Historia wygranej, która mogła się nie zdarzyć
Współpraca na B2B, potem ciąża 🤰 i przejście na etat. Część obowiązków taka sama, w dodatku to praca zdalna z drugiego końca Polski.
Potem kontrola ZUS i seria decyzji odmownych – brak prawa do ubezpieczenia, odmowa wypłaty zasiłku chorobowego i macierzyńskiego.
Brzmi jak sprawa bez szans? Tak właśnie myślała moja klientka.
A jednak wygrałyśmy tę sprawę w pierwszej instancji, a ZUS nie wniósł od wyroku apelacji. Wszystkie zaległe świadczenia – chorobowe i macierzyńskie zostały wypłacone. Sprawa stała się głośna i opisana w prasie.
Dlaczego akurat kobiety w ciąży mają problem z ZUS?
Bo ZUS sprawdza. I ma ku temu powody – niestety nadużycia się zdarzają. Problem w tym, że pod lupę trafiają również te kobiety, które działają zgodnie z prawem.
Kontrola ZUS związana z ciążą i macierzyństwem stała się niemal standardem. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z sytuacją przejścia z B2B na etat w w trakcie ciąży.
I tu zaczyna się problem. Bo często decyzje zapadają nie dlatego, że coś było nie tak z zatrudnieniem, ale dlatego, że postępowanie wyjaśniające poszło źle.
Co może pójść nie tak w sprawie z ZUS?
Widziałam to już wiele razy. ZUS pisze pismo – czasem ogólne, czasem z 30 pytaniami. Strona odpowiada – krótko, ogólnie, albo przekazuje temat księgowej (która ma swoje obowiązki i nie będzie rozwijać odpowiedzi tak, jak trzeba).
Pracodawca? Często uważa, że to nie jego sprawa. „Niech się sama tym zajmie, w końcu to o jej zasiłki chodzi”.
Efekt? ZUS dostaje materiał, który może interpretować jak się chce. Najczęściej na niekorzyść ubezpieczonej.
A wiele kobiet nie wie, że w postępowaniu wyjaśniającym przed ZUS:
– mogą mieć pełnomocnika (nie musi być prawnik, może być partner czy mąż)
– można prosić o przedłużenie terminu na odpowiedź w postępowaniu wyjaśniajcym
– można przeglądać akta i składać własne wnioski dowodowe
– można napisać pismo podsumowujące sprawę zanim ZUS wyda decyzję
Czego nauczyłam się z wygranych spraw?
Postępowanie wyjaśniające to klucz do sukcesu. Nie liczy się tylko to, czy zatrudnienie było prawdziwe. Liczy się też to, jak to udowodnisz. Jeżeli na tym etapie nie udowodnisz swoich racji – czeka Cię postępowanie sądowe, jeżeli się na nie zdecydujesz.
W sprawie, o której piszę w tym poście, zadbaliśmy o każdy szczegół w postępowaniu sądowym:
– szczegółowe odpowiedzi na pytania ZUS, które były postawione na etapie postępowania wyjaśniającego, a nie zostały wówczas wyjaśnione
– dokumentacja potwierdzająca faktyczne wykonywanie pracy
– wyjaśnienie, dlaczego praca była zdalna
– pokazanie, że zakres obowiązków choć podobny, to jednak był wykonywany na zupełnie innych zasadach niż wcześniej
– wykazana była potrzeba pracodawcy (pracodawca potrzebował zatrudnić pracownika na umowę o pracę)
To nie magia. To po prostu dobrze przeprowadzone postępowanie sądowe.
Co zrobić, gdy już masz decyzję odmowną?
Masz miesiąc od daty jej odbioru na odwołanie od decyzji. Trafia ono do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, za pośrednictwem oddziału ZUS, który wydał decyzję.
I tu dobra wiadomość – w sądzie możesz przedłożyć nowe dowody, których ZUS nie wziął pod uwagę. Możesz też lepiej przedstawić swoją sytuację.
W wielu sprawach to właśnie na tym etapie udaje się odwrócić sprawę. Pod warunkiem, że ktoś wie, co robi.
Co ZUS najczęściej kwestionuje?
Ze swojego doświadczenia wiem, że kontrola ZUS najczęściej pojawia się gdy:
– było przejście z B2B na etat tuż przed ciążą lub w jej trakcie
– pracujesz zdalnie, zwłaszcza z innego miasta
– robisz podobne rzeczy co wcześniej na umowie zlecenie lub kontrakcie
– firma jest mała, nie ma biura, elastyczne godziny pracy
Żadna z tych sytuacji sama w sobie nie oznacza, że coś jest nie tak. Ale ZUS patrzy na to podejrzliwie. Dlatego trzeba pokazać, że to prawdziwa praca na etacie, a nie „umowa pod zasiłek”.
Kiedy warto się zgłosić po pomoc?
Najlepiej zanim odpiszesz na pismo z ZUS zawiadamiające o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Wtedy mamy największe pole manewru i możemy od razu dobrze poprowadzić sprawę.
Ale nawet jeśli już masz odmowę ubezpieczenia lub wypłaty zasiłku macierzyńskiego – nie jest za późno. Wciąż można wygrać w sądzie.
Na koniec – bo to ważne:
Dobrze poprowadzone postępowanie zmniejsza ryzyko odmowy. To oczywiście nie gwarancja, że ZUS umorzy postępowanie i np. wypłaci świadczenia (jej nigdy nie ma), ale znacząco zwiększa szanse.
W sprawie, którą wygrałyśmy, klientka dostała wszystko – zasiłek chorobowy i macierzyński, ale musiała na te pieniądze czekać.
—
Masz podobną sytuację?
Dostałaś pismo z ZUS?
ZUS kwestionuje Twoje ubezpieczenie?
Odmówili Ci wypłaty świadczeń?
Skontaktuj się ze mną. Najlepiej od razu, jak tylko dostaniesz pierwsze pismo. Wtedy mamy największe szanse wszystko wyjaśnić bez trafiania do sądu.
A jeśli decyzja już jest – też nie odpuszczaj. Warto walczyć.
Temida jest kobietą





Włącz się do dyskusji