej połowa sukcesu. Bo każdemu podniesie się ciśnienie, gdy usłyszy, że postanowienie w jego sprawie już wydano, ale nie ma kiedy go wysłać.

Z mojego doświadczenia wynika, że najdłużej na pierwszą rozprawę czeka się w apelacji warszawskiej. I nie chodzi tylko o sprawy apelacycjne, czy rozpoczynające się w Sądach Okręgowych w I instancji. Przykład? Na początku września 2017 r.  złożyłam wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Właśnie sąd wyznaczyl termin posiedzenia – na początek kwietnia 2018 r. Jak skwitował to mój klient: „siedem miesięcy czekania, na 10 minut roboty”.

 

 

Często mam do czynienia z przedsiębiorcami, którzy nie dostają świadczeń przez błędy ich niedouczonych księgowych.

Spotkałam się np. z przypadkiem, gdy księgowa wmawiała przedsiębiorczyni, że wystarczy wyrejestrować się na kilka dni z ubezpieczenia chorobowego, a następnie do tego ubezpieczenia powrócić z dużą podstawą wymiaru składek – i to od tej podstawy już po miesiącu będzie należny zasiłek w razie choroby. Czyli mieć ciastko i zjeść ciastko:

Wyrejestrowac sie nalezy max 30 dni wystarcza 2 dni zeby nie wypasc z ubezp chorobowego potem oplacic skladke wysoka za kolejny pelny miesiac i w nastepnym miesiacu isc na L4 i oplacic juz od najnizszej skladki najlepiej calosc a potem prosba o zwrot nadplaty wyliczyc proporcjonalnie. I nie kloccie sie teraz ze tak nie jest bo tego jestem pewna bo z tym pracuje !!!

Pani może „z tym pracuje”, ale niestety wprowadza w błąd. Wystarczy spojrzeć w przepisy oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Jeżeli przerwy w podleganiu ubezpieczeniu chorobowemu nie przekraczały 30 dni, to przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przysługującego ubezpieczonemu niebędącemu pracownikiem, którą stanowi przychód za okres 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających miesiąc, w którym powstała niezdolność do pracy (art. 48 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, jednolity tekst: Dz.U. z 2005 r. Nr 31, poz. 267 ze zm.) uwzględnia się przychód z tego okresu nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego w rozumieniu art. 4 ust. 2 tej ustawy.

Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2008 r. I UZP 5/08

Art. 4.
1.Ubezpieczony nabywa prawo do zasiłku chorobowego:
1)po upływie 30 dni nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego – jeżeli podlega obowiązkowo temu ubezpieczeniu;
2)po upływie 90 dni nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego – jeżeli jest ubezpieczony dobrowolnie.
2.Do okresów ubezpieczenia chorobowego, o których mowa w ust. 1, wlicza się poprzednie okresy ubezpieczenia chorobowego, jeżeli przerwa między nimi nie przekroczyła 30 dni lub była spowodowana urlopem wychowawczym, urlopem bezpłatnym albo odbywaniem czynnej służby wojskowej przez żołnierza niezawodowego.
Zatem aby będąc przedsiębiorcą otrzymywać zasiłek w innej wysokości niż średnia z okresu ubezpieczenia chorobowego (do 12 miesięcy) trzeba się wyrejestrować z tego ubezpieczenia na okres dłuższy niż 30 dni. Co więcej świadczenie będzie przysługiwało dopiero po upływie karencji.
Nie można mieć ciastka [brak wypadnięcia z chorobowego] i zjeść ciastko [otrzymać szybko wysoki zasiłek].

sb10065747q-001.jpgZ góry przepraszam, że tak się rozpisałam,  bo jest to chyba mój najdłuższy wpis na tym blogu.

W Sejmie trwa właśnie „wielkie uchwalanie”. Projekty, które często miesiącami zalegały, nagle uchwalane są w tempie błyskawicznym (bo zbliżają się wybory parlamentarne i nikt nie wie jak będzie wyglądała nasza scena polityczna jesienią tego roku).

Jesień tego roku to także czas, którego niepewnie oczekiwać będą przedsiębiorcy, a właściwie przedsiębiorczynie, a tak naprawdę ciężarne biznesmenki.

Dlaczego?

Mało kto wie, że 15 maja Sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw. Teraz projekt powędrował do Senatu, a następnie trafi na biurko Prezydenta.

Ustawa ma wejść w życie z dniem 1 stycznia 2016 r., jednakże kluczowe zmiany mogę wejść w życie z dniem 1 października lub 1 listopada tego roku.

