Wygrana z ZUS

Takie wygrane, jak ta, którą zaraz opiszę lubię najbardziej.

Sprawa znalazła swój szczęśliwy finał po ponad 3 latach od wydania decyzji.

Klientka trafiła do mnie kilka dni po tym, jak Sąd Okręgowy wydał wyrok oddalający jej odwołanie od decyzji ZUS. Kiedy przeczytałam protokoły rozraw, a następnie sporządzone przez sąd pisemne uzasadnienie wyroku to nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać… Oczywistym było, że składamy apelację, bo lista zarzutów do wyroku była spora….

Klientka przed założeniem działalności gospodarczej pracowała na umowę zlecenie. Pracując awansowała, aż w końcu pojawiła się propozycja kierowania zespołem osób, wiążąca się z dużą odpowiedzialnością oraz szeregiem nowych obowiązków. Strony umówiły się, że moja Klientka rozpocznie prowadzenie działalności i za wykonywane prace będzie wystawiać faktury. Wynagrodzenie co miesiąc było dużo wyższe, od dotychczasowego.

Ten fakt nie umknął ZUSowi, który argumentował, że przecież moja Klientka nigdy dotąd tyle nie zarabiała, więc teraz naciąga system na wypłatę wysokiego świadczenia. Argumentację tę poparł również sąd, który dal wiarę wszystkim świadkom, uznał ich zeznania za spójne i logiczne, uznał wszystkie dokumenty zgromadzone w sprawie, a następnie stwierdził, że co prawda praca była wykonywana, ale moja Klientka powinna ją dalej wykonywać jako zlecenie, nie zaś w ramach działalności gospodarczej. Stąd też odmówił prawa do ubezpieczenia z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.  Wychodzi więc na to, że zdaniem ZUS i Sądu jeżeli kiedykolwiek pracowało się na umowę zlecenia to dalej powinno się w tej formie pracować, oczywiście bez podwyżki, bo inaczej od razu „naciągamy system”.

Apelacja

Apelacja wpłynęła do Sądu Apelacyjnego w grudniu 2016 r. i została rozpatrzona przez sąd w tym miesiącu. Co ciekawe ZUS nie wniósł odpowiedzi na apelację.

Sąd II instancji w całości zmienił rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego uznając, że w spornym okresie działalność gospodarcza jak najbardziej była prowadzona, co oznacza, że moja Klientka była objęta ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym, zdrowotnym i dobrowolnym chorobowym.

Tłem całej sprawy była kwestia wypłaty zasiłku macierzyńskiego , którego ZUS nie wypłacił. Teraz będzie musiał zmienić decyzję odmowną i wypłacić to świadczenie, choć zapewne jeszcze trochę to potrwa.

Jestem bardzo ciekawa, czy wypłaci świadczenie z odsetkami, czy bez.

Na końcu pojawia się pytanie – czy ta sprawa musiała tyle trwać. Być może, gdyby Klientka miała pełnomocnika już w I instancji nie trzeba  byłoby pisać apelacji, choć wtedy apelację od wyroku złożyłby pewnie ZUS. Najdłużej sprawa toczyła się przed Sądem Apelacyjnym, bo od wpływu apelacji do jej rozpatrzenia minęło 20 miesięcy…

Trwa to tyle przez braki kadrowe i często wakaty sędziowskie. A skargi na przewlwkłość może „nie opłaca” się wnosić.

Na wojnie z ZUS? Czy to konieczne?

Oczywiście to nie tak, ale  trochę taki jest wydźwięk artykułu, który ukazał się w INN:Poland w ubiegłym tygodniu (bo przecież tytuł musi być sensacyjny i przyciągać uwagę). Dziennikarz zapytał mnie jak to jest z wypłacaniem zasiłków przez ZUS, skoro jest tyle wyłudzeń.

Artykuł można przeczytać tutaj.

Kontrola

Moi drodzy – nie dajmy się zwariować. Przecież nie każda kontrola oznaczać będzie decyzję negatywną dla płatnika czy osoby ubezpieczonej.

