108279806_0007ff9a28 Wczoraj jadąc do jednego z łódzkich sądów na rozprawę przeciwko ZUS słuchałam sobie radiowej Trójki i audycji Kuby Strzyczkowskiego „Za, a nawet przeciw”. Temat brzmiał: Czy polski wymiar sprawiedliwości działa sprawnie?

Jeden ze słuchaczy mówił o swojej sprawie właśnie przeciwko ZUS, że mimo iż to ZUS powinien występować w roli „podsądnego”, w praktyce jest nim płatnik lub ubezpieczony.

I wiecie co? Ten słuchacz miał rację. Mimo, że proces jest kontradyktoryjny i to ZUS zgodnie z rozkładem ciężaru dowodu powinien w postępowaniu sądowym udowodnić, że ktoś np. nie podlega ubezpieczeniom społecznym w praktyce to odwołujący się musi udowadniać, że jest inaczej.

Często przed sądem ZUS nie składa żadnego wniosku dowodowego na poparcie swoich twierdzeń, albo składa takie, które ze sprawą nie mają żadnego związku, a sąd i tak je dopuszcza. A mój klient się irytuje. Ostatecznie uznaję jednak praktykę sądu, bo wydając korzystny dla nas wyrok jednocześnie wytrąca ZUS zarzut apelacyjny – że nie przeprowadzono wszystkich dowodów 😉

I wracając do tematu audycji. O tym, czy wymiar sprawiedliwości działa sprawnie mogliby dużo powiedzieć moi klienci, którzy dzisiaj mieli rozprawę.

Czekaliśmy na tę rozprawę niemal dwie godziny (poprzednia  rozprawa – w kwietniu trwała 15 minut, bo sąd na niej dokonał tylko połączenia 2 spraw), zdążyliśmy przesłuchać tylko jedną z 3 osób, bo sąd utyskiwał jakie to opóźnienie jest, że ma jeszcze kilka spraw na dziś (było po godz. 14.00), że sąd musi pracować za ZUS, że trzeba wszystko zaprotokołować, żeby potem nie było pomyłki… Szczerze powiedziawszy, więcej  straciliśmy na tłumaczeniu sądu, dlaczego musi rozprawę odroczyć… Kolejny termin za 3 miesiące. Podobno ostatni.

Podobny wpis
Niekonstytucyjne zasiłki chorobowe dla przedsiębiorców
Potrzebujesz porady? Zadzwoń!
Skontaktuj się z nami