Projekt ten śledzę od dawna. Sama ustawa zakłada sporo dobrych zmian m.in. w zakresie:

1.  zwiększenia kręgu osób uprawnionych do zasiłku macierzyńskiego o ubezpieczonych ojców dziecka w sytuacji śmierci nieubezpieczonej matki, porzucenia przez nią dziecka lub jej niepełnosprawności powodującej niemożność sprawowania opieki nad dzieckiem;
2. poszerzenia przesłanek warunkujących prawo ojca do zasiłku opiekuńczego na opiekę nad dzieckiem;
stosowania nowych zasad obliczania emerytury dla ubezpieczonych urodzonych przed dniem 1 stycznia 1949 r.;

3. zmiany sposobu wystawiania zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy.

 Zakłada także kluczową zmianę dotyczącą sposobu obliczania podstawy wymiaru zasiłków dla osób prowadzących pozarolniczą działalność oraz innych grup osób, dla których podstawę wymiaru składek stanowi kwota zadeklarowana.  Hasłem przewodnim nowelizacji było ukrócenie nadużyć związanych z wysokimi zasiłkami.

W jednej z opinii merytorycznych przygotowanych w Biurze Analiz Sejmowych czytamy:

„Celem zmiany sposobu obliczania podstawy wymiaru zasiłku (chorobowego, macierzyńskiego, opiekuńczego) jest ograniczenie skali występujących nadużyć, polegających na zgłaszaniu wysokiej podstawy wymiaru składki i pobieraniu z tytułu krótkiego okresu ubezpieczenia (1-2 miesiące) wysokich zasiłków z ubezpieczenia chorobowego.”

Jest też w niej skarga na Sąd Najwyższy, który wytrącił z rąk  ZUS ważne oręże:

„W obecnym stanie prawnym ZUS ma duże trudności z przeciwdziałaniem zjawisku zgłaszania do ubezpieczenia chorobowego wysokiej podstawy wymiaru składki w celu pobierania wysokich zasiłków. W świetle obowiązujących przepisów oraz orzecznictwa Sądu Najwyższego ZUS nie może podważać zasadności podniesienia podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie chorobowe, nawet w sytuacji, gdy nastąpi to tuż przed przewidywalną datą uzyskania prawa do zasiłku, a po okresie zakończenia pobierania zasiłku podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie chorobowe zostanie ponownie obniżona, jeżeli kwota zadeklarowana przez osobę prowadzącą działalność jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne mieści się w granicach określonych ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych. ZUS może jedynie kwestionować istnienie tytułu objęcia tymi ubezpieczeniami, jeżeli podjęta działalność ma charakter pozorny„.

Dalej w opinii czytamy:

Zmiana sposobu ustalania podstawy wymiaru zasiłków dla osób deklarujących podstawę wymiaru składki, polegające na uzależnieniu wysokości podstawy wymiaru zasiłku od okresu opłacania składek, jest uzasadniona i powinna ograniczyć skalę nadużywania obwiązujących regulacji prawnych. Zaproponowany mechanizm obliczania podstawy wymiaru zasiłku uderza przede wszystkim w osoby, które przystępują po raz pierwszy do ubezpieczenia chorobowego ze świadomością szybkiego nabycia praw do zasiłku.

Uderza także w przedsiębiorców uczciwych, którzy prowadzą swoje działalności od dłuższego czasu i których stać było na podniesienie składki.

Trzeba także jasno powiedzieć, że wiele oddziałów ZUS do tej pory udaje, że nie zna orzeczenia SN, o którym w swojej opinii piszą autorzy (specjaliści ds. społecznych) i ciacha podstawy wypłacając zaniżone zasiłki. A potem Sądy Okręgowe zmieniają te decyzje (sama występowałam w wielu takich postępowaniach jako pełnomocnik).

Gorzej, gdy ZUS uzna, że działalność jest prowadzona dla pozoru. Często ma rację ( bo zarejestrowanie działalności na miesiąc przed porodem, kupno pieczątki i wystawienie 5 rachunków za sprzedaż ubrań na allegro często nie wyczerpuje definicji działalności gospodarczej), w wielu przypadkach racji tej nie ma, a odwołującym się zostaje długa droga sądowa (często w tym czasie ZUS nie wypłaca żadnego zasiłku).

Wydaje się zatem, że zmiany idą w dobrym kierunku. Moim zdaniem tak, ale nie powinny one piętnować jednej grupy społecznej – przedsiębiorców.