Ale – do kontroli lub postępowania wyjaśniającego warto się przyłożyć. Niestety wielu przedsiębiorców traktuje ten etap postępowania jak natrętną muchę, od której trzeba się opędzić. Odpisują więc ZUS jednozdaniowe ogólniki, byle tylko na wezwanie odpowiedzieć. To niestety błąd, który potem perfekcyjnie wykorzystuje organ rentowy. Bo papier wszystko przyjmie, a nie każdy adresat decyzji się od niej odwoła do sądu.

 

Dochodzenie świadczeń z ubezpieczenia chorobowego to nie żadna wojna z ZUS, KRUS czy ZER. Każdy z tych organów ma prawo sprawdzać zasadność roszczeń, prawidłówość zgłoszeń czy opłacanie składek. W wyniku postępowania może wykluczyć z ubezpieczeń.

Walczyć na argumenty można nie tylko w odwołaniu od decyzji. Można to zrobić wcześniej, tylko mądrze, co może zaprocentować w przyszłości np. wypłatą odsetek za opóźnienie.

Ale to już temat na kolejny wpis. O tym jak skutecznie walczyć o odsetki od ZUS napiszę niebawem.

 

No i stało się to, czego się wiele osób spodziewało.

Sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie, do których trafiło jedno z tysięcy odwołań pokrzywdzonych przez ustawę dezubekizacyjną, złożyli w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o zbadanie zgodności przepisów ustawy o  zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin z ustawą zasadniczą.

Media, które dotarły do uzasadnienia (wniosku nie ma jeszcze na stronie internetowej Trybunału) piszą, że sąd zwraca uwagę na represyjny charakter ustawy. W zasadzie mogę powiedzieć, że w dużej mierze powinno się ono pokrywać z argumentacjami jakie znajdują się w odwołaniach od decyzji obniżających świadczenia.

Co teraz?

Odwołania od decyzji są przekazywane przez organy rentowe MSWiA oraz Służby Więziennej do sądu w ślimaczym tempie. W sprawach, które prowadzę nawet nie połowa ma nadaną sygnaturę.  Postępowania sądowe będą trwały zapewne kilka lat.

Biorąc pod uwagę tempo prac w Trybunale i fakt, że ustawa ta nie jest kwestią priorytetową postępowania sądowe mogą utknąć w Sądzie Okręgowym w Warszawie na jeszcze dłuższy okres.

Pod koniec listopada Trybunał Konstytucyjny orzekał w sprawie niezmiernie ważnej dla pracowników i pracodawców. Trybunał miał orzec, czy kompetencja ZUS do ingerowania w podstawę wymiaru składek, od której obliczane i wypłacane są świadczenia jest zgodna z Konstytucją. O sprawie pisałam w poście :

Czy ZUS będzie mógł ingerować w podstawę wymiaru składek pracowników?

oraz w  tym poście.

Chodzi o sprawę o sygnaturze P 9/15, wyrok zapadł 29 listopada 2017 r. 

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 83 ust. 1 pkt 3 w związku z art. 41 ust. 12 i 13, art. 68 ust. 1 pkt 1 lit. c i art. 86 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2017 r. poz. 1778) w zakresie, w jakim stanowi podstawę ustalania przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych innej − niż wynikająca z umowy o pracę − wysokości podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie chorobowe, jest zgodny z art. 2 w związku z art. 84 i art. 217 oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Najkrócej mówiąc oznacza to, że ZUS wydaje decyzje dotyczące ustalania wymiaru składek i ich poboru zgodnie z Konstytucją.

W jakich sprawach ZUS ingeruje w podstawę wymiaru?

Co ciekawe Prezes tej instytucji w swojej opinii wydanej w sprawie przyznał,  jakie wytyczne mają jednostki terenowe ZUS „dotyczące podejmowania działań zapobiegających wykazywaniu bardzo wysokich podstaw wymiaru składek, gdy analiza danych wskazuje, iż może być to działanie nieprawne, mające na celu wyłącznie uzyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczeń społecznych”:

Oddziały i Inspektoraty mają w szczególności przyglądać się sprawom, w których:

