Poczta PolskaZawsze mi się wydawało, że Poczta Polska doręcza adresatom przesyłki pocztowe. Otoż nie. Mnie od dłuższego czasu listonosz przynosi …. awiza na przesyłki sądowe.

Wszystko zaczęło się od tego, że listonosz pojawiał się u nas raz na 10, 14 dni i zasypywał mnie morzem przesyłek. Doszło do tego, że list polecony priorytetowy od klientki (z ważnymi dokumentami) dotarł do mnie – uwaga – po trzech tygodniach! Oczywiście nagminne było pozostawianie awiz w godzinach pracy.

Po rozmowie z „panią kierowniczką” w placówce okazało się, że skarg było tak dużo, że listonosz już nie pracuje. Przyszedł nowy. I ze zdumieniem odkryłam, że przestaliśmy otrzymywać przesyłki z sądów. Zero, w skrzynce same awiza, powtórnej awizacji brak. Co więcej awiza nie zawierały wszystkich przesyłek i zawierały (zawieraj nadal – patrz obrazek- tylko części numerów przesyłek).

Żeby taką przesyłkę wydać listonosz posługuje się tabletem, z programem, który generuje elektroniczne potwierdzenia odbioru przesyłki sądowej przez adresata lub domownika odbierającego przesyłkę.

Któregoś dnia zapytałam „naszego” listonosza dlaczego w skrzynce ciągle znajduję awiza na listy sądowe, skoro doręcza mi wszystkie inne. Odparł z rozbrajającą szczerością, że „listy tabletowe” nosi inny kolega, który tablet ma. Jego w tablet nie wyposażono, ani nie zrobiono mu przeszkolenia. Kolega z tabletem znalazł sobie sposób i zamiast doręczać przesyłki, wrzucał awiza.

I teraz najlepsze – mój sympatyczny listonosz razem ze zwykłymi przesyłkami poleconymi zaczął doręczać mi…. awiza od kolegi!

Zobaczmy, co mówi Regulamin Świadczenia Usług Powszechnych z 2016 (to aktualny regulamin Poczty Polskiej)

§ 24
1. W przypadku stwierdzenia nieobecności adresata lub innych osób uprawnionych
do odbioru przesyłki rejestrowanej, doręczający:
1) pozostawia w skrzynce oddawczej adresata lub jeśli nie jest to możliwe w inny sposób
nie naruszający przepisów prawa, sporządzone na odpowiednim formularzu, zawiadomienie
o próbie jej doręczenia wraz z informacją o terminie odbioru i adresie placówki oddawczej, w której
przesyłka jest przechowywana. W przypadku pozostawienia zawiadomienia o próbie doręczenia
przesyłki pocztowej w innym miejscu niż skrzynka oddawcza adresata, miejsce pozostawienia
odnotowywane jest na przesyłce pocztowej,

§ 26
1. W przypadku niezgłoszenia się adresata lub innych uprawnionych osób po odbiór przesyłki rejestrowanej,
następnego dnia po upływie 7-dniowego terminu odbioru wskazanego w pierwszym zawiadomieniu,
powtórnie zawiadamia się adresata o możliwości odbioru przesyłki:
1) pozostawiając w skrzynce oddawczej adresata albo jeśli nie jest to możliwe w inny nie naruszający
przepisów prawa sposób, sporządzone na odpowiednim formularzu zawiadomienie o terminie
odbioru i adresie placówki oddawczej, w której przesyłka jest przechowywana. W przypadku
pozostawienia zawiadomienia o próbie doręczenia przesyłki pocztowej w innym miejscu niż skrzynka
oddawcza adresata, miejsce pozostawienia odnotowywane jest na przesyłce pocztowej, albo
2) w formie elektronicznej (SMS, e-mail), wskazując numer przesyłki, termin jej odbioru oraz adres
placówki oddawczej, w której jest ona przechowywana, jeżeli adresat złożył w placówce oddawczej
żądanie, o którym mowa w § 31 ust. 3, o otrzymywaniu zawiadomień w formie elektronicznej.
2. W przypadku, gdy adresat lub inna uprawniona osoba nie zgłosi się po odbiór przesyłki rejestrowanej
w terminie 14 dni, licząc od dnia następnego po pozostawieniu pierwszego zawiadomienia, następuje
zwrot przesyłki do nadawcy.

Ani słowa o doręczaniu awiz. Poczta Polska ma więc nową usługę – doręczanie pierwszego awiza do rąk własnych.