Pies jest jak zwykle pogrzebany w szczegółach. Chodzi o to, żeby na przedsiębiorców płacących wyższe składki ZUS miał bacik.

Dopiero po roku opłacania wyższej składki będzie można pobierać podwyższony zasiłek w maksymalnej wysokości. Wcześniej tylko taki od najniższej podstawy (60% – co daje ok. 1500 zł miesięcznie przy 100% zasiłku; od tego trzeba jeszcze opłacić składkę zdrowotną w wysokości 279,41 zł) + kwotę „stanowiącą iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz liczby tych miesięcy”.

Ktoś powie, że to sprawiedliwe. A ja myślę, że nie do końca.

 Konstytucja gwarantuje nam równość wobec prawa:

Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

 Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Tymczasem w przypadku tego projektu nie znalazłam nigdzie opinii w przedmiocie zgodności  proponowanych zmian z Konstytucją RP (w przypadku np. projektu ustawy o leczeniu niepłodności opinii w tym przedmiocie zamówiono kilka).

Czy ta równość po wprowadzeniu tych zmian będzie zachowana? Moim zdaniem, nie. Pogłębi się tylko różnica w sposobie traktowania osób podlegających ubezpieczeniu chorobowemu obowiązkowo (pracownicy) i dobrowolnie (np. przedsiębiorcy). Żadne bowiem zmiany nie dotkną ubezpieczonych pracowników, bo o fikcyjnym zatrudnianiu kobiet w ciąży jakoś ustawodawca zapomniał, albo uznał, że to mały problem.

Dla pracownika wystarczy przepracowanie pełnego miesiąca, aby w przypadku choroby przejść na zasiłek chorobowy. Jego podstawą do wyliczeń będzie pobierana pensja.  Jest to i będzie niezależne od okresu ubezpieczenia, jeżeli jest on krótszy niż 12 miesięcy.

 W analogicznym przypadku – przedsiębiorca aby otrzymać zasiłek chorobowy będzie musiał opłacać składki przez 90 dni, a jeżeli opłacałby składki wyższe od najniższych, to i tak nie dostanie maksymalnego zasiłku.

Weźmy zatem dwie kobiety w ciąży. Pracownicę i tę, która prowadzi działalność. Pracownica zarabia 5.000 brutto, przedsiębiorczyni płaci składki od podstawy 5.000 zł (podwyższona).

1. Pracownica już po miesiącu pracy dostaje L4 od swojego ginekologa. Przysługuje jej zasiłek chorobowy liczony od podstawy 5.000 zł.

2. Przedsiębiorczyni zasiłek chorobowy będzie przysługiwał dopiero po  upływie 90 dni podlegania temu ubezpieczeniu. Otrzyma zasiłek chorobowy liczony nie od podstawy  5.000 zł, a od podstawy 2375,40 zł (60% podstawy wymiaru w 2015 r.) + iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe (czyli chodzi o różnicę między 5000 zł a 2375,40 zł po stosownych) x 3

Pracownica zatem otrzyma więcej, odprowadzając mniej składek do systemu.

Dlaczego zatem nie zastosować podobnego mechanizmu do ubezpieczonych obowiązkowo? Po miesiącu dostawaliby zasiłek liczony od pensji minimalnej + iloczyn od różnicy między pensją otrzymywaną, a pensją minimalną pomnożony przez liczbę miesięcy pracy. Pełny zasiłek taki pracownik otrzymałby po roku pracy.

Wydaje się bardziej sprawiedliwie? Z punktu widzenia przedsiębiorców już tak.

Do tego wszystkiego doszedł jeszcze kwiatek do kożucha, bo rząd (ustawa to projekt rządowy) sobie wymyślił, że jeżeli przedsiębiorca przeszedł na zasiłek przed dniem wejścia w życie przepisów, a następnie zmieni się rodzaj zasiłku – już po wejściu zmian (np. z chorobowego na macierzyński, albo z chorobowego na świadczenie rehabilitacyjne) to kolejny zasiłek będzie liczony już według nowych zasad.

Zatem zasada praw nabytych przestaje obowiązywać i nagle w trakcie zmieniają się zasady gry.

Wystarczy zatem, że kobieta biznesmenka trafi np. z zagrożoną ciążą do szpitala, a potem na L4 do porodu to teraz dostanie zasiłek chorobowy na starych zasadach, macierzyński też, jeżeli jednak mały obywatel zechce przyjść na świat po wejściu nowelizacji  jego mama dostanie już dużo niższy zasiłek macierzyński.