− występują rażące i niczym nieuzasadnione dysproporcje w podstawach wymiaru składek ubezpieczonych lub nastąpiło znaczące zwiększenie podstawy wymiaru składek osoby, która w niedługim czasie składa wniosek o wypłatę świadczenia krótkoterminowego,
− występują powiązania rodzinne pomiędzy ubezpieczonym a płatnikiem albo osobami będącymi np. wspólnikami spółki z ubezpieczonym,
− przychody płatnika składek nie pozwalają na wypłatę wynagrodzeń w kwotach uzasadniających wykazane przez niego podstawy wymiaru składek, albo płatnik osiąga straty (bądź nie składa wymaganej dokumentacji podatkowej),
− płatnik składek uniemożliwia lub znacznie utrudnia przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego lub kontroli, szczególnie w zakresie związanym z obowiązkiem ubezpieczeń społecznych lub wysokością wykazanych podstaw wymiaru składek.
Zdaniem TK ZUS nie określa wynagrodzenia otrzymywanego przez pracownika w sposób arbitralny, lecz przeprowadza w tym celu postępowanie dowodowe w ramach postępowania wyjaśniającego. Rolą sądu nie jest zaś „przyzwolenie” na taką praktykę ZUS (jak to ujął pytający sąd), lecz ocena prawidłowości jego ustaleń.
Z wyrokiem Trybunału można zgodzić się lub nie (ale akurat ten wyrok nie budzi żadnych wątpliwości natury proceduralnej).
Ja mam tylko jedną wątpliwość, z racji tego, że w swoim życiu zawodowym analizowałam już setki decyzji wydawanych przez ZUS.
Bardzo często owo postępowanie dowodowe ograniczone jest do zadania listy pytań, na które odpowiadają płatnik i ubezpieczony, załączając żądane przez ZUS dokumenty.
A potem okazuje się, że ZUS nie dostał dokumentów potwierdzających wykształcenie pracownika, co jest argumentem dla obniżenia podstawy wymiaru. Natomiast po przeczytaniu zawiadomienia z pytaniami, nigdzie nie znajduję informacji, że ZUS chciałby zobaczyć dyplomy ukończenia szkół przez pracownika. To płatnik albo ubezpieczony miał się domyśleć, czego organ sobie życzył…

Wskazówka

I jeszcze jedno – nie lekceważcie pytań ze strony ZUS. Zdarza się bowiem, że gdy klienci przychodzą do mnie ze sprawą i na moje pytanie o postępowanie wyjaśniające przedstawiają mi odpowiedzi na pytania ZUS w stylu:
Pyt 1 – tak
Pyt 2 – nie
Pyt. 3 – nie wiem
Pyt. 4 – 8-16
Pyt. 5 – pracodawca
itd.
to ja załamuję ręce. Gdy ZUS dostaje takie lakoniczne i zdawkowe odpowiedzi, to jeszcze łatwiej jest mu wydawać decyzje powodujące negatywne konsekwencje dla płatników i ubezpieczonych.

Czy ZUS nadal będzie mógł ingerować w podstawę wymiaru składek pracowników?

Nie wiem, czy Czytelnicy bloga pamiętają, ale mniej więcej od 2.5 roku w Trybunale Konstytucyjnym „wisi” sprawa ważna z punktu widzenia każdego pracodawcy. Chodzi o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą kompetencji ZUS do ingerowania w podstawę wymiaru ubezpieczenia chorobowego pracowników. Pisałam o tym, w tym wpisie z kwietnia 2015 r:

Pracowniku – ZUS obniżył Ci w decyzji podstawę wymiaru składek?

 

Rozprawa

I uwaga: sprawę (P 9/15) rozpatrzy Trybunał Konstytucyjny w dniu 29.11.17 o godz. 10.00. 

Gdy zobaczyłam wyznaczony do rozpatrzenia tej sprawy skład sędziowski przyznam szczerze, że jako prawnik odetchnęłam z ulgą. W tym przypadku nie będzie dywagacji czy będziemy mieć do czynienia z wyrokiem, czy ze spotkaniem sędziów przy kawie. W składzie nie ma tzw. sędziów dublerów, nie będzie wątpliwości, że będzie to wyrok.

Jestem bardzo ciekawa jego treści i argumentów. ZUS może bowiem stracić bardzo ważną kompetencję.

Zapewne po wyroku zamieszczę wpis – komentarz.

 

Witam po dłuższej przerwie.