Poprzednio, gdy irytował mnie sposób doręczania przesyłek sądowych napisałam ten post:

List otwarty do prezesa INTEGER.PL Spółka Akcyjna

Na który dostałam odpowiedź,  telefon od dyrektorki oddziału, a potem kwiaty od doręczyciela:

Odpowiedź na mój list otwarty – List od Prezesa Rafała Brzoski

I wiecie co, z ciekawości zerknęłam okiem na specyfikację przetargu z 2016 r,. który ogłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości na Świadczenie usług pocztowych, w rozumieniu ustawy Prawo pocztowe i aktów wykonawczych, w obrocie krajowym i zagranicznym na rzecz Ministerstwa Sprawiedliwości w zakresie: przyjmowania i doręczenia przesyłek pocztowych, ich zwrotów oraz odbioru z siedzib zamawiającego świadczonych przez 5 dni w tygodniu od poniedziałku do piątku: okazało się, że uczestnicy przetargu składali wyłącznie oświadczenia, że posiadają odpowiedni personel do wykonania usługi.

Wątpię, czy mój post wywoła w Poczcie Polskiej poruszenie. A szkoda. Przesyłki sądowe to nie paczka od cioci z Chicago. To bardzo ważne przesyłki, a w przypadku braku awizo nawet nie wiemy, że mamy coś do odebrania. List wraca do sądu z fałszywą informacją, o podwójnej awizacji (fałszywą, bo ja nie otrzymuję drugiego awiza), powodującą tzw. doręczenie zastępcze. Najgorsze jest to, że nie mamy dowodu na brak doręczenia przesyłki, czy pozostawienia awiza przez listonosza. Tak naprawdę profesjonalni pełnomocnicy, żeby ustrzec się negatywnych konsekwencji kiepskiego wykonywania usługi przez Pocztę Polską powinni otwierać skrzynki pocztowe w obecności notariusza spisującego protokół z otwarcia i zawartości skrzynki.

kontrola ZUS w ciążyKontrola ZUS w ciąży – prawda czy mit?

Przez lata prowadzenia spraw przeciwko ZUS słyszałam różne wersje odpowiedzi. Zresztą pisałam już o tym już choćby w tym wpisie z uwaga: 2010 roku!:

Działalność gospodarcza, ciąża a kontrola ZUS

Zauważyłam jednak, że temat wraca falami. Rzecznik ZUS, którego poznałam w „telewizji śniadaniowej” powiedział mi, że z zasady zwolnień lekarskich kobiet w ciąży się nie kontroluje, czyli kontroluje się np. pewne aspekty prowadzenia działalności będąc w ciąży.

Znajome mecenaski pracujące po ciemnej stronie mocy (czyli w ZUS) również mi mówiły, że w ich oddziałach panuje niepisana zasada, że zwolnień lekarskich kobiet w ciąży się nie kontroluje.

W sumie mogę potwierdzić, że nie słyszałam jeszcze o przypadku, żeby kobieta w ciąży (zwolnienie lekarskie z kodem B) została wezwana przed oblicze lekarza orzecznika ZUS. Czyli jeżeli kobieta w ciąży dostaje prawidłowo wystawione zwolnienie lekarskie (na aktualne dane, zwolnienie opatrzone jest wspomnianym wyżej kodem B potwierdzającym ciążę) to ZUS uznaje, że zostało ono wystawione prawidłowo, a stan zdrowia przyszłej matki uzasadniał wysłanie jej na zwolnienie. Pierwsza część kontroli formalnej zaliczona.

Nie oznacza to jednak, że ZUS ochoczo wypłaci świadczenie.

Zus może bowiem sprawdzać, czy zwolnienie jest wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem.

Jeżeli mamy zwolnienie chory powinien leżeć (oznaczone numerem 1) to tak naprawdę każde niezastanie ubezpieczonego w domu może kończyć się odmową wypłaty świadczenia. Chyba, że nieobecność będzie usprawiedliwiona wyjściem do lekarza lub po leki, jeżeli nie ma kto nam ich kupić.

Zwolnienie lekarskie opatrzone nr 2 (chory może chodzić) nie oznacza pełnej dowolności w spędzeniu wolnego czasu podczas choroby. Nie wolno nam iść do kina czy na milongę, jechać na wycieczkę z biura podróży czy na aktywny urlop. Gdy ZUS się o tym dowie – nie wypłaci świadczenia.