Oczywiście te zasady…. nie dotyczą pracowników.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że od stycznia każda nieubezpieczona mama dostanie 1000 zł miesięcznie przez rok z tytułu urodzenia dziecka. Suma składek = 0, zysk= 12.000 zł

 W tym czasie przedsiębiorczyni odprowadzi minimum 13.000 zł składek na ubezpieczenie społeczne (za 2015 rok), miesięcznie otrzyma ok. 1500 zł – 279,41 zł, czyli jakieś 1220 zł; zysk = ok. 1640 zł (wyliczenia są „na oko”, proszę się nimi nie sugerować). Tak, ktoś zaraz powie, że to okres składkowy był, i liczy się do emerytury, tylko kto wie jak nasz system emerytalny będzie wyglądał za 30-40 lat?

Czy tak ma wyglądać polityka prorodzinna? Raczej nie wygląda ona prorodzinnie dla przedsiębiorców 🙁

I wrzucę jeszcze jeden kamyczek do ogródka. Nie wolno utożsamiać naciągaczek z kobietami w ciąży, które od lat prowadzą swoje biznesy i opłacają składki partycypując w systemie ubezpieczeń społecznych. To zwyczajnie niesprawiedliwe. Zamiast wspierać takie kobiety – piętnuje się je.

Zasiłek chorobowy ma być rekompensatą za utracony dochód w czasie choroby, zasiłek macierzyński przysługuje z tytułu przyjścia na świat kolejnego małego obywatela tego kraju (w domyśle powinno się go przeznaczyć na dziecko).

Przedsiębiorca w trakcie choroby jeżeli pracuje sam (nikogo nie zatrudnia), nie osiąga zysków, ale cały czas ponosi stałe koszty swojej działalności. Pracownik takich kosztów nie ma. Dla niego chorobowe to czysty zysk ( pracować nie trzeba, a pieniądze są, w przypadku ciąży to 100% pensji).

Gdy rodzi się dziecko pracująca mama ma rok na spokojne zajęcie się dzieckiem.

Biznesmenka niekoniecznie. Jeżeli wykonuje swoją działalność osobiście – ma wielki problem jak pogodzić pracę zawodową z opieką nad maluchem przynajmniej przez pierwsze pół roku (największy problem mają matki karmiące). Często nie da się zamknąć działalności, koszty stałe jej prowadzenia są spore i nie pokrywa ich otrzymywany zasiłek (wystarczy wymienić: czynsz, media,  raty leasinowe, kredytowe itd. w zależności od prowadzonej działalności). Zyski zaś są często dużo niższe niż przed ciążą.

Dlaczego zatem te przedsiębiorcze matki, które chcą mieć wyższy zasiłek są uznawane za wyłudzaczki i oszustki????

Dlaczego nikt nie pochylił się głębiej nad problemem?

Kobiety – matki prowadzące działalność zawiązały grupę na Facebookuchcą walczyć o równe i godne traktowanie. Boją się, że nie będą mieć takiej siły przebicia jak Matki I kwartału i że ZUS naśle na nie wzmożone kontrole (oznacza to choćby przeciągnięcie daty wypłaty zasiłku).

Ustawą teraz zajmą się senatorowie na posiedzeniu w dniu 11 czerwca 2015 r. Wcześniej w tej sprawie odbędzie się posiedzenie senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej – 29 maja 2015 r. (piątek) o godz. 12.00 w sali 102 (bud. Sejmu).

Jest jeszcze czas na poprawki w ustawie, choćby na wykreślenie  art. 22 ust. 3: Jeżeli prawo do zasiłku osoby niebędącej pracownikiem powstało przed dniem wejścia w życie art. 1 pkt 8–12, a po wejściu w życie tych przepisów ma miejsce przerwa w pobieraniu zasiłku albo nastąpi zmiana rodzaju pobieranego zasiłku, przepisu art. 43 ustawy, o której mowa w art. 1, nie stosuje się.

Gdy dostaniesz decyzję z uzasadnieniem takim jak np. to:

1.

20130311_210312

Albo będziesz mieć podobny problem do tego opisanego  na portalu Goldenline :

2.

(…) Od momentu założenia działalności odprowadzała składki w maksymalnej wysokości. Na jej nieszczęście osoba, którą poprosiła o wyliczenie składek do zapłaty podała jej błędną kwotę ubezpieczenia rentowego (6 zamiast 8%). Brakujące 2% za grudzień dopłaciła – niestety po terminie (21 stycznia).
Złożyła wniosek o przywrócenie terminu opłaty chorobowego za grudzień – wczoraj dostała decyzję z ZUS, że nie wyrażają zgody na przywrócenie terminu opłacenia składki chorobowej za grudzień.

wiedz, że Twoje szanse na otrzymanie świadczenia z ubezpieczenia chorobowego są mizerne.