Dzisiaj odeślę Was do artykułu, który ukazał się w poniedziałek w serwisie money.pl

Dziennikarz Jakub Ceglarz zajął się tematem decyzji ZUS, w których ubezpieczony pracownik (i jego pracodawca) dowiaduje się, że jego świadczenie będzie wypłacane od innej podstawy niż pobierana pensja i opłacone składki. Pan Jakub zapytał mnie, czy takie działanie ZUS jest zgodne z prawem i jak się bronić przed takimi decyzjami.

Problematyka tego typu decyzji była już poruszana przeze mnie na tym blogu np. w tym wpisie.

Całość  artykułu pana Ceglarza przeczytacie tutaj.

Dzisiaj kolejny wpis o absurdach w sprawach z ZUS. Poprzedni znajdziecie tutaj.

Ile można czekać na przekazanie przez ZUS naszego odwołania do Sądu? Okazuje się, że aż 533 dni, czyli o 503 za dużo!

Szczerze mówiąc nie bardzo mieściło mi się to w głowie, gdy o sprawie poinformowała mnie Czytelniczka bloga, ale to prawda.

Zgodnie z przepisami ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 83 ust. 7) w przypadku wniesienia odwołania – ZUS ma dwie możliwości:

  1. albo rozpatrzyć sprawę pozytywnie dla Odwołującego się – zgodnie z odwołaniem (wówczas nie nadaje sprawie dalszego biegu);
  2. albo w terminie 30 dni przygotować na to odwołanie odpowiedź i przekazać je do właściwego sądu.

Nie ma tutaj mechanizmu  „kontrolnego” dla Odwołującego, jak w przypadku opieszałości przy wydawaniu decyzji (w takim przypadku można wnieść odwołanie od razu do sądu), nad ZUS nie wisi żaden „bacik”.

Osobiście, wydaje mi się, że ZUS zwyczajnie zgubił akta, albo trafiły gdzieś na dno wielkiej sterty spraw.

A sprawa nie byle jaka bo pracownicy ZUS obciął świadczenie uważając, że ta zarabia za dużo. To ulubiony ostatnio sposób ZUS na wypłatę zaniżonego świadczenia. Problem polegał na tym, że odwołanie od decyzji zaniżającej podstawę wymiaru składek odwołał się tylko pracodawca (i o sprawie też zapomniał), pracownica nie.

Kobieta po półtora roku zapytała ZUS kiedy wreszcie dostanie wyrównanie świadczenia… no i się zaczęło. Nagle sprawa została przekazana do sądu, a sąd postanowił…. odwołanie  przekazane z rażącym uchybieniem terminu ….rozpatrzyć jak gdyby nigdy nic, a ostatecznie – przyznać rację ZUS. Wyrok jest nieprawomocny.

Pytania w tej sprawie rodzą się co najmniej dwa:

  • czy sąd powinien orzekać, a jeżeli tak, to czy nie powinien uznać, że skoro od złożenia odwołania od decyzji minęło tyle czasu to należy Odwołującemu przyznać rację?
  • Czy Odwołujący może się starać o jakieś odszkodowanie/zadośćuczynienie z tytułu opieszałości urzędniczej?

O tym będzie mowa w jednym z kolejnych wpisów.

 

gazetyTe prawie 6 lat prowadzenia bloga Temida Jest Kobietą sprawiły, że moje wpisy śledzi wielu dziennikarzy zajmujących się tematyką ubezpieczeń społecznych, polityki prorodzinnej czy szeroko pojętego biznesu.

Mój wpis o tym jak ważny jest sprawnie działający Trybunał Konstytucyjny (na przykładzie sprawy przeciwko ZUS) stał się inspiracją dla dziennikarki Rzeczpospolitej. Katarzyna Nowosielska zajęła się tematem kontroli przeprowadzanych przez ZUS u pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży.  Artykuł możecie przeczytać tutaj.

Tematem zajął się również Paweł Bednarz, dziennikarz Onet Biznes, który poprosił mnie o komentarz do swojego tekstu. Jego artykuł można przeczytać tutaj.

TrybunałWiele osób gubi się już wokół całego zamieszania dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. A to, czy Trybunał działa sprawnie jest ważne dla każdego „Kowalskiego”. Zaraz wytłumaczę dlaczego, na przykładzie, który może dotyczyć każdej osoby zatrudnionej na umowie o pracę.

W przypadku, gdy rząd będzie nadal twierdził, że wydawane przez #TrybunałKonstytucyjny wyroki to „spotkania sędziów przy kawie i ciasteczkach” może dojść do dysonansu. Rząd i administracja (np. też ZUS) nie będą uznawały wyroków i będą wydawać decyzje z pominięciem najnowszych orzeczeń. Wówczas obywatel będzie kierował sprawę do sądu, który rozpatrując ją będzie brał pod uwagę odpowiedni wyrok Trybunału.

Prowadzę wiele spraw, w których ZUS kwestionuje podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne i ustala własną podstawę, od której wylicza świadczenia (np. zasiłek chorobowy czy macierzyński), lub która ma potem znaczenie przy ustalaniu wysokości renty czy emerytury.

Robi tak w przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę. Rzecz nie dotyczy tylko osób, które przeszły na świadczenia, coraz częściej spotykam przypadki, gdy ZUS ingeruje w umowę zawartą między pracodawcą, a pracownikiem twierdząc, że zgodnie z zasadami współżycia społecznego pensja jest za wysoka, podstawa wymiaru i pobierane składki też. Robi tak najczęściej gdy wszczyna kontrolę sam, lub po czyimś zawiadomieniu.

Taką dużą swobodę daje ZUS art. 83 ust. 1 i 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

Art. 83. 1. Zakład wydaje decyzje w zakresie indywidualnych spraw dotyczących w szczególności:
1)   zgłaszania do ubezpieczeń społecznych;
2)   przebiegu ubezpieczeń;
3)   ustalania wymiaru składek i ich poboru, a także umarzania należności z tytułu składek;
3a)  ustalania wymiaru składek na Fundusz Emerytur Pomostowych i ich poboru, a także umarzania należności z tytułu tych składek;
4)   ustalania uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych;
5)   wymiaru świadczeń z ubezpieczeń społecznych.
2. Od decyzji Zakładu przysługuje odwołanie do właściwego sądu w terminie i według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego.

Wystarczy jednak przejść do przepisu, który wskazuje, co tak naprawdę ZUS wolno kontrolować:

Art. 86. 1. Kontrolę wykonywania zadań i obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych przez płatników składek przeprowadzają inspektorzy kontroli Zakładu.
2. Kontrola może obejmować w szczególności:
1)   zgłaszanie do ubezpieczeń społecznych;
2)   prawidłowość i rzetelność obliczania, potrącania i opłacania składek oraz innych składek i wpłat, do których pobierania zobowiązany jest Zakład;
3)   ustalanie uprawnień do świadczeń z ubezpieczeń społecznych i wypłacanie tych świadczeń oraz dokonywanie rozliczeń z tego tytułu;
4)   prawidłowość i terminowość opracowywania wniosków o świadczenia emerytalne i rentowe;
5)   wystawianie zaświadczeń lub zgłaszanie danych dla celów ubezpieczeń społecznych;
6)   dokonywanie oględzin składników majątku płatników składek zalegających z opłatą należności z tytułu składek.

Z tego przepisu  moim zdaniem wcale nie wynika  uprawnienie ZUS do ingerowania w umowę o pracę i „ustalania” podstawy wymiaru składek.

Przepisy te mimo, iż nie  wynika to z nich wprost  stanowią jednak podstawę kompetencyjną dla organu ZUS  do ustalania wysokości podstawy wymiaru składki ZUS na ubezpieczenie chorobowe poprzez weryfikację. wysokości wynagrodzenia pracownika mimo istnienia ważnej i wykonanej umowy.

Znalazł się jednak sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie, który zadał pytanie prawne – czy te przepisy interpretowane jako podstawa kompetencyjna do takiej ingerencji nie naruszają ustawy zasadniczej.

Sprawa w Trybunale Konstytucyjnym ma sygnaturę P 9/15 i czeka na rozpatrzenie.

I teraz najważniejsze – jeżeli Trybunał orzeknie, że te przepisy są niezgodne z konstytucją, a administracji „nie będzie wolno” stosować się do wyroków TK (wystarczy wskazać na wypowiedzi choćby Ministra Sprawiedliwości i jego słynny już list do Prezesa Trybunału), to będziemy mieć sytuację kuriozalną.

ZUS nadal będzie sobie wydawał decyzje pisząc w nich, że czyjeś zarobki są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (wierzcie mi, że ZUS potrafi „tak po prostu” obniżyć podstawę wymiaru składek np. absolwentowi studiów do minimalnej pensji krajowej twierdząc, że 2500 zł brutto to dla absolwenta za dużo, a doświadczenie życiowe wskazuje, że pierwsza umowa o pracę opiewa na pensję minimalną), będzie ucinał podstawy i wypłacał niższe świadczenia. Od takiej decyzji obywatel będzie musiał składać odwołanie do sądu, a ten zmieni decyzję, bo uzna, że przepisy na których oparł się ZUS zgodnie z wyrokiem TK są niezgodne z konstytucją.

Może Ci się wydawać, że spór o Trybunał jest sztuczny, że to wojna rządu i PIS z prawnikami, czy oderwanym wreszcie od władzy „gorszym sortem”. Tak nie jest. Trybunał Konstytucyjny chroni nas – obywateli przed „głupotą władzy” i bublami prawnymi. Stoi na straży naszych wolności i praw, a prędzej czy później jakieś jego orzeczenie będzie miało rzeczywisty wpływ na Twoją sytuację prawną. Ot choćby w sprawie przeciwko ZUS.

e06c798500008b794d075900Tak, tak – tytuł posta to najprawdziwsza prawda.

Widziałam już kilka decyzji ZUS odmawiających pracownikowi (zatrudnionemu na umowę o pracę) wypłaty zasiłku w wysokości odpowiadającej ustalonej podstawie wymiaru składek i ustalających tę podstawę na poziomie pensji minimalnej.

W oparciu o przepis art. 18 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe pracowników stanowi przychód, czyli pensja.

Tymczasem ZUS został wyposażony w upoważnienie do kontroli i ingerencji w podstawę wymiaru składek pracowników (wyrok Sądu Najwyższego ukrócił takie praktyki w stosunku do przedsiębiorców), gdy uzna, że wynagrodzenie jest za wysokie i narusza zasady współżycia społecznego. W takim przypadku wypłaca świadczenie zaniżone – od podstawy wymiaru składek, jaka uzna za słuszną – najczęściej jest to pensja minimalna.

Dodać trzeba, że pracodawca – płatnik składek odprowadzał za pracownika składki od rzeczywiście ustalonej umową o pracę pensji.

Mamy więc sytuację gdy np. pracownik zarabia 3.000 zł brutto (czyli poniżej średniej krajowej) – od takiej kwoty pracodawca odprowadza składki, ZUS je przyjmuje, a gdy otrzymuje wniosek o wypłatę zasiłku wówczas ZUS przyznaje świadczenie tylko od kwoty 1750 zł (pensja minimalna w 2015 r.).

Szczególnie narażeni na taką sytuację są przedsiębiorcy zatrudniający kogoś pierwszy raz na nowo utworzone stanowisko lub kogoś młodego – zwłaszcza absolwentów szkół.

Wychodzi na to, że inspektorom w ZUS nie mieści się w głowie, że można zatrudnić kogoś z pensją wyższą niż minimalna.

Nie wierzycie?

Poniżej fragment uzasadnienia decyzji ZUS, którą otrzymała moja klientka:

Zasada odpłatności płacy oznacza, że pracownikowi przysługuje wynagrodzenie godziwe, odpowiadające m. in. rodzajowi wykonywanej pracy i posiadanym kwalifikacjom (art. 78 k.p.)

W tej sytuacji trzeba wskazać, że niecodziennym jest, aby pracodawca zatrudniając pracownika „od razu” przyznawał mu wynagrodzenie w wysokości przekraczającej minimalne wynagrodzenie.

Dziwnym trafem ostatnio bardzo często ZUS za godziwą uznaje wyłącznie pensję minimalną.

A co można zrobić w takim przypadku?

Odwołać się od takiej decyzji do sądu za pośrednictwem ZUS – w terminie 30 dni od jej odebrania.

Potrzebujesz porady? Zadzwoń!