Zapytacie – a skąd ma się dowiedzieć? A przykładowo – zaglądając do Waszych mediów społecznościowych!

ZUS buszuje na Facebooku

Kontrola ZUS w ciąży – co jeszcze zainteresuje inspektora?

Czyli ZUS nie wypłaci świadczenia, jeżeli wykorzystujemy zwolnienie niezgodnie z przeznaczeniem. Właśnie prowadzę jedną ciekawą sprawę, gdy ZUS odmówił świadczenia z tego powodu. Moim zdaniem oczywiście bezpodstawnie!

ZUS nie wypłaci świadczenia jeżeli na zwolnieniu lekarskim pracujemy osobiście. Może to zrobić nawet jeżeli kogoś inspektor nie złapał „na gorącym uczynku” (czyli w pracy), wystarczy, że będą faktury świadczące o wykonywaniu pracy w tym okresie.

Oczywiście ZUS odmówi wypłaty świadczenia, jeżeli uzna, że osoba składająca wniosek jest nieubezpieczona składką chorobową (obowiązkową lub dobrowolną).

Ale to już temat na kolejny wpis 🙂

Ubezpieczenie chorobowe po zasiłku macierzyńskimUbezpieczenie chorobowe po zasiłku macierzyńskim – to temat, który przewija się w mojej korespondencji mailowej z klientami ostatnio bardzo często. Problem dotyczy osób ubezpieczonych dobrowolnie składką chorobową, które powracają do tego ubezpieczenia po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego.

W zalezności od oddziału ZUS stosował zasadę, że skoro osoba ubezpieczona dobrowolnie ubezpieczeniem chorobowym (np. przedsiębiorcy) pobierająca zasiłek macierzyński podlega w tym okresie wyłącznie składce zdrowotnej, to powinna się z dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego i obowiązkowych ubezpieczeń społecznych wyrejestrować. A po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego w terminie 7 dni ponownie do tego ubezpieczenia zarejestrować.

Praktyka była tak powszechna, że nawet ja, dla świętego spokoju tak robiłam, kiedy kończyłam pobierać zasiłki macierzyńskie na moje córki.

Tyle tylko, że praktyka ta nie ma żadnego umocowania w przepisach dotyczących ubezpieczeń społecznych. Żaden przepis nie nakazuje tak robić!

Tak naprawdę, jeżeli ktoś się nie zarejestrował tylko opłacał dalej składki na ubezpieczenie chorobowe ZUS problemu nie widział. Zauważał go dopiero, gdy okazywało się, że osoba ta wystąpiła o wypłatę kolejnego zasiłku np. chorobowego lub opiekuńczego. Wówczas ZUS odmawiał wypłaty świadczenia ponieważ uznawał, że świadczeniobiorca (najczęściej jest to mama) nie jest ubezpieczony!

Teraz takie odmowy są nagminne! Nie ma tygodnia, żeby ktoś do mnie nie trafiał z tego typu decyzją odmowną.

Nie wiem dlaczego ZUS tak robi, ale odmawianie prawa do świadczenia, tylko dlatego, że świadczeniobiorca nie zarejestrował się ponownie do dobrowolnej składki chorobowej po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego (ale składki  chorobowe opłacane były dalej terminowo i w pełnej wysokości) jest bezprawne! Od takiej decyzji trzeba się odwołać. Oczywiście ZUS będzie podawał podstawę prawną swojej decyzji (najczęściej są to art. 1 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy zasiłkowej), a nawet na orzecznictwo sądów powszechnych (orzeczenia wydane w innych stanach faktycznych, innych niż ta sytuacja – wystarczy je znaleźć po sygnaturze i przeczytać), ale nie ma racji. Czasami przyznaje się „do błędu” w trakcie postępowania sądowego, a czasami pisze apelację po przegranym wyroku I instancji (apelację też przegrywa) niepotrzebnie przedłużając sprawę i odwlekając wypłatę świadczenia.

Składać wniosek czy nie?

Jeżeli jesteś w takiej sytuacji i nie złożyłeś/złożyłaś wniosku o ponowne zarejestrowanie do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego w terminie 7 dni po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego to nie rób tego. Jeżeli wniosek złożysz po termnie to ZUS zarejestruje Cię dopiero z datą złożenia wniosku, co może prowadzić do utraty ciągłości ubezpieczenia! A wówczas ZUS także odmówi wypłaty kolejnego świadczenia (chyba, że upłynie już okres karencyjny).

zasiłek chorobowyCo wolno przedsiębiorcy pobierającemu zasiłek chorobowy?

Kilka dni temu odbylam rozmowę z moją Klientką (prowadzi działalność gospodarczą), będącą obecnie na zasiłku chorobowym. Klientka zapytała mnie, czy skoro nie może pracować to może wynająć profesjonalnego pełnomocnika do poprowadzenia sprawy? „Prawnik od ZUS” był jej niezbędny. I czy ewentualnie może udzielić pełnomocnictwa…

Moje zdziwienie było ogromne.

Klientka wyszła z założenia, że skoro nie może pracować na L4 to spór z ZUS może toczyć jedynie samodzielnie, bo wynajęcie pełnomocnika ma przecież związek z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Temat prowadzenia działalności na L4 już kiedyś poruszałam na blogu:

Zasiłek chorobowy a prowadzenie działalności gospodarczej

Skoro jest taka potrzeba to wracam do tematu :

Zobaczmy co mówi Sąd Najwyższy o wykonywaniu pracy zarobkowej przez przedsiębiorcę pobierającego zasiłek chorobowy:

1. Pojęcie „prowadzenie działalności gospodarczej” obejmuje bardzo zróżnicowane postacie aktywności zarobkowej, od fizycznego wykonywania konkretnej pracy do prowadzenia przedsiębiorstwa rozumianego jako zarządzanie nim (podejmowanie decyzji gospodarczych). Nie każda więc aktywność zawodowa powoduje utratę prawa do świadczeń należnych na wypadek niezdolności do pracy. Jeżeli aktywność taka ogranicza się do wykonywania sporadycznych czynności zarządzających, samo podpisanie faktur przygotowanych przez zatrudnionych pracowników, nie przesądza o prowadzeniu działalności zarobkowej w rozumieniu powołanego wyżej przepisu.

2. W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą, wykonywaniem pracy zarobkowej w rozumieniu art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2010 r. Nr 77, poz. 512 ze zm.), jest wykonywanie konkretnej pracy, a także wszelkich czynności związanych z jej prowadzeniem, w czym mieści się osobisty nadzór nad nią, podpisywanie dokumentów związany z prowadzoną działalnością.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4.04.2011 r. sygn. akt: II UK 186/11

To, że jest się na zasiłku oznacza, że przedsiębiorca nie może kiwnąć palcem w swojej firmie. Musicie wiedzieć, że „wykonywanie pracy zarobkowej”, nie jest tożsame z formalno-prawnym prowadzeniem działalności gospodarczej zwłaszcza wówczas, gdy w ramach tej działalności zatrudniani są pracownicy.

Co wolno przedsiębiorcy zapobierającemu zasiłek chorobowy?

Przede wszystkim jeżeli prowadzimy jednoosobową działalność gospodarczą i nie mamy pracownika, który mógłby podpisywać faktury, możemy to robić samemu. Podobnie będzie ze składaniem deklaracji do ZUS i US, opłacaniem podatków i składek. Możemy nawet zatrudnić kolejnego pracownika, jeżeli jest potrzebny do tego żeby biznes działał sprawnie, podpisać umowę o dotację unijną czy inne dofinansowanie.  Możemy, a nawet musimy wypłacać pensje pracownikom. Można także złożyć pozew czy odwołanie od decyzji ZUS. Wreszcie można ustanowić pełnomocnika procesowego 🙂

Ubezpieczenie chorobowe – porównanie

Wiele osób prosi mnie o wpisy porównawcze, zatem dzisiaj na pierwszy ogień porównanie – czym różni się ubezpieczenie chorobowe pracownika i osoby prowadzącej działalność.

Dzisiaj wpis będzie krótki, bo w zasadzie najważniejsze rzeczy znajdziecie w infografice.

Drobne wyjaśnienie:

Osoby prowadzące działalność gospodarczą w pewnych przypadkach mogą opłacać składki na preferencyjnych warunkach (30% podstawy wymiaru), a przez pierwsze pół roku prowadzenia biznesu nie opłacać ich wcale (co oczywiście wiąże się z brakiem ubezpieczenia). Oczywiście mając prawo do preferencyjnego ZUSu można opłacać także wyższe składki. Do infografiki przyjęto sytuację, gdy przedsiębiorca co miesiąc odprowadza składki od podstawy minimum 60% wymiaru, czyli tak jak to robi większość prowadzących działalność powyżej 2 lat.

 

Prawnik od ZUS

Dzisiaj publikuję kolejny wpis, który nie jest tym, zapowiadanym w weekend na moim Instagramie. Jego kanwą była powtórna wizyta mojej Klientki, która ma problem z wysokością zasiłku.

Podczas pierwszej wizyty opisała mi swój problem – chodziło o wyliczenie wysokości zasiłku, w przypadku, gdy dobrowolne ubezpieczenie chorobowe jest konytynuowane w okresie nie dłuższym niż 30 dni po zakończeniu ubezpieczenia z innego tytułu np. z umowy o pracę.

Sytuacja wygląda tak:

Przedsiębiorca opłaca składki z tytułu działalności gospodarczej. Znajduje pracę, np. na 3 miesiące, a z działalności w tym czasie opłaca wyłącznie składkę zdrowotną. Po zakonczeniu zatrudnienia wraca do opłacania wszystkich ubezpieczeń z działalności gospodarczej, w tym do dobrowolnej składki chorobowej i zaczyna opłacać te składki od podstawy wyżej niż wymagane 60%. Jeżeli przejdzie na świadczenie w okresie krótszym niż 12 miesięcy to ZUS musi przeliczyć świadczenie zgodnie z art. 48a ustawy zasiłkowej.

I tu zaczynają się schody, bo ZUS w takiej sytuacji często żle interpretuje przepisy i bardzo zaniża wypłacane świadczenie. Konieczne jest wtedy wystąpienie o wydanie decyzji o podstawie wymiaru świadczenia, a następnie zaskarżenie jej do sądu.

Pisałam o tym np. w tym wpisie:

Problematyczny art. 48a, czyli dlaczego ZUS nie umie liczyć

a o wygranych w tego typu sprawach pisałam całkiem niedawno w tym wpisie:

Dwie wygrane sprawy jednego dnia

Klientka otrzymała poradę jak w takiej sytuacji wyliczane jest świadczenie.

Problematyczny art. 48a

Po kilku dniach dostałam maila z prośbą o wyjaśnienie (faktycznie przepis zawiera skomplikowany mechanizm wyliczeń). Dzisiaj spotkałyśmy się ponownie.

Jak się okazało sceptycyzm mojej Klientki wynikał z faktu, że umówiła się rownież na poradę u innego prawnika „specjalisty od ZUS”, który zanegował wszystko co jej mówiłam i stwierdził, że w takim przypadku nie ma szans na wysoki zasiłek, bo ZUS wylicza go z konkretnej liczby miesięcy.  Podobną informację otrzymała również na maila, którego mi pokazała.

Dochodzę więc do wniosku, że ZUS prowadzi świetną „akcję dezinformacyjną”, chyba też wśród prawników. A prawnik od ZUS na przepisach ubezpieczeń społecznych powinien się znać jak mało kto. Ale widzę też światełko w tunelu. Ów prawnik specjalista po tym jak przez dwa tygodnie rozgryzał sprawę „naszej” klientki, zamieścił wpis o tym, że wysokie zasiłki „na działalności” nadal są możliwe.

Bardzo się cieszę, że moja porada się przydała 🙂

 

ZUS

Dwie wygrane sprawy jednego dnia sprawiają, że był to dzień wyjątkowy 🙂

Wczoraj bowiem ja i moi Klienci odnieśliśmy dwa zwycięstwa nad ZUS przed dwoma różnymi Sądami Okręgowymi (jestem super kierowcą!), w dwóch ciekawych sprawach. Oba wyroki są prawomocne 🙂

Pierwsza sprawa dotyczyła podstawy wymiaru zasiłku macierzyńskiego oraz interpretacji art. 48 a ustawy zasiłkowej. O błędach w interpretacji tego artykułu pisałam w tym wpisie.

Druga dotyczyła kwestii ubezpieczenia chorobowego po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego przez osobę objętą tym ubezpieczeniem dobrowolnie. Dzisiaj trochę o tej drugiej kwestii, dokładna analiza – niebawem, w osobnym poście na blogu.

ZUS bardzo często takie osoby wyklucza z tego ubezpieczenia, jeżeli po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego nie przystąpią do niego powtórnie, co ciekawe w terminie 7 dni, od daty zakończenia pobierania świadczenia. ZUS twierdzi, że takie postępowanie jest uzasadnione przepisami ustawy systemowej (choć nie jest).

Potem jest często płacz i zgrzytanie zębów, „wina księgowej”, bo ZUS bywa nieugięty. Często jest to przyczyna do odmowy wypłaty kolejnego świadczenia – np. chorobowego czy opiekuńczego. A jeżeli świadczenie jest wypłacane, to bardzo często z pominięciem art. 43 ustawy zasiłkowej.

Spraw związanych z odmową wypłaty świadczenia, w tego typu sytuacji jest dużo. Ta, o której piszę swój finał miała dokładnie po 2 latach od odmowy przyznania świadczeń.  Teraz ZUS będzie je musiał wreszcie zapłacić.

 

Ulga na start

Ulga na start –  Prezes ZUS uspokaja

Po fali artykułów i komentarzy, że ulga na start jest pułapką dla młodych przedsiębiorców (przeczytaj moje wpisy na blogu na ten temat) głos wreszcie zabrała p. prezes ZUS Gertruda Uścińska.

Oczywiście podtrzymała interpretacę w duchu reformy ministra Morawieckiego, że osoby rejestrujące działalność gospodarczą i korzystające z ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne nie muszą obawiać się „oskładkowania” zawiranych z nimi umów. Nadal jednak nie mamy żadnego prawnego uzasadnienia takich twierdzeń.

Więcej na ten temat przeczytasz też w artykule M. Rzemka w Rzeczpospolitej.

O tym, że ulga na start jest pułapką pisałam tutaj już dwukrotnie.

Możesz przeczytać o tym w tym wpisie

oraz tutaj:

Ulga na start obciąży kontrahentów młodych przedsiębiorców. Zapłacisz za nich ZUS.

Postanowiłam wrócić do tematu przerażona tym, że do uspokojenia atmosfery wystarczy notatka zamieszczona na stronie ZUS.

Temat ten jest dyskutowany w internecie. Nie dalej jak kilka dni był poruszony na jedym z for na FB, skupiającym profesjonalistów w obsłudze dokumentacji i płatności do ZUS. Wszyscy uspokajali klientów na podstawiw informacji, którą ZUS zamieścił na swojej stronie internetowej w dziale aktualności, wśród takich informacji jak „Dolina Krzemowa w ZUS, czy „ZUS rezygnuje z dotacji”.

Informacja brzmi tak:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjaśnia, że umowa agencyjna, umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług, do której  zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, może być uznana co do zasady jako wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, pod warunkiem że:

  • jej przedmiot jest taki sam jak przedmiot prowadzonej działalności,
  • osiągane przychody są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej.

W takim przypadku umowy cywilnoprawne zawarte w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych.

Zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są ww. warunki.

Pisemna interpretacja nr 285 z 24 lipca 2018 r., znak: DI/100000/43/822/2018, wydana przez Oddział ZUS w Gdańsku, zawierająca odmienne rozstrzygnięcie, została wydana w sprawie jednostkowej, na podstawie stanu faktycznego przedstawionego przez wnioskującego i dotyczy wyłącznie przedsiębiorcy, na wniosek którego została wydana.

A teraz zerknijcie sobie na interpretację ZUS Oddział w Gdansku. Możecie ją przeczytać tutaj po wpisaniu jej znaku.

Czym różni się od informacji zamieszczonej przez ZUS? Tym, że zawiera przepisy na poparcie stanowiska.

Musisz wiedzieć, że interpretacji nie wydaje każdy oddzial ZUS i „urzędnik z przypadku”, a tylko dwa wyznaczone: w Gdańsku i Lublinie.

Pytanie – dlaczego oficjalne stanowisko ZUS nie jest podparte żadnym przepisem? Moim zdaniem dlatego, że takiego nie ma i konieczna jest nowelizacja przepisów. Oczywiście  mogę się mylić. Najgorzej będzie, gdy nowelizacji nie będzie, a ZUS za rok, dwa zmieni interpretację i zacznie przedsiębiorców ścigać o zaległe składki.

 

Opowiem Wam pewną historię, o tym jak  ważne jest to, kto i kiedy odbiera Nam korespondencję

W piątek dostaję informację, że jest kobieta, którą ZUS wykluczył z ubezpieczeń społecznych i ma ona do zwrotu całkiem sporą kwotę, na którą składają się wypłacone zasiłki chorobowe, macierzyński i opiekuńczy. Sprawę przed sądem I instancji prowadziła sama. Wyrok oddalał jej odwołanie.

Klientka przyszła do mnie w poniedziałek. Od razu zapytałam kiedy odebrała wyrok z uzasadnieniem. Okazało się, że dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji upływa w najbliższy czwartek,  czyli za trzy dni (mamy bardzo mało czasu na przygotowanie apelacji). Co prawda zapodziała się koperta od przesyłki z sądu, ale Klientka była pewna daty odbioru.

Co w sprawie „piszczy”

Jako, że nie prowadziłam sprawy od samego początku, a Klientka nie miała wszystkich dokumentów, zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej i następnego dnia (wtorek) je przeczytałam. Wówczas w aktach nie było jeszcze EPO (elektronicznego potwierdzenia odbioru) listu z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Po przejrzeniu akt wiedziałam jakich jeszcze wyjaśnień i dokumentów potrzebuję; Klientka je skompletowała i wraz z opłatą od apelacji nadesłała mi w środę, na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji.

Mając komplet informacji  w trybie pilnym napisałam apelację (środa, baaardzo późny wieczór, a właściwie już noc) i ostatniego dnia terminu (czwartek) trafiła ona do sądu.

Klientka bardzo zadowolona.

Mija ponad trzy miesiące i do kancelarii przychodzi korespondencja z sądu w tej sprawie – odrzucenie apelacji! Jak to, myślę sobie, co się stało? Czytam uzasadnienie, a w nim sąd pisze, że uwaga: apelacja została złożona dzień po terminie! Zrobiło mi się gorąco.

Sprawdzam swoje akta, a w nich jak byk informacja o dacie odbioru wyroku z uzasadnieniem, to samo w korespondencji mailowej od Klientki, nawet w apelacji jest podana data odbioru, którą sąd właśnie zakwestionował (Klientka ją czytała przed złożeniem w sądzie).

Pytam jeszcze raz klientki jak to było z tym odbiorem – odbierała babcia, ale tego samego dnia przekazała pismo wnuczce!

Jeszcze raz zamówiłam akta sprawy do czytelni sądowej. Patrzę, a tam na kolejnej stronie (zaraz za moim pełnomocnictwem złożonym przy poprzedniej wizycie do akt) widnieje EPO z wyraźnym podpisem babci oraz datą o jeden dzień wcześniejszą niż sądziła Klientka. Sąd się nie pomylił, sąd miał rację 🙁

Konsekwencje dla Klientki są olbrzymie, bowiem w praktyce prawomocny wyrok oznacza, że Klientka nie podlegała ubezpieczeniom społecznym.

Jaki płynie z tego morał?

Żeby nie dochodziło do takich, albo podobnych sytuacji zawsze:

  1. staraj się odbierać przesyłki polecone samemu. Jeżeli odbierają je domownicy to poproś, żeby zapisywali daty odbioru korespondencji dla Ciebie i kladli je w określonym miejscu (często są wkładane do szuflady i odnajdowana są przypadkiem, dawno po terminie). Porozmawiaj, zwłaszcza z osobami starszymi, jeżeli wiesz, że może nadejść ważna dla Ciebie przesyłka.
  2. nie wyrzucajcie kopert. Na nich są podane numery nadawcze listów. W tn sposób na tej stronie Poczty Polskiej można sprawdzić kiedy list zostal doręczony. Ja zawszę sprawdzam, jeżeli Klient przynosi mi pismo z kopertą.
  3. w sprawach sądowych podawaj zawsze swój aktualny adres, pod którym mieszkasz i swobodnie odbierasz korespondencję. O  ewentualnej zmianie adresu poinformuj sąd.
  4. nie wiem dlaczego, ale wiele osób jest przekonanych, że w sprawach urzędowych, czy sądowych należy podawać adres, pod którym jesteśmy zameldowani (często to dom rodzinny). Jeżeli pokrywa się on z naszym miejscem zamieszkania to ok, ale jeżeli od 10 lat mieszkaszkasz gdzie indziej to podawaj aktualny adres. W ten sposób korespondencja będzie trafiała do Ciebie, a nie np. do Twoich rodziców.
  5. jeżeli sąd zobowiązuje Cię do zrobienia czegoś w terminie, to nie czekaj do ostatniej chwili, zwłaszcza z wizytą w tej sprawie u prawnika
Potrzebujesz porady? Zadzwoń!