Read more »

 Zgodnie z przepisami kobiety mogą przechodzić (jeszcze mogą, bo to ma się zmienić) na wcześniejszą emeryturę po ukończeniu 55 lat jeżeli mają staż pracy wynoszący 30 lat.

Dla kobiet pracownic, które przebywały na urlopie wychowawczym istotna jest data 1 stycznia 1999 r.  Jeżeli kobieta była na tym urlopie przed tą datą to ten okres nie zostanie jej zaliczony do stażu pracy bo wg. ZUS nie jest okresem podlegania ubezpieczeniu społecznemu.

 Kobiety, które poszły na urlop po zmianie przepisów są już w lepszej sytuacji – okres ten mają zaliczony do stażu pracy.

Dlaczego o tym właśnie dzisiaj piszę?

Otóż niedawno przeczytałam artykuł o tym, że ZUS i Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie respektują uchwały Sądu Najwyższego z ubiegłego roku, w której Sąd jednoznacznie stwierdził, iż:

Okresy bezpłatnego urlopu dla matek pracujących, opiekujących się małymi dziećmi a następnie urlopu wychowawczego – wykorzystane przed dniem 1 stycznia 1999 r. – są od dnia 28 stycznia 1972 r. okresem podlegania ubezpieczeniu społecznemu z tytułu pozostawania w stosunku pracy w rozumieniu art. 29 ust. 3 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (jednolity tekst: Dz.U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227 ze zm.).

Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2011 r. (I UZP 1/11)

Zatem jeżeli kobiecie, która złożyła wniosek o przejście na emeryturę ZUS odmówi świadczenia, ponieważ do stażu pracy nie zaliczył okresu przebywania na urlopie wychowawczym przed 1 stycznia 1999 r. to ma ona prawo do odwołania, w terminie 30 dni od daty doręczenia decyzji. W sądzie raczej nie powinno być problemu z zaliczeniem takiego okresu do wymaganego stażu pracy.

 

W listopadowym wpisie na blogu Kto może reprezentować ZUS przed sądem pracy i ubezpieczeń społecznych? poruszyłam temat pełnomocników ZUS.

Dzisiaj do tematu wracam, bowiem niedawno, 24 stycznia 2012 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę w której stwierdził, że:

Pracownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych niebędący radcą prawnym, zatrudniony w oddziale Zakładu, może być pełnomocnikiem tego oddziału w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych ( art. 87 § 2 zdanie 1 k.p.c.) III UZP 3/11

Uchwała jest odpowiedzią na następujące pytanie prawne: Czy pracownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie będący radcą prawnym może być pełnomocnikiem procesowym tego Zakładu w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych? 

Zatem zdaniem sędziów oddziały ZUS realizują zadania całego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który ma osobowość prawną. Oznacza to, że może on udzielać swoim pracownikom pełnomocnictwa do reprezentowania jego interesów przed sądem.

Jak widać orzecznictwo w tej kwestii jest niejednolite.

Zastanawiasz się pewnie Drogi Czytelniku, czy temat reprezentacji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przed sądem może Cię zainteresować.

Może, bo każdą niekorzystną decyzję organu rentowego można zaskarżyć do sądu. Gdy ZUS odmówi Ci prawa do zasiłku chorobowego, macierzyńskiego, rehabilitacyjnego, prawa do wcześniejszej emerytury itp możesz napisać odwołanie i za pośrednictwem ZUS wnieść je do Sądu, który sprawę osądzi.

Zatem kogo odwołujący się może spodziewać się jako pełnomocnika ZUS?

Do niedawna, w sprawach toczących się przeciwko ZUS organ rentowy rezprezentowali jego pracownicy posiadający tzw. pełnomocnictwo pracownicze wydane na podstawie art. 87 par. 2 kpc:

Pełnomocnikiem osoby prawnej lub przedsiębiorcy, w tym nie posiadającego osobowości prawnej, może być również pracownik tej jednostki albo jej organu nadrzędnego (…).

Sytuacja uległa zmianie po niedawnym orzeczeniu Sądu Najwyższego z 13.10.2011 r.(II UZP 6/11) , które ma moc zasady prawnej.

Read more »